• Autor: Greg
    • Wyświetleń: 25156
    • Dodano: 2010-05-03 / 11:11
    • Komentarzy: 624

    Zniszczone dwujęzyczne tablice w Głogówku

    Zniszczone dwujęzyczne tablice w Głogówku

    (Fot. internauta)

    Chuligani zamazali tablice, informujące kierowców o tym, że wjeżdżają do Głogówka. Mieszkańcy akt wandalizmu zauważyli w niedzielę rano.

    Niejednokrotnie informowaliśmy, że wandale regularnie niszczą czy zamazują napisy na dwujęzycznych tablicach z nazwami podopolskich miejscowości. Najczęściej jednak przekreślano nazwy niemieckie - tym razem skreślono polską nazwę "Głogówek". Mieszkańcy miejscowości zastanawiają się, czy tablica zamazana w okresie świąt państwowych i obchodów powstań śląskich to prowokacja czy zwykła ludzka głupota.

    - Ubolewamy nad tym zdarzeniem. Takie działania nie mają nic wspólnego z budowaniem dobrych stosunków narodowościowych w naszej gminie - mowią Piotr Bujak i Dariusz Kolbek.

    Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 624

    2010-05-03 13:14:48 #321515
    Ponieważ dyskusja w tym temacie jest zazwyczaj długa i gorąca to ja tylko pozwolę sobie zacytować że z ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych (Ustawa z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym), na terenach zamieszkanych przez mniejszości narodowe, etniczne lub posługujące się językiem regionalnym, istnieje możliwość wprowadzenia nazewnictwa geograficznego w językach mniejszości. Nazwy takie można wprowadzić wyłącznie w językach mniejszości uznanych ww. ustawą (mniejszości narodowe: białoruska, czeska, litewska, niemiecka, ormiańska, rosyjska, słowacka, ukraińska i żydowska; mniejszości etniczne: karaimska, łemkowska, romska i tatarska) oraz w języku regionalnym (kaszubskim).
    Dodatkowe nazwy w językach mniejszości można wprowadzać dla obiektów fizjograficznych, miejscowości i ich części oraz dla ulic i placów.
    I to tyle , kto wydaje ustawy wszyscy wiedzą.
    [ 0 ]
    2010-05-05 01:35:12 #322296
    "Wrocław AD 1945. Kanciarze i szabrownicy, rozwłóczeni żołnierze i paniusie-spekulantki, Sowieci i Żydzi, Polacy i Niemcy - największa kupa dziadów na największym rumowisku Europy.
    Kiedy Polacy zaczęli przybywać na ziemie zachodnie wczesną wiosną 1945 r., były to jeszcze tereny niczyje - prowizoryczna polska administracja dopiero powstawała. Wśród napływających przeważali początkowo złodzieje, awanturnicy i kombinatorzy. Kusiło ich mienie, pozostawione przez Niemców w czasie pospiesznej ewakuacji; o osiedlaniu się mało kto jeszcze myślał. Szybko okazało się, że w pomorskich oraz śląskich miastach i miasteczkach zdobyć można bez wysiłku niemal wszystko: od złota, antyków i kosztowności po jedzenie, narzędzia i materiały budowlane.
    Także władza zachęcała do zamieszkania na ziemiach odzyskanych, czyli wschodnich obszarach Rzeszy, przyznanych po wojnie Polsce. "Zachodnie Ziemie to racja stanu, to ostatni bój o nasze dziedzictwo po Piastach - obwieszczał plakat propagandowy z 1945 r. - Rolnicy, Rzemieślnicy i Robotnicy, tam znajdziecie Eldorado. Więcej Polak nie będzie wygnańcem pod zabójczym klimatem tropikalnym Brazylii i Afryki, nie będą marnowane najżywotniejsze siły narodu. Żołnierz polski krwawym trudem wyzwolił prastare ziemie polskie. Grabieżców niemieckich przepędzimy precz poza Odrę". Do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego zaczęły zgłaszać się całe rodziny, a nawet wsie, deklarujące chęć przeprowadzki na Zachód.
    Wrocław i Szczecin miały być polskim Dzikim Zachodem. Jednak - odwrotnie niż w Ameryce - pionierzy trafiali do świata cywilizacyjnie bardziej rozwiniętego niż ich własny. To, co zobaczyli, oszołomiło ich. "Miejscowość Kattern w niczym nie przypominała znanych nam wsi, a pod wieloma względami nie ustępowała miasteczku Gródkowi - wspominał przesiedleniec z Kresów Wschodnich. - Domy murowane, wzdłuż brukowanych ulic chodniki. Przy głównej ulicy nawet dwupiętrowe kamienice i wiele piętrowych willi. Większość mieszkańców pracowała w różnej wielkości gospodarstwach rolnych, we wsi nie brakowało warsztatów, sklepów, restauracji, funkcjonowały też mleczarnia, masarnia, piekarnia i młyn. Na miejscu byli lekarz, dentysta, aptekarz i fryzjer, a także poczta i bank. W mieszkaniach nie brakowało mebli, a nawet naczyń, w szopach narzędzi rolniczych, jakich u nas nawet dwory nie miały, w stajniach podziwiano umieszczone przy żłobach poidełka".
