- Autor: Mat
- Wyświetleń: 15619
- Dodano: 2011-07-10 / 14:37
- Komentarzy: 301
Porzucone szczeniaki czekają na opiekuna
- Ale psy są tak urocze, że aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł je porzucić – przyznaje st. insp. Dariusz Witkowski, dyżurny Komendy Straży Miejskiej w Opolu. - Szkoda żeby trafiły do schroniska. Może uda się im znaleźć nowego właściciela - dodaje.
Zgłoszenie o porzuconych szczeniakach dyżurny otrzymał około godziny 8:20. - Kobieta, która poinformowała nas o znalezieniu psiaków w przeszłości zajmowała się opieką zwierząt, więc ktoś najprawdopodobniej z premedytacją podrzucił jej zwierzęta - relacjonuje Witkowski. - Nasz patrol pojechał na miejsce, przywiózł psy na komendę. Zostały nakarmione i w naszej klatce, przystosowanej do transportu zwierząt, czekają na przewóz do schroniska - dodaje.
Zobacz także Zdarzenie z udziałem pięciu pojazdów we Wrzoskach. Jeden z kierowców zabrany w kajdankach
Osoby zainteresowane opieką nad uroczą parą szczeniaków proszone są o kontakt ze Strażą Miejską w Opolu – 77 402 51 00 bądź opolskim schroniskiem dla zwierząt - 77 454 59 02.
..:: aktualizacja godz. 18:20 ::..
Od publikacji artykułu minęły zaledwie 4 godziny, a oba szczeniaki znalazły już nowych opiekunów. - Odebraliśmy masę telefonów w sprawie szczeniaków. Pierwszego pieska przygarnęło małżeństwo z Brzegu, a drugi czeka na panią z Ligoty Turawskiej, która odbierze go jeszcze dziś wieczorem - mówi Anna Papuszka z opolskiej straży miejskiej.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
27 lipca
Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
2 sierpnia
Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola




W dyskusji: 301
Dwa psy siedzą na pagórku i wyją do księżyca, w końcu jeden pyta się drugiego:
-Jak myślisz, czy na księżycu ktoś mieszka?
-Oczywiście, przecież tam ciągle pali się światło
Weterynarz dzwoni do Kowalskiej:
-Jest u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie. Zgadza się pani na to?
-Oczywiście, psa może pan potem puścić wolno- zna drogę do domu
-Ciociu, smakował ci ten cukierek?
-Był pyszny.
-Dziwne! Mój pies go wypluł!
- Proszę zeszyt w kółka.
- Nie ma zeszytów w kółka - odpowiada sprzedawczyni - są tylko w linie, w kratkę i gładkie.
Na to drugi policjant:
- Proszę go nie słuchać, on jest głupi.
- A dla pana co?
- Globus Afryki.
- Nie ma globusów Afryki.
- Proszę ich nie słuchać - wtrąca się komendant - przez takich wszyscy myślą, że policjanci to idioci.
- Dla pana coś będzie?
- Tak, poproszę atrament do trzeciej klasy...
______________________
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- He,he, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch..@ między nogami, a nie na plecach! ;P
- Piotrek, zatrzymaj samochód, muszę na chwilę iść w krzaki. Zatrzymali się, wyszedł. Po chwili znowu krzyczy do kolegi;
- Piotrek, rzuć mi bloczek z mandatami - nie mam się czym podetrzeć!
- Czyś ty zwariował? Weź 10 złotych i sobie podetrzyj.
Po pewnym czasie pechowy policjant wychodzi z krzaków, ale jest jakoś dziwnie upaprany.
- A ty coś taki umazany?
- Miałem tylko osiem pięćdziesiąt...
______________________
- Nazwisko
- Malinowski - odpowiada dresiarz.
- Adresik
- Oryginalny! Adidasa!
podobny do psa?
Bo jak mu zadać pytanie
to tak mądrze patrzy...
Na plaży nudystów kulturysta podchodzi do kobiety, napina mięśnie i mówi: - I co, bomba, no nie? Ona na to: - Tak, tak, tylko lont coś mały...
-Hau hau.
Drugi na to :
-Miau miau
-Coś ty zgłupiał?!?!- Mówi pierwszy
-Nie.uczę się języków obcych ;P
Po opuszczeniu kliniki zachwycony podbiegł do kiosku i zapytał sprzedawcę, na ile wygląda lat.
• Może 35...
• Ha! Doskonale! Mam 47 lat!
Potem poszedł do McDonalda i zapytał o to samo kasjerkę.
• Ma pan 32 lata?
• Nie! 47! - zakrzyknął uradowany.
