- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 35178
- Dodano: 2010-11-12 / 16:02
- Komentarzy: 553
Tragedia w Leśnicy. Nie żyje małe dziecko.
W sobotę (6.11) przed 16.00 wezwano pogotowie ratunkowe do jednego z mieszkań w Leśnicy w powiecie strzeleckim. Na miejscu ratownicy zastali nie dającego oznak życia, 15-miesięcznego chłopca. Dzięki podjętej akcji reanimacyjnej dziecku udało się przywrócić akcję serca. Mały Olek został przywieziony karetką do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu. Niestety trzy doby później zmarł.
- Chłopca przyjęliśmy na oddział w stanie krytycznym z bardzo ciężkimi obrażeniami mózgu - mówi Wojciech Walas, ordynator Oddziału Intensywnej Opieki Medycznej dla Dzieci WCM w Opolu.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
O sprawie szpital natychmiast powiadomił policję i prokuraturę, które wszczęły śledztwo.
- Otrzymaliśmy informację, że obrażenia przyjętego do szpitala dziecka wskazują na to, że mogło ono zostać pobite - informuje podinsp. Jarosław Dryszcz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
- Na tę chwilę przesłuchaliśmy w charakterze świadków, matkę dziecka, oraz jej konkubenta - tłumaczy Henryk Wilusz, prokurator rejonowy w Strzelcach Opolskich. Dalsze nasze kroki będą uzależnione od wyników przeprowadzonej w środę sekcji zwłok - dodaje. Jak udało nam się dowiedzieć, matka chłopca twierdzi, że jego stan spowodowany był wypadnięciem z łóżeczka.
Warto jednak dodać, że nieco ponad dwa miesiące temu, chłopiec trafił już raz do opolskiego szpitala. Wtedy stwierdzono u niego stłuczenia jamy brzusznej, które także mogły powstać w wyniku działania innych osób.
Zobacz także Znamy zwycięzcę. Najpiękniejsza na Ultor Master Truck Show WIDEO
Dwudziestokilkuletnia Alicja K. mieszkała z konkubentem, oraz trójką dzieci - 15-miesięcznym Olkiem, 4-letnim Krystianem i 6-letnim Szymonem, na jednym z osiedli w Leśnicy w powiecie strzeleckim. Według sąsiadów, do tej pory nic nie wskazywało na to, że w rodzinie mogło dziać się coś złego, chociaż przyznają, że Alicja K. nigdy nie była dobrą matką.
- Często wychodziła z domu, zostawiając małe dzieci same - mówi jedna z sąsiadek. Nie poświęcała im za dużo czasu, nigdy nie widzieliśmy ich na podwórku, czy na spacerze. A on? Dopiero co z więzienia wyszedł, cały wytatuowany, powiem Panu tylko tyle - dobrze mu z oczu nie patrzy - dodaje kobieta.
Do sprawy wrócimy.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast


W dyskusji: 553
Nie rozumiem mentalności ludzi jak można aż tak znecać się nad osobami.Z biologicznego ojca chłopaków zrobili świetego-kur..wręcz nieskazitelnie czystego...a nikogo nie zastanowiło dlaczego tak się stało ,że Ala odeszła?gdyby wszystko było w porzadku i tak jak piszą ci wszyscy znawcy ludzkich problemów(no,przecież każdy z nich żył z nimi i wiedzą najlepiej-horror)na miejscu,to żadna osoba nie idzie na bok,zastanówcie się co piszecie.Zresztą za rozpad związku winne są zawsze dwie osoby,nigdy jedna i nigdy nie bylo inaczej,ale samiec będzie bronić samca,a może te laski co tak tatusia bronią wylądowały z nim w łóżku?hi hi!!!!!!hmmmm......no porządny tatuś--proszę Was,sami chyba w to nie wierzycie,skoro się rozwodzą dwie osoby to obie osoby nie są w porządku-skontaktuje sie z Ala i Mariuszem-będe wiedzieć jak to było i mam nadzieję ,że pozamykam wszystkim ''buziunie''
Witam Cie ENGI11,może nie tyle co trzymam ich stronę-poprostu stoje za prawdą,znam ich bardzo dobrze i widziałam ich w róznych sytuacjach,nawet w czasie kłótni,ale nidgy-powtarzam nigdy na tym nie cierpały chłopaki.
W Leśnicy mieszkali krótko,Mariusz mieszkał na hotelach socjalnych w Zdzieszowicach,na parterze,zajmował jeden pokoik,ale ten pokoik był urządzony skromnie ale czysto i schludnie,był przystosowany nawet do obecności dzieci.Ala bardzo często przyjeżdżała z nimi do Mariusza,widziałam ich na spacerach.
Sama Ala wychodziła przed ten blok aby chłopaki się bawiły w piaskownicy,nigdy nie krzyczała,nawet w sytuacji kiedy oboje celowo wpadli do błota,wzięła ich i przebrała i wyszli znów na podwórko.Rzadko kiedy była sama bez chłopaków.
a LEWY? to że siedział to znaczy że zawsze będzie już za wszystko odpowiadał,wszystkiemu będzie winny?No tak nasze społeczeństwo od razu przykleja łatkę takim ludziom.byłam często u nich w gościach,nigdy nie było sytuacji takich jak opisują tutaj wszystkie osoby
CZY WIADOMO COS W TEJ SPRAWIE?