- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 2433
- Dodano: 2025-12-09 / 08:00
- Komentarzy: 0
Wyjąca czujka dymu, brak reakcji lokatorki
Kilka dni temu w godzinach wieczornych policjanci i strażacy ze Strzelec Opolskich zostali skierowani do jednego z budynków wielorodzinnych. Zgłoszenie brzmiało bardzo poważnie - uruchomiła się czujka tlenku węgla, a właścicielka mieszkania nie odpowiada na wołanie sąsiadów, telefon, domofon, ani pukanie. Na klatce schodowej rozlegał się głośno dzwoniący alarm. Natomiast cisza za drzwiami wzbudziła obawę sąsiadów, że mieszkająca tam samotnie seniorka może potrzebować natychmiastowej pomocy.
Na miejscu mundurowi zastali zdenerwowanego zgłaszającego. Mężczyzna potwierdził, że alarm czujki dwutlenku węgla rozbrzmiewa już od dłuższego czasu. Według sąsiada kobieta powinna być w mieszkaniu, a rozmowa telefoniczna z jej synem mieszkającym we Wrocławiu także potwierdzała, że 74-latka powinna znajdować się w swoim lokalu.
Zobacz także Zmiany dla pacjentów szpitala. Rusza remont estakady
Ponieważ nikt nie odpowiadał, mimo wielu prób pukania i dzwonienia, a w tle wciąż słychać było alarm, zapadła decyzja o siłowym wejściu do środka. Strażacy wyważyli drzwi, a policjanci wraz z nimi weszli do mieszkania. Wtedy nastąpił zwrot akcji. 74-letnia lokatorka spała w swoim łóżku. Została obudzona przez mundurowych i była bardzo zdziwiona interwencją i obecnością, aż tylu służb ratunkowych.
Wyjaśniła, że nie słyszała ani alarmu, ani pukania, ani dzwoniącego telefonu, ponieważ nie miała założonego aparatu słuchowego. Po sprawdzeniu mieszkania okazało się, że alarm został wywołany zakłóceniem pracy czujki - prawdopodobnie przez zużytą baterię. W lokalu nie stwierdzono obecności tlenku węgla, a sama kobieta czuła się bardzo dobrze.
74-latka, choć wybudzona i zaskoczona interwencją, podziękowała za czujność sąsiadów i szybkie działanie służb. Drzwi mimo wyważenia udało się bezpiecznie domknąć od środka.
Na szczęście tym razem zakończyło się jedynie na stresie, odrobinie zamieszania i cennej profilaktycznej lekcji. Pamiętajmy - tlenek węgla jest niewidoczny, bezwonny i bardzo niebezpieczny, dlatego posiadanie sprawnej czujki to podstawa bezpieczeństwa w każdym domu.
Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
Choć finał tej historii był spokojny i można powiedzieć nieco humorystyczny, to sama sytuacja pokazuje kilka ważnych rzeczy:
czujniki tlenku węgla naprawdę są potrzebne - ratują życie i alarmują;
warto regularnie wymieniać w nich baterie, by działały prawidłowo i nie generowały fałszywych alarmów;
czujni sąsiedzi to skarb. Ich reakcja mogła uratować życie, gdyby faktycznie doszło do zagrożenia.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
18 października
Zmiana czasu pozostaje. Unia Europejska podała harmonogram na kolejne pięć lat
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty

Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.