- Autor: OlekG
- Wyświetleń: 16012
- Dodano: 2023-10-19 / 12:54
- Komentarzy: 3
Podjeżdżała autem i rzucała cukierki dzieciom w Zawadzie. Zareagowały dzieci i dyrekcja
Weselna tradycja na wsi przerodziła się szybko w policyjną "obławę". Wszystko działo się kilka dni temu w Zawadzie. Historia rozpoczęła się, kiedy pewna kobieta postanowiła podjechać swoim samochodem do miejscowej grupy dzieci i obdarować je słodyczami.
Dzieci, będąc dobrze poinformowanymi o zasadach bezpieczeństwa, natychmiast zareagowały na tę niecodzienną sytuację. Szybko zgłosiły podejrzane zachowanie swoim rodzicom oraz nauczycielom w szkole. Ci z kolei natychmiast poinformowali lokalną policję.
Zobacz także Kierowca odpowie za śmiertelne potrącenie pieszej. Sprawa trafiła do sądu
Henryk Zapiór, dyrektor PSP w Zawadzie poinformował o zajściu na Facebooku szkoły. "Uwaga Rodzice !
W miejscowości Zawada pojawił się nieznany samochód. Podjeżdża pod posesję, rozsypuje przed bramą cukierki, nawołuje bawiące się na podwórku dzieci. Proszę o zachowanie czujności. W razie wystąpienia takiej sytuacji proszę o informację." - widniało na stronie szkoły.
- Ten niebeski samochód podjechał najpierw pod jeden z domów, gdzie przebywał uczeń podstawówki. Kobieta rzuciła w jego stronę woreczek z cukierkami i odjechała. Chłopiec od razu poinformował o fakcie swoją mamę, która z kolei poinformowała dyrektora szkoły i policję - mówi nam nasz Czytelnik, który jest ojcem dwójki chłopców, chodzących do tej szkoły. Dodaje, że sam widział na drodze dużo takich cukierków, ale zanim sprawa nie wyszła na jaw, nie zwrócił na to szczególnej uwagi.
Została powiadomiona policja, która odwiedziła domy w Zawadzie i rozpytywała o podejrzane wizyty i samochód, który miał zatrzymywać się przy dzieciach. Sąsiedzi szybko wskazali osobę, która mogła rozdawać cukierki. Była bardzo zdziwiona, kiedy policjanci złożyli jej wizytę.
Okazało się, że rozdawanie cukierków dzieciom miało być hołdem dla dawnych zwyczajów weselnych, jednak wszystko potoczyło się inaczej, niż "winna" przewidywała. Dobra intencja kobiety, która próbowała kontynuować wiejską tradycję rozdawania weselnych łakoci, została źle zrozumiana. Jednak ważne jest, że dzieciaki doskonale wiedziały, że bezpieczeństwo jest najważniejsze i nie wahały się reagować w sytuacjach, które mogą wydawać się podejrzane.
Zobacz także Zderzenie trzech samochodów w Suchej Psinie. W akcji dwa śmigłowce LPR. AKTUALIZACJA
- Tutaj naprawdę wielkie brawa należą się najmłodszym bohaterom tej historii. Na szczęście historia kończy się dobrze, ale bywa różnie. Rodzice tych dzieci nie wiedzieli kim była osoba, która rzucała w stronę ich pociech woreczki z łakociami. Na naszych spotkaniach, zarówno w szkołach, jak i przedszkolach wyczulamy najmłodszych na podejrzane zachowania. To było jedno z nich i reakcja zasługuje na brawa - dodaje asp. Agnieszka Nierychła z Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Ta niewinna historia przypomina nam, że dzieci są czujne i zawsze gotowe do działania w obronie swojego bezpieczeństwa. Jest to także nauczka dla dorosłych, że warto informować rodziców i lokalne społeczności o planowanych akcjach, zwłaszcza jeśli mogą być one źle zrozumiane. Dzięki wspólnemu dialogowi i wzajemnemu zaufaniu, wszyscy mogą czuć się bezpiecznie i cieszyć się lokalnymi tradycjami.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 3