Do domu wracał przez park. Na jednej z ławek siedziała staruszka.
• Babciu, jak myślisz, ile mam lat? - zapytał.
• Ja niedowidzę, synku. Ale mam taką metodę, że jak włożę ci rękę w rozporek, to poznam wiek.
• Dobrze - zgodził się mężczyzna.
Starowinka wsadziła mu rękę w rozporek, gmerała, gmerała, gmerała, aż po dziesieciu minutach wyciągnęła i powiedziała:
• 47.
• Skad wiesz?! - zakrzyknął zdumiony mężczyzna.
• A... stałam za tobą w McDonaldzie.
- O żesz k**wa, to mój.
- Co ci dolega?
- Nie żartuj sobie, to jest napad.
Dwóch kolegów w pracy : - Ty stary czy rozmawiasz z żoną po stosunku? - Jak zadzwoni to czemu nie?!
- Co się stało Jasiu?
– Ooossss
- No co się stało....
– Ooooosssssaaaaa
- Co osa?? Ugryzła cię??
- Nie, tato łopatą zabił!
- Jasiu masz może pieska?
- Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.
- Jasiu to straszne, a kotka nie masz?
- Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.
- Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!
- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać
- Pierwszy biegnie Rusek, wyskoczył i krzyknął Vodka!! Jezioro zamieniło się w Wódkę.
- Następny biegnie Niemiec i krzyknął Bier!! Jezioro zamieniło się w piwo.
- Jako ostatni biegnie Anglik. Biegnie, biegnie poślizgnął się i wrzasnął: O Shit!!!
- To wy w Polsce jecie cały chleb? - pyta Amerykanin.
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko środek skórki odkrawamy, zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na herbatniki i sprzedajemy do Polski - stwierdza pogardliwie Amerykanin, żując swoją gumę.
Polak nic.
- A marmoladę jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko świeże owoce. Skórki, pestki i tak dalej zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na dżem i sprzedajemy do Polski - mówi i dalej żuje gumę.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Polak.
- No oczywiście.
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Polsce to swoje zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na gumę do żucia i sprzedajemy do USA.
**************************
- Jak mogłeś całować moja żonę?! - Wiesz, jak wytrzeźwiałem to też się dziwiłem...
***************************
- Cześć stary! Co u ciebie nowego? - Żona mnie zdradziła... - Nie zrozumiałeś mnie. Ja się pytam, co nowego...
- Co podać najjaśniejszy panie?
-Teraz musicie przejść pod tymi samochodami.
Polak przeszedł bez problemu, a Niemiec śmieje się i płacze. Diabeł pyta:
-Czemu płaczesz?
-Bo nie przejdę pod moim samochodem.
-A Czemu się śmiejesz?
-Bo Rusek jedzie walcem.
Bo chce wyjsć za kałcją.
********************
Rozmawia dwóch kumpli przy piwie i jeden mówi:
• Ty słyszałeś o tych badaniach na temat sexualności facetów?
• Nie.. a o co chodzi?
• Naukowcy udowodnili, że 90procent facetów pod prysznicem się masturbuje, a tylko 10procent śpiewa.
• No to rzeczywiście ciekawe...
• No ciekawe, ciekawe, ale ja się zastanawiam, co oni takiego śpiewają pod tym prysznicem?
• Nie wiem...
- Co pan zrobi z tą nagrodą? - spytali.
- Wreszcie zrobię prawo jazdy - odpowiedział.
- Niech pan go nie słucha, on jak sobie mocno popije zawsze gada od rzeczy - wtrąciła żona.
Babcia:
- A mówiłam ci Stasiu, że kradzionym autem daleko nie zajedziesz!
Na to dziadek wychodzi z bagażnika:
- Czy to już Austria?!
-Piwo proszę
-Nie ma
Turysta obużony widząc że inni piją piwo zamówił sok i usiadł. Podchodzi do baru brodaty Kubańczyk i mówi:
-Kubanos Partyzanos.
Barman daje mu piwo spod lady. Turysta wściekły dalej siedzi. Podchodzi drugi Kubańczyk do baru i mówi:
-Kubanos Partyzanos.
Dostaje piwo spod lady
- Dokąd prowadzisz tego barana???
Policjant:
- To nie baran, to koza!
- Nie do ciebie mówiłem!!!
• Pan policjant, co stoi na rogu, powiedział, że mi nogi z doopy powyrywa!
• To jest niemożliwe - mówi mama. Policjanci są po to by cię chronić. Pokaż mi go to wyjaśnimy sprawę.
Idą na róg, policjant stoi.
