• Autor: News4media
    • Wyświetleń: 6261
    • Dodano: 2023-01-31 / 14:31
    • Komentarzy: 5

    Tragiczny wybuch gazu. Ofiary w liście pożegnalnym oskarżają księdza

    Tragiczny wybuch gazu. Ofiary w liście pożegnalnym oskarżają księdza

    (Fot. screen Polsat)

    Na jaw wychodzi mroczna tajemnica wybuchu gazu w Katowicach. Okazuje się, że to nie był wypadek, a tragedia ma zupełnie inne, mroczniejsze podłoże.

    Do wybuchu gazu doszło około godz. 8:30 w piątek w Katowicach. Budynek należał do Kościoła ewangelicko-augsburskiego. W wyniku wybuchu zawaliła się część kamienicy. Siła eksplozji doprowadziła do tego, że w szkole po drugiej stronie ulicy wyleciały okna.

    W gruzach budynku odnaleziono dwie osoby. 69-letniej pani Haliny, byłej kościelnej tej parafii, i jej córki - 40-letniej pani Elżbiety.

    Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach

    Mogło to wyglądać na tragiczny wypadek, ale okazuje się, że mogło to być także samobójstwo. Rozszerzone samobójstwo.

    Prokuratura zbada autentyczność listu

    Trzy dni po wybuchu w Katowicach do redakcji Interwencji, programu nadawanego przez Polsat, wpłynął list wyjaśniający okoliczności tej tragedii.

    "Jeśli ktoś się zastanawia, jak doszło do tej tragedii w Katowicach-Szopienicach, to oto kilka słów wyjaśnienia" - tak zaczyna się list. Został nadany w Katowicach, dwa dwa dni przed wybuchem kamienicy.

    Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu

    Jeżeli autorami listu rzeczywiście są ofiary, to w piśmie opisują one swoją bardzo trudną sytuację. Wskazują, że dlatego zwróciły się o pomoc do księdza ewangelicko-augsburskiego, u którego mieszkały i dla którego pracowały.

    Z treści listu wynika, że ofiary starały się o mieszkanie, żeby wyprowadzić się z terenu parafii. Miały z tym problemy i za niepowodzenia obwiniają księdza.

    Teraz prokuratura zbada list, żeby potwierdzić - lub wykluczyć - jego autentyczność.

    Dlaczego nie doszło do spotkania z prezydentem miasta?

    Wątków w tym listowym "wyznaniu" jest więcej. Mowa jest m.in. o tym, że kobiety próbowały szukać pomocy u prezydenta Katowic. Autorzy pisma oceniają, że to działania księdza uniemożliwiły im umówienie się na spotkanie z samorządowcem.

    Zobacz także Żmija na posesji w Bierdzanach. Jak się zachować w takiejsytuacji?

    Co więcej, ksiądz miał żądać od lokatorów pieniędzy. Chodziło o opłaty za media. Z treści listu wynika także, że duchowny zapowiedział ofiarom, że zostaną wyrzucone z mieszkania.

    "Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jedno z nas jest ciężko chore (nowotwór płuc z przerzutami), ale znieczulica działa i nic go nie obchodzi, zresztą czemu miałoby to go obchodzić, skoro nie ma sumienia i każe nam opuścić mieszkanie, nie interesuje go czy trafimy pod most" - napisał autor/autorka listu.

    W tle był spór o pieniądze

    - Na plebanii kościoła w Katowicach-Szopienicach, gdzie w piątek doszło do tragicznego wybuchu, od lat trwał konflikt pomiędzy parafią a rodziną, która tam mieszkała. Jego tłem były kwestie finansowe - przyznał Marian Niemiec, biskup diecezji katowickiej Kościoła ewangelicko-augsburskiego.

    Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana

    Dodał, że konflikt trwał od wielu lat i sprawa trafiła do sądu. - Sąd przyznał rację parafii - podkreślił duchowny.
    reklama

    Wydarzenia pod patronatem portalu

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 5

    2023-02-01 11:14:13 #1655841
    Dobrze, że to nie ma nic wspólnego z kościołem katolickim. I to nie ksiądz, jak już ktoś wspomniał, a pastor!
    [ 0 ]
    2023-02-01 01:08:32 #1655831
    Dla scisłości pastora nie księdza.Wiem ksiądz brzmi bardziej atrakcyjnie.
    [ 0 ]
    2023-01-31 15:55:39 #1655809
    Czyli standard: mieszkanie razem z mediami należy się za darmo bo pracują, chora córka i mieszkają tam już długo więc się należy.
    [ 0 ]