    Wrocław, nawet zrujnowany, robił wrażenie na przyjezdnych. "Szerokie aleje, tysiące willi wśród ogrodów, kanały Odry obramowane bulwarami, koło nich laski brzozowe, zapach jesienny Getyngi, zagranica, asfalt" - wspominał swój przyjazd do miasta wybitny polski matematyk Hugo Steinhaus.
    Większość przesiedleńców stanowili mieszkańcy wsi i małych miasteczek ze środkowej i wschodniej Polski. Na nich niemieckie miasta i ulice wywarły szczególnie silne wrażenie. Nowością była bieżąca woda w kranach (zimna i gorąca), łazienki w mieszkaniach, elektryczne oświetlenie, odkurzacze i froterki, telefony. Jedni szybko uczyli się korzystać z nowoczesnej techniki, inni ignorowali ją.
    W wannach przechowywali węgiel i kartofle, budowali sławojki w ogrodach i na podwórkach, chociaż domy były w pełni skanalizowane. Burzyli piece kaflowe i stawiali ceglane, które nie tylko ogrzewały, ale służyły też za kuchnię, a nawet miejsce noclegu. Rolnicy, przenosząc się do miast, zabierali ze sobą cały dobytek, łącznie z żywym inwentarzem - na ulicach i skwerach wypasali krowy i kozy, balkony zamieniali na kurniki. Często w obawie przed kradzieżą zwierzęta zabierali na noc do mieszkań.
    Po wielu dniach podróży w bydlęcych wagonach pionierzy trafiali do stacji końcowej. Stąd wolno im było iść, dokąd chcieli. Teoretycznie mogli zająć każdy dom wraz z majątkiem, niezasiedlony dotąd przez Polaków. Następnie wieszali na nim biało-czerwoną flagę oraz kartkę ze swoim imieniem i nazwiskiem i mogli mieszkać. W praktyce jednak nieraz rządziło prawo silniejszego. Najlepiej zachowane i wyposażone wille z reguły rezerwowano dla ludzi nowej władzy i ich protegowanych. Zdarzało się, że uzbrojone szajki wyrzucały osiadłe już rodziny z domów.
    Kradzieże i rabunki były największą plagą w pierwszych latach po wojnie. Proceder ten uprawiali przeważnie szabrownicy z centralnej Polski, którzy w zorganizowanych grupach plądrowali poniemieckie majątki. "Był to proceder niezwykle niebezpieczny - pisał przybyły do Szczecina repatriant - gdyż już wtedy w tej branży decydowało prawo dżungli i niejeden człowiek, dożywszy szczęśliwie końca wojny, oddawał życie za jakiś niewiele wart przedmiot".
    Majątki poniemieckie rabowano bez zahamowań, bo ogromna większość Polaków nie wierzyła, że tutejsze ziemie przypadną im na stałe. Spodziewano się rychłego powrotu dawnych właścicieli - bądź wskutek nowej wojny, bądź z woli zwycięskich
    mocarstw.
    Szabrownikami bywali też stróże prawa - do milicji przyjmowano bez zadawania zbędnych pytań. Zdarzało się, że członkowie gangu przywdziewali biało-czerwone opaski, zakładali posterunek i całymi miesiącami mogli grabić okolicznych kolonistów.
    Nic dziwnego, że pionierzy zajmowane przez siebie domy zamieniali w prawdziwe twierdze. "Do wysoko usytuowanego okna na poddaszu wchodziło się po drabinie - wspomina osadnik z podwrocławskiej wsi. - W stropie na strychu wyrąbano dziurę, przez którą schodziła w dół następna drabina. Od wewnątrz ryglowano drzwi grubymi sztabami i obie drabiny wnoszono potem do domu. Zamieszkaliśmy w jednym pomieszczeniu, do którego z trudem weszły dwa łóżka i mały stolik. Poczuliśmy się bezpieczni".
    Gangi przewoziły łupy na wschód. Mekką pomniejszych szabrowników był plac Grunwaldzki we Wrocławiu - pozostałość po lotnisku, które Niemcy zbudowali w centrum miasta, wyburzając całe kwartały kamienic. Widok szaberplacu, jak go nazywano, robił niesamowite wrażenie. "Z jednej strony tysiące łapserdaków w butach z cholewami, obarczonych plecakami, kanciarze, szabrownicy, rozwłóczeni żołnierze, Sowiety, Żydzi-wszystkoroby, paniusie skromnie spekulujące i pospolici złodzieje - pisał Steinhaus - z drugiej - Niemcy z białymi opaskami, Niemki w spodniach wlokące jakieś wózki, manatki, tłumoczki; mówią wolapikiem, szachrują, oglądają, oddają, wracają, pakują i popychają się, największa kupa dziadów na największej kupie cegieł i rumowiska w Europie".
    Nie wszyscy decydowali się na ryzykowną wyprawę na zachód z własnej woli. Repatrianci zza Buga, z Podola i Wileńszczyzny nie mieli wielkiego wyboru: władza radziecka i tak zamierzała wyrzucić ich z domów