- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 19977
- Dodano: 2026-07-29 / 18:26
- Komentarzy: 6
Psy zaatakowały 9-latka i wciągnęły go na posesję. Nadal są u właściciela
Do zdarzenia doszło pod koniec czerwca w Maciowakrzu w gminie Pawłowiczki. Dwa owczarki niemieckie wydostały się z kojca, wybiegły przez otwartą bramę i zaatakowały jadącego rowerem 9-letniego chłopca. Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala.
Do sprawy wrócili reporterzy programu "Uwaga!" TVN.
Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
- Ruszyłem za nim i nagle zobaczyłem, że na drodze leży jego rowerek. Brama pobliskiej posesji była otwarta, zobaczyłem, że psy atakują syna. Z drogi przeciągnęły go aż do podwórka - relacjonował reporterowi "Uwagi!" ojciec chłopca.
Stan 9-latka był poważny. Lekarze stwierdzili liczne i rozległe obrażenia głowy, karku, szyi, ucha oraz kończyn.
- Chłopiec miał bardzo głębokie, liczne otarcia naskórka lewej połowy całego ciała, wynikające z tego, że te dwa owczarki niemieckie, które go kąsały, ciągnęły go po podłożu do kojca, z którego uciekły - mówił dr n. med. Ryszard Noparlik z Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Przed chłopcem dalsze leczenie i rehabilitacja. Niektóre rany wymagają kolejnych zabiegów i ponownego oczyszczania. Dziecko zostało również objęte pomocą psychologiczną.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
- Na początku to był chłopiec, który milczał, był przerażony. W tej chwili nie chce, żebyśmy wspominali, co się stało, żebyśmy w ogóle mówili, że zaatakowały go psy - przekazał lekarz reporterom programu.
Mimo ataku owczarki nadal pozostają na terenie gospodarstwa właściciela. Psy przeszły obserwację weterynaryjną w kierunku wścieklizny, która nie wykazała objawów choroby.
Zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Głubczycach ocenił, że decyzję dotyczącą ewentualnego odebrania zwierząt powinny podjąć organy ścigania. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu wskazał natomiast, że kwestie zabezpieczenia psów należą do władz samorządowych i inspekcji weterynaryjnej.
Powiatowa lekarz weterynarii w Kędzierzynie-Koźlu przekazała, że inspekcja nie ma możliwości skierowania zwierząt do schroniska. Wójt gminy Pawłowiczki Jerzy Treffon powiedział reporterom "Uwagi!", że również samorząd nie ma uprawnień do odebrania psów.
- Psy zamieszkują w kojcu, a gospodarstwo jest zagrodzone i żadnego zagrożenia nie ma - stwierdził wójt.
Zobacz także Fundacja DOM od 35 lat wspiera rodziny. Dziś zaprasza na festyn w centrum Opola
Reporterzy dotarli także do anonimowej osoby, która opowiedziała o wcześniejszym zachowaniu zwierząt i sposobie ich karmienia. Informacji tych nie potwierdziły służby.
- Właściciel ubija dużo świń i te psy karmione są resztkami, odpadami z uboju. Dostają surowe mięso i dlatego jest u nich taka agresja. Niedawno zagryzły 45 kur, bo weszły do kurnika - mówił rozmówca programu.
Sprawą zajmuje się prokuratura. Postępowanie dotyczy narażenia dziecka na ciężki uszczerbek na zdrowiu lub utratę życia. Śledztwo nadal trwa, a kwestia dalszego pozostawania psów u właściciela nie została rozstrzygnięta.
Równolegle uruchomiono internetową zbiórkę na leczenie 9-latka. Zgodnie z jej opisem pieniądze mają zostać przeznaczone na rehabilitację, pomoc psychologiczną i psychiatryczną, konsultacje specjalistyczne, dalsze zabiegi, opatrunki, środki medyczne oraz dojazdy do szpitali i placówek prowadzących terapię.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
- Zwierzęta potraktowały bezbronne dziecko jak zdobycz - zrzuciły je z rowerka i próbowały zaciągnąć do swojego kojca. To były sekundy, które decydowały o życiu i śmierci. Tylko dzięki natychmiastowej, błyskawicznej interwencji dorosłych, chłopiec został wyrwany z rąk rozwścieczonych zwierząt i przeżył. Obrażenia ciała były przerażające - głębokie rany szarpane znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od tętnicy. Na miejsce natychmiast wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR), który w trybie pilnym przetransportował dziecko do szpitala.
Tam rozpoczęła się kolejna dramatyczna walka. Chłopiec spędził na stole operacyjnym prawie 4 godziny. Lekarze przez tak długi czas robili wszystko, by ratować jego zdrowie i życie. Choć najgorsze niebezpieczeństwo minęło, konsekwencje tego ataku są porażające. Do tej pory nasz dzielny wojownik nie jest w stanie stanąć na własne nogi. Każda próba ruchu wiąże się z ogromnym wysiłkiem i bólem, a przed nim miesiące, jeśli nie lata, intensywnej pracy z fizjoterapeutami, by w ogóle mógł znów samodzielnie chodzić. Oprócz głębokich fizycznych ran, z którymi walczą lekarze, dziecko zmaga się z ogromną, paraliżującą traumą. Chłopiec panicznie boi się powrotu ze szpitala do własnego domu. Paraliżuje go strach i świadomość, że psy, które tak strasznie go skrzywdziły, wciąż mogą znajdować się tuż za płotem, u sąsiada.
Organizatorzy zbiórki przekazali, że chłopiec nadal nie jest w stanie samodzielnie stanąć na nogach, a próby poruszania się wiążą się z bólem i dużym wysiłkiem.
Link do zbiórki: https://zrzutka.pl/9bumpz
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
9 września
Niecodzienna odmiana pomidorów w gminie Ozimek. Policjanci zajrzeli do szklarni
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami

W dyskusji: 6