Mama pokazuje na Jasia:
• Czy to prawda, że groził pan mojemu synowi, że mu Pan powyrywa nogi z doopy?!
• Pani! Zabierz pani stąd tego gnoja, bo mu nogi z doopy powyrywam! Już czwarty dzień z rzędu przyprowadza mi swoją suczkę jamniczkę i chce, żebym ją pokrył, bo marzy o tym, by mieć psa policyjnego!!!
-Co ty robisz? - pyta żona
-Przecież kartki mogę przewracać po ciemku
- Grypsujesz?! - pyta zachrypiałym głosem.
- Proszę Pana - odpowiada młody - ja w życiu jeszcze żadnej gry nie zepsułem
mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierzę... - i wskazuje na papugę - ... będzie mógł
kochać się ze mną całą noc.
Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
- Aligator.
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać.
- Słuchaj na tym pogrzebie były same bałwany, gdy orkiestra zagrała tylko ja poprosiłem wdowę do tańca
-Jak dojść do Kairu?
-Cały czas prosto, a w czwartek w prawo.
-Umożliwimy wam przejęcie władzy, ale musicie nam dać Lwów i Kijów.
W sztabie lekka konsternacja, po chwili odpowiadają:
-Ok, damy wam kijów, ale lwów musicie sobie sami nałapać.
• No, nieładnie panie kierowco, nieładnie, dwukrotne przekroczenie prędkości, musicie napisać pisemne usprawiedliwienie....
• Ale jak to? To nie mandat?
• Nie, nie, usprawiedliwienie. Pisemne. Po rosyjsku.
• Ale ja nie znam Rosyjskiego!
• No to się musicie nauczyć.
Gość wziął 20$, włożył w prawo jazdy i podał policjantowi. Policjant wziął, otworzył i mówi:
• I wy nie znacie rosyjskiego? A już pół usprawiedliwienia żeście napisali...
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym. I tak 99 procent tych dowcipów jest niezrozumiałych
-Ku**a, to już czwarta opona w tym miesiącu
• Nie wiesz przypadkiem co to jest kurtyzana?
• Nie, ale tam stoi facet wyglądający na profesora, spytaj się go.
Milicjant, podchodzi i pyta:
• Obywatelu, nie wiecie co to jest kurtyzana?
• To taka rokokowa kokota.
Drugi milicjant pyta:
• I co ci powiedział?
• Eee tam, to jakiś jąkała.
• Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci,
patrzę a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne!
Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż:
• Taaa... Poszczęściło Ci się.
Po paru dniach żona znowu mówi:
• Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie,
futro z norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar!
Mąż kręci głową z podziwem:
• Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu,
ale szczęścia nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod
poduszkę, wyciągam bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar!!
• Proszę uważać, 80procent kobiet w Bankoku jest zarażona wirusem HIV, a pozostałe 20procent cierpi na gruźlicę.
• Co, co mówiła? - pyta wnuczka przygłuchy dziadek.
• Dziadek, rwiemy tylko te co kaszlą - odpowiada wnuczek.
Przychodzi pierwszy zainteresowany. Słyszy od komisji:
• Obok w pokoju siedzi pańska dziewczyna. Tu ma pan pistolet i 3 min, żeby ją zastrzelić.
Koleś wstał, wszedł do pokoju, po 3 min wychodzi zdenerwowany i spocony, kładzie broń na biurku komisji i mówi:
• Nie mogę tego zrobić.
Po czym wychodzi.
Wchodzi następny.
Również dostaje broń i słyszy, że ma 3 min na zastrzelenie swojej narzeczonej, która siedzi obok w pokoju.
Po 3 min wychodzi cały roztrzęsiony, oddaje pistolet i mówi:
• Nie, nie dam rady panowie.
Po czym wychodzi.
Ostatni kandydat dostał za zadanie zastrzelenie swojej żony.
Wchodzi do pokoju obok.
Chwila ciszy, po czym komisja słyszy 3 strzały, ale drzwi się nie otwierają. Po chwili z pokoju słychać straszny huk.
Gdy kandydat w końcu wyszedł cały potargany i spocony, komisja z zainteresowaniem pyta, co to był za hałas. Na co słyszą:
• Jakiś idiota mi broń ślepakami naładował i musiałem k***ę krzesłem zatłuc!
• Hej, kolego!
Nieco dalej ktoś odwraca głowę.
• Kto, ja?
• Tak, ty.
• Nie jesteśmy na "ty"!
• O, sorry, kolego.
• Nie jestem twoim kolegą!
• Słuchaj, przyjacielu.
• Ani przyjacielem!
• Posłuchaj mnie, gościu.
• Nie jestem żadnym "gościem"!
