- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 16900
- Dodano: 2025-09-08 / 19:30
- Komentarzy: 5
Rodzice dzieci z PSP nr 25 w Opolu domagają się jasnych decyzji: "Nie wiemy, co będzie jutro
Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 25 w Opolu zebrali się w poniedziałek 8 września przed budynkiem placówki, by usłyszeć, jaki jest plan na dalsze funkcjonowanie szkoły. Chcieli uzyskać odpowiedź, kiedy dzieci wrócą do nauki stacjonarnej i jak długo potrwa remont, który wstrzymał rozpoczęcie zajęć. W tym czasie wewnątrz szkoły odbywało się spotkanie dyrekcji, nauczycieli i naczelnika Wydziału Oświaty.
Rodzice, którzy przyszli pod szkołę, domagali się konkretnych informacji - kiedy dzieci będą mogły wrócić do nauki stacjonarnej w jednym miejscu i jak długo potrwa trwający od wakacji remont. Od początku roku szkolnego uczniowie nie mają zajęć w budynku - klasy 1-3 przeniesiono tymczasowo do innych placówek, natomiast starsze roczniki od dziś pozostają w domach. Część dzieci w ogóle nie rozpoczęła nauki, a organizacja nauczania pozostaje niejasna.
- Dzieci są rozrzucone po różnych szkołach, nie mają zapewnionej ciągłości nauki. Ósmoklasiści siedzą w domach bez zajęć, a my nie wiemy, co będzie jutro - mówił pan Marcin, zaniepokojony rodzic ósmoklasisty.
Rodzice informują, że w piątek 5 września - po południu - otrzymali wiadomość, że szkoła zostaje zamknięta. Informacje były przekazywane różnymi kanałami, często niespójnie.
- O czternastej w piątek dostaliśmy maila, że szkoła została zamknięta i dzieci mają być przeniesione, ale do tej pory nie mamy żadnej konkretnej informacji, co dalej, jak będą wyglądały zajęcia w następnych tygodniach - mówiła pani Marzena.
Zobacz takze
Kolejka gondolowa wraca do Opola. Szwedzki inwestor i nowa koncepcja trasy
- Dzieci się tułają od tygodnia. W najgorszym wypadku uważam, że powinno być zdalne nauczanie, a nie wożenie dzieci po całym Opolu, po szkołach. Jaka to jest trauma też dla dzieci, że pójdą do innej szkoły - dodaje inny z rodziców.
W tym samym czasie w szkole trwało spotkanie dyrektor Benedykty Plicko z nauczycielami i naczelnikiem Wydziału Oświaty Aleksandrem Iszczukiem. Dyrektor poinformowała, że również dla niej obecna sytuacja jest trudna do zarządzania. W szkole uczy się ponad 150 uczniów.
- Nie wiedziałam, że będę musiała organizować naukę w takich warunkach. Zakładaliśmy, że pierwszy tydzień września przeznaczymy na zajęcia wyjazdowe, a w drugim tygodniu wrócimy do szkoły. Tymczasem wykonawca nie spieszy się z pracami, a ja nie mam żadnych terminów ani harmonogramu - powiedziała Benedykta Plicko, dyrektor szkoły.
Jak podkreśliła, dyrekcja nie zna harmonogramu poszczególnych etapów inwestycji, nie wie, kiedy zakończą się prace wewnętrzne i czy zostanie na czas uruchomione ogrzewanie. - Nie jestem stroną umowy z wykonawcą. Wszystko przechodzi przez Wydział Inwestycji Urzędu Miasta. Bez informacji o dostępnych pomieszczeniach nie mogę skutecznie zaplanować pracy szkoły ani zapewnić dzieciom stałych zajęć - zaznaczyła.
W piątek 5 września, po wizycie w budynku Szkoły Podstawowej nr 25, naczelnik Wydziału Oświaty Aleksander Iszczuk podjął decyzję o zamknięciu placówki. Jak tłumaczył, szkoła była wówczas w trakcie intensywnych prac remontowych - w pomieszczeniach unosił się kurz, widoczne były niezabezpieczone instalacje i zwisające kable. W jego ocenie obiekt nie spełniał warunków bezpieczeństwa niezbędnych do prowadzenia zajęć z udziałem dzieci.
- W piątek po południu zobaczyłem szkołę w trakcie intensywnych prac. W pomieszczeniach był kurz, wystawały kable, nie było zabezpieczeń. Z punktu widzenia bezpieczeństwa dzieci nie mogłem pozwolić na prowadzenie zajęć w takich warunkach - wyjaśniał Aleksander Iszczuk.
Zobacz takze
Policja prosi o pomoc w odnalezieniu właściciela AKTUALIZACJA
Jak dodał, jego decyzja wynikała wyłącznie z troski o bezpieczeństwo. - Nie było to wymierzone przeciwko nikomu, ani przeciwko dyrekcji. Działałem na podstawie tego, co zastałem na miejscu. Jeśli szkoła zostanie odpowiednio przygotowana i zabezpieczona, nie widzę przeszkód, by uczniowie wrócili do zajęć nawet od jutra.
Remont budynku prowadzony jest przez firmę zewnętrzną, która - jak wynika z zapisów umowy - ma czas na jego zakończenie do końca kwietnia 2026 roku.
Rodzice domagają się natychmiastowego przedstawienia konkretnego planu działania: wskazania, jak będzie wyglądała dostępność sal, jak zostanie rozwiązana kwestia ogrzewania oraz czy istnieje możliwość przyspieszenia prac.
- Nie chcemy sytuacji, że dzieci wrócą do szkoły tylko na chwilę, a potem znów będą przenoszone. Potrzebujemy pewności, że mogą się uczyć w jednym miejscu do końca remontu - mówili. Wskazywali również, że istnieją potencjalne lokalizacje zastępcze - np. domy kultury czy remizy - które mogłyby posłużyć jako tymczasowe miejsce prowadzenia zajęć dla całych klas, bez konieczności ich rozdzielania.
Zapowiedziano, że w najbliższych dniach ma się odbyć spotkanie z przedstawicielami Urzędu Miasta, na którym mają zostać omówione kwestie związane z nadzorem inwestorskim, odpowiedzialnością wykonawcy oraz terminami zakończenia kluczowych etapów. Na obecną chwilę według naczelnika przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, lekcje mogą odbywać się w placówce.
Do sprawy powrócimy.
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Najczęściej czytane
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.
Gaz: Napisał postów [6227], status [VIP]
Dyrektorze do roboty,bo na taczce gnoju wywieziemy z terenu szkoły.