- Autor: News4media
- Wyświetleń: 5505
- Dodano: 2023-05-26 / 19:26
- Komentarzy: 0
Środki nasenne i ręcznik na szyję. Matka skazana za zabójstwo swojego synka
Listopad 2019. Przed hostelem w centrum miasta stoją radiowozy na sygnale.
Dziennikarze od razu otrzymali wiadomość, że do doszło do zbrodni. Nikt jednak wówczas nie podejrzewał, do jak strasznej.
Zobacz także Nocny pożar samochodu przy budynku wielorodzinnym. Ogień objął także drugi pojazd
Ciało 10-letniego Filipa leżało na łóżku.
Chłopiec był przykryty kocem. Nie żył.
Przeprowadzone na miejscu oględziny wstępnie wykazały, że dziecko mogło stracić życie w wyniku czynu przestępczego.
Najprawdopodobniej zostało uduszone - podały służby.
Zobacz także Śmiertelny wypadek na A4 pod Opolem. Utrudnienia AKTUALIZACJA
Od razu został zatrzymany ojciec dziecka.
Równie szybko okazało się, że nie miał ze sprawą nic wspólnego. Dzień po znalezieniu ciała policja zatrzymała matkę Filipa. Zamierzała popełnić samobójstwo.
Zabójstwo
Monika S. razem z synem zameldowała się w hostelu 3 dni przed odkryciem zbrodni.
Ustalenia prokuratury były jasne:
"Używając ręcznika, który zadzierzgnęła na szyi dziecka, oraz unieruchamiając własnym ciałem klatkę piersiową, spowodowała liczne obrażenia, co skutkowało zgonem chłopca przez uduszenie" - ujawnili śledczy.
Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
Przed zabójstwem kobieta podała dziecku środki uspokajające.
Monika S. przyznała się do winy. Groziło jej dożywocie.
Wyrok
Sąd Okręgowy w Lublinie w pierwszym procesie skazał kobietę na 25 lat więzienia. Od tego wyroku odwołała się zarówno prokuratura jak i obrona. Ta pierwsza chciała surowszej kary, druga jej złagodzenia.
Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach
Sąd Apelacyjny właśnie utrzymał poprzedni wyrok w mocy. Orzeczenie jest prawomocne.
- To, co przyświecało oskarżonej przy popełnieniu tej zbrodni, to były cechy jej osobowości. To nieumiejętność radzenia sobie z trudnościami. To, jak orzekł biegły psycholog, niewykształcenie u niej takiego mechanizmu, który przeciwdziała zachowaniem agresywnym.
Okoliczności, które spowodowały takie zachowanie, to nakładające się od pewnego czasu zdarzenia: problemy związane z wymiarem sprawiedliwości, problemy małżeńskie, kwestia jej choroby - uzasadniał wyrok sędzia Leszek Pietraszko.
Pieniądze i kłamstwa
Monika S. nie była w swoim mieści osobą anonimową. Była prezeską pomocowego Bractwa im. Św. Alberta w Lublinie. Nagle okazało się, że lubiana i szanowana osoba okradała organizację. Z kont bractwa wyprowadziła setki tysięcy złotych. Sprawą zajęła się prokuratura. Kobieta została zatrzymana i aresztowana. Wyszła na wolność po wpłaceniu poręczenia majątkowego.
Zobacz także Ila zapłacimy za gaz od 1 lipca?
Na krótko przed zabójstwem kobieta przestała nocować w domu. Zabierała synka i męża do hoteli i pensjonatów. Uciekała bez płacenia i to ściągnęło na nią kolejne kłopoty. Często zmieniała miejsce pobytu. Kiedy mąż pytał, co się dzieje, Monika S. miała przygotowaną odpowiedź. Wmawiała mu, że jest świadkiem koronnym i musi często zmieniać miejsce pobytu.
W końcu przyjechała z synkiem do hostelu w Lublinie. Tam doszło do zabójstwa.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
12 września
Miody, kołacze i klasztorne podziemia. Trwa Jarmark Franciszkański w Opolu

Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.