• Autor: Dagmara
    • Wyświetleń: 712
    • Dodano: 2026-07-29 / 18:26
    • Komentarzy: 2

    Psy zaatakowały 9-latka i wciągnęły go na posesję. Nadal są u właściciela

    Psy zaatakowały 9-latka i wciągnęły go na posesję. Nadal są u właściciela
    Dwa owczarki niemieckie, które zaatakowały 9-letniego chłopca w gminie Pawłowiczki, nadal przebywają na terenie gospodarstwa właściciela. Poszczególne instytucje wskazują, że nie mają podstaw do odebrania zwierząt.

    Do zdarzenia doszło pod koniec czerwca w Maciowakrzu w gminie Pawłowiczki. Dwa owczarki niemieckie wydostały się z kojca, wybiegły przez otwartą bramę i zaatakowały jadącego rowerem 9-letniego chłopca. Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala.

    Do sprawy wrócili reporterzy programu "Uwaga!" TVN.

    - Ruszyłem za nim i nagle zobaczyłem, że na drodze leży jego rowerek. Brama pobliskiej posesji była otwarta, zobaczyłem, że psy atakują syna. Z drogi przeciągnęły go aż do podwórka - relacjonował reporterowi "Uwagi!" ojciec chłopca.

    Stan 9-latka był poważny. Lekarze stwierdzili liczne i rozległe obrażenia głowy, karku, szyi, ucha oraz kończyn.

    - Chłopiec miał bardzo głębokie, liczne otarcia naskórka lewej połowy całego ciała, wynikające z tego, że te dwa owczarki niemieckie, które go kąsały, ciągnęły go po podłożu do kojca, z którego uciekły - mówił dr n. med. Ryszard Noparlik z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Opolu.

    Zobacz takze Skutery wodne opanowały Jezioro Nyskie. Międzynarodowa rywalizacja i nauka bezpieczeństwa

    Przed chłopcem dalsze leczenie i rehabilitacja. Niektóre rany wymagają kolejnych zabiegów i ponownego oczyszczania. Dziecko zostało również objęte pomocą psychologiczną.

    - Na początku to był chłopiec, który milczał, był przerażony. W tej chwili nie chce, żebyśmy wspominali, co się stało, żebyśmy w ogóle mówili, że zaatakowały go psy - przekazał lekarz reporterom programu.

    Mimo ataku owczarki nadal pozostają na terenie gospodarstwa właściciela. Psy przeszły obserwację weterynaryjną w kierunku wścieklizny, która nie wykazała objawów choroby.

    Zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Głubczycach ocenił, że decyzję dotyczącą ewentualnego odebrania zwierząt powinny podjąć organy ścigania. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu wskazał natomiast, że kwestie zabezpieczenia psów należą do władz samorządowych i inspekcji weterynaryjnej.

    Powiatowa lekarz weterynarii w Kędzierzynie-Koźlu przekazała, że inspekcja nie ma możliwości skierowania zwierząt do schroniska. Wójt gminy Pawłowiczki Jerzy Treffon powiedział reporterom "Uwagi!", że również samorząd nie ma uprawnień do odebrania psów.

    - Psy zamieszkują w kojcu, a gospodarstwo jest zagrodzone i żadnego zagrożenia nie ma - stwierdził wójt.

    Reporterzy dotarli także do anonimowej osoby, która opowiedziała o wcześniejszym zachowaniu zwierząt i sposobie ich karmienia. Informacji tych nie potwierdziły służby.

    Zobacz takze Śmierć czterolatki z Gogolina. Są wyniki sekcji zwłok i zarzuty dla matki

    - Właściciel ubija dużo świń i te psy karmione są resztkami, odpadami z uboju. Dostają surowe mięso i dlatego jest u nich taka agresja. Niedawno zagryzły 45 kur, bo weszły do kurnika - mówił rozmówca programu.

    Sprawą zajmuje się prokuratura. Postępowanie dotyczy narażenia dziecka na ciężki uszczerbek na zdrowiu lub utratę życia. Śledztwo nadal trwa, a kwestia dalszego pozostawania psów u właściciela nie została rozstrzygnięta.

    Równolegle uruchomiono internetową zbiórkę na leczenie 9-latka. Zgodnie z jej opisem pieniądze mają zostać przeznaczone na rehabilitację, pomoc psychologiczną i psychiatryczną, konsultacje specjalistyczne, dalsze zabiegi, opatrunki, środki medyczne oraz dojazdy do szpitali i placówek prowadzących terapię.

    - Zwierzęta potraktowały bezbronne dziecko jak zdobycz - zrzuciły je z rowerka i próbowały zaciągnąć do swojego kojca. To były sekundy, które decydowały o życiu i śmierci. Tylko dzięki natychmiastowej, błyskawicznej interwencji dorosłych, chłopiec został wyrwany z rąk rozwścieczonych zwierząt i przeżył. Obrażenia ciała były przerażające - głębokie rany szarpane znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od tętnicy. Na miejsce natychmiast wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR), który w trybie pilnym przetransportował dziecko do szpitala.

    Tam rozpoczęła się kolejna dramatyczna walka. Chłopiec spędził na stole operacyjnym prawie 4 godziny. Lekarze przez tak długi czas robili wszystko, by ratować jego zdrowie i życie. Choć najgorsze niebezpieczeństwo minęło, konsekwencje tego ataku są porażające. Do tej pory nasz dzielny wojownik nie jest w stanie stanąć na własne nogi. Każda próba ruchu wiąże się z ogromnym wysiłkiem i bólem, a przed nim miesiące, jeśli nie lata, intensywnej pracy z fizjoterapeutami, by w ogóle mógł znów samodzielnie chodzić. Oprócz głębokich fizycznych ran, z którymi walczą lekarze, dziecko zmaga się z ogromną, paraliżującą traumą. Chłopiec panicznie boi się powrotu ze szpitala do własnego domu. Paraliżuje go strach i świadomość, że psy, które tak strasznie go skrzywdziły, wciąż mogą znajdować się tuż za płotem, u sąsiada.

    Organizatorzy zbiórki przekazali, że chłopiec nadal nie jest w stanie samodzielnie stanąć na nogach, a próby poruszania się wiążą się z bólem i dużym wysiłkiem.

    Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/9bumpz
    reklama

    Forum

    Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    2026-07-29 19:53:41 [188.146.157.*] id:1689829  
    luxusowy: Napisał postów [22641], status [VIP] Reputacja
    Jakby to było moje dziecko to ja pewnie bym już siedział, bo bym nie darował temu śmieciowi.

    Nick:
    Treść:
    2026-07-29 18:35:30 [178.43.252.*] id:1689826  
    Gaz: Napisał postów [6356], status [VIP] Reputacja
    Czemu ten debil właściciel jeszcze nie siedzi,jak by pogryzły Ukrainca,to byłby szum na całą polske.

    Nick:
    Treść: