- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 246
- Dodano: 2026-05-26 / 15:46
- Komentarzy: 1
Wyrazy uznania dla 11-letniej Zuzi. Zachowała spokój, gdy mama straciła przytomność
11-letnia Zuzia nie spanikowała, gdy jej mama nagle straciła przytomność. Dziewczynka zadzwoniła pod numer alarmowy 112 i do czasu przyjazdu ratowników wykonywała polecenia dyspozytora. Za swoją postawę odebrała podziękowania od przedstawicieli administracji i policji.
Kilka dni wcześniej Zuzia zadzwoniła pod numer alarmowy 112, informując, że jej mama straciła przytomność i upadła. W domu przebywała również babcia, jednak nie była w stanie pomóc.
Operator numeru alarmowego natychmiast skierował na miejsce zespół ratownictwa medycznego, a po wstępnej rozmowie połączył dziewczynkę z dyspozytorem medycznym. 11-latka wykonywała kolejne polecenia - sprawdziła reakcję mamy, odchyliła jej głowę i upewniła się, że oddycha. Następnie pobiegła po pomoc do sąsiadki. Razem ułożyły kobietę w pozycji bezpiecznej. Jeszcze przed przyjazdem ratowników 47-latka odzyskała przytomność.
Za postawę dziewczynki podziękowania przekazały Wojewoda Opolska Monika Jurek oraz przedstawiciele policji.
Podczas spotkania głos zabrała również mama Zuzi, Emiliania Zabitowska, która przyznała, że nie pamięta samego zdarzenia.
Jak mówiła, świadomość odzyskała dopiero po przyjeździe służb.
- Zupełnie nic nie pamiętam z tego dnia. Straciłam przytomność i zastałam już siebie przytomną, siedzącą na kanapie. I tyle. Koło mnie byli już ratownicy.
Jak podkreśliła, dopiero od ratowników dowiedziała się, jak zachowała się jej córka.
Zobacz takze
Akt oskarżenia przeciwko Małgorzacie Wilkos trafił do sądu
- Od ratowników dowiedziałam się, że córka zachowała zimną krew i wiedziała, jak się zachować. Poczułam ogromną dumę i ogromną wdzięczność. Tak naprawdę dzięki niej wszystko skończyło się dobrze. Kiedy człowiek słyszy, że własne dziecko potrafiło zachować taki spokój w sytuacji zagrożenia, trudno to opisać słowami.
Kobieta wyjaśniła również, że temat podobnych sytuacji pojawiał się wcześniej w domu, ponieważ od lat choruje na cukrzycę.
- Od 18 lat choruję na cukrzycę i zawsze była mowa o tym, jak dzieci mają się zachować w takich sytuacjach. Wcześniej córka pomagała mi tylko wtedy, kiedy gorzej się czułam, przynosiła cukierka, ale nie było takiej sytuacji jak ta. Dziś wiem jeszcze bardziej, jak ważne jest rozmawianie z dziećmi i uczenie ich od początku, że nie mogą panikować i powinny wiedzieć, jak pomóc.
Sama Zuzia mówiła, że wiedzę o tym, jak należy reagować, zdobywała zarówno w domu, jak i w szkole.
- Tak naprawdę uczyliśmy się o tym w szkole i też mama mówiła mi wcześniej, jak mam się zachować w takich sytuacjach.
Dziewczynka dokładniej opowiedziała również o tym, jak zapamiętała przebieg zdarzenia.
- Pamiętam, że leżałam i coś oglądałam. Usłyszałam jakiś hałas i pomyślałam, że po prostu coś mamie spadło, bo sprzątała. Dopiero później zobaczyłam, że mama leży na podłodze. Miałam najpierw zadzwonić do siostry, ale pomyślałam, że nie wiadomo, czy nie stało się coś poważniejszego, więc zadzwoniłam na 112.
Jak przyznała, mimo zachowania spokoju towarzyszył jej stres.
- Trochę się bałam, bo bardzo trzęsły mi się ręce. Pani przez telefon mówiła mi, co mam robić. Pamiętam, że na początku nawet się nie przedstawiłam, tylko od razu powiedziałam, że mama leży na podłodze, bo miałam bardzo duże emocje.
Zobacz takze
Tragedia podczas prac przy balkonach. Nie żyje mężczyzna
Zapytana, co powiedziałaby innym dzieciom, odpowiedziała:
- Na pewno trzeba starać się zachować spokój i nie dzwonić najpierw do innych osób, tylko od razu na 112, bo nie wiadomo, czy coś nie jest bardziej poważne.
Bartosz Sosnowski, dyspozytor medyczny, opisał przebieg rozmowy z Zuzią, podkreślając, że dziewczynka zachowała spokój mimo bardzo trudnej sytuacji.
- Zuzia, mimo małego wzrostu, wyglądała i zachowywała się w sposób bardzo profesjonalny. Wszystkie wskazówki, które jej przekazywałem, odbierała, wykonywała polecenia zgodnie z tym, co jej mówiłem - powiedział.
Jak relacjonował dyspozytor, sytuacja była szczególnie wymagająca, ponieważ dziewczynka znalazła swoją nieprzytomną mamę w przedpokoju i musiała zmierzyć się z dużym stresem.
- Myślę, że jest to osoba, którą trzeba naśladować faktycznie, bo niejeden dorosły nie potrafi sobie poradzić w takiej trudnej sytuacji - dodał.
Dyspozytor zaznaczył również, że podczas rozmowy wyczuwalne było zdenerwowanie i chwile słabości, jednak nie wpłynęło to na wykonywanie przez Zuzię kolejnych poleceń.
- Było wyczuwalne jej zdenerwowanie, chwila jakiejś słabości, ale mimo rozmowy ze mną i pozostania na linii do momentu przyjazdu i przyjścia sąsiadki do pomocy, Zuzia wykonywała te polecenia w sposób profesjonalny" - podkreślił.
Historia Zuzi pokazuje, że wiedza zdobywana zarówno w domu, jak i podczas zajęć szkolnych może mieć znaczenie w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji.
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Najczęściej czytane
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.
ktostamtaki: Napisała postów [979], status [stały bywalec]
Mała bardzo dzielna, brawo!