• No to jak mam.
• "Proszę pana".
• OK, więc proszę.
• . "szanownego".
• Dobra, k., a więc proszę szanownego pana.
• Dobrze, dobrze.
• Czy szanowny pan widzi tamtego małego szczyla?
• Tego, który wsiada na motor?
• Tak, właśnie tego.
• Widzę.
• No więc chciałem powiedzieć, kiedy byliśmy jeszcze przy "kolego" - on akurat op.dalał wielce szanownemu panu kieszenie i torbę. Nie ma za co!
Żołnierz na froncie otrzymał list od swojej dziewczyny:
Drogi Rysiu,
Nie mogę dalej ciągnąć naszego związku. Odległość między nami
jest zbyt duża. Muszę przyznać, że zdradziłam Cię dwukrotnie,
ponieważ nie było Cię i to nie jest sprawiedliwe.
Wybacz. Proszę, odeślij mi zdjęcie, które ode mnie dostałeś.
Całuski,
Beata.
Żołnierza to zabolało, dlatego poprosił kumpli o wszelkie zdjęcia
ich obecnych lub byłych dziewczyn. Zatem do koperty ze zdjęciem
Beaty dorzucił zdjęcia innych ładnych dziewczyn, jakie dostał od kolegów.
W zestawie pojawiło się 57 zdjęć wraz z listem:
Droga Beatko,
Przepraszam, ale ni cholery nie pamiętam, kim jesteś.
Proszę, wybierz swoje zdjęcie z tej kupki i odeślij całą resztę.
Trzymaj się,
Rysiek
• Synu, znalazłem ci wspaniałą kandydatkę na żonę!
• Ale tato... sam potrafię znaleźć sobie dziewczynę... kto to jest?
• To córka Kulczyka!
• Suuuper! Trzeba było tak od razu!
Ojciec udaje się do Kulczyka na rozmowę:
• Dzień dobry Panu! Wydaje mi się, że znalazłem doskonałego kandydata na męża Pańskiej córki!
• Wie Pan... ale ja nie szukam męża dla mojej córki...
• Ależ to wiceprezes Orlenu.
• Cudownie! To zmienia postać rzeczy!
Następnie ojciec udaje się do prezesa Orlenu:
• Witam Pana Panie prezesie! Przychodzę z dobrą nowiną - mam idealnego kandydata na wiceprezesa w Pańskiej firmie.
• No tak.. Ale ja nie szukam nikogo na tę posadę.
• Jest Pan pewien?! To zięć Kulczyka!
• Ooo! Chyba, że tak!
Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała: - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym znów stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w tym zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci, i będziemy żyli długo i szczęśliwie...
Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała:
- No k..wa, nie sądzę...
I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce :D:D:D
Sytuacja powtarza się kilka razy. Zdziwiony Bóg pyta sekretarza:
• Kto to jest?
A on odpowiada:
• To z reanimacji.
• Zgadzasz się na udział w seksie zbiorowym?
• A kto w nim bierze udział?
• Ja, ty i twoja żona.
• Nie, nie zgadzam się.
• No to cię skreślam z listy...
• Znamy się już długo, to powiem wam, chłopaki, że chyba mnie żona zdradza! Wczoraj wróciła do domu późno i w podartych rajstopach - opowiada pierwszy z bardzo smutną miną.
• Eee tam! To nic! Moja chyba też mnie zdradza! Mało, że wróciła późno i w podartych rajstopach, to jeszcze bez majtek! - żali się drugi. Na to trzeci się odzywa:
• Panowie! To wszystko nic!!! Moja to na pewno mnie zdradza! Nie dość, że wróciła późno, bez rajstop i majtek, to na dodatek miała na sobie taką fioletową szarfę z napisem:
"Nigdy Cię nie zapomnimy - Koledzy z Gdyni".
- Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?
•Boks to jest za***isty sport, zawodnicy tak się macają, a jak jest zwarcie to już w ogóle prawie mam orgazm...
Drugi na to:
•Ja to jestem bardziej romantyczny, ja lubie szachy jak zawodnicy patrzą sobie w oczy, to jest niezwykle romantyczne...
A trzeci na to:
• W to jesteście leszcze, futbol amerykański to jest to, biegniesz, ostatnia minuta kopiesz piłkę i nie trafiasz i w tym momencie 10 tysięcy spoconych facetów wstaje i krzyczy "ch*j ci w dupę", a ty leżysz i marzysz...
ludzie potrafią wyrzucić swoje dziecko to zwierze też ci ludzie są już na dnie rowu Mariańskiego takich ludzi trzeba wysłać na Syberię!!!!