Niecodzienna historia wydarzyła się w okolicach Chmielowic, jednej z dzielnic Opola. Zwykły poranny spacer z psami zakończył się tam prawdziwą akcją ratunkową - w roli głównych bohaterów wystąpili: czujny czworonóg, jego opiekun Grzegorz Trybała, członek Rady Dzielnicy XIII Opola, oraz strażak ochotnik z OSP Opole-Chmielowice.
Podczas spaceru po polach za Chmielowicami jeden z psów nagle zaczął nerwowo krążyć wokół studzienki melioracyjnej. Zwierzę nie reagowało na komendy ani przysmaki, co wzbudziło czujność opiekuna. - Zajrzałem do środka i od razu zobaczyłem, co przykuło jej uwagę - w studzience siedział borsuk - relacjonuje Trybała.
Na miejsce wezwano na pomoc strażaka ochotnika Floriana F. z miejscowej OSP. Mężczyźni wspólnymi siłami odsunęli jeden z betonowych kręgów, by stworzyć borsukowi drogę ucieczki.
- Zwierzak chyba zrozumiał, że chcemy mu pomóc, bo zaczął się wspinać po ścianie studzienki - opisuje radny. Po kilku próbach ratownicy zdołali wydobyć borsuka na powierzchnię.
Na szczęście zwierzęciu nic się nie stało. Po krótkiej chwili odpoczynku ruszyło w stronę pobliskich zarośli.
- Nie drapał, nie gryzł, nie szamotał się... chociaż nie podziękował, bezczelny - żartuje Trybała.
Cała akcja zakończyła się szczęśliwie nie tylko dla borsuka, ale i dla czworonożnego odkrywcy. Pies, który pierwszy wyczuł zwierzę w potrzebie, w domu dostał zasłużoną nagrodę - kawałek łososia.
Jak podkreśla Grzegorz Trybała, historia ma też walor edukacyjny.
- Czasem warto zaufać instynktowi naszych psów. To dzięki nim możemy dostrzec to, czego sami byśmy nie zauważyli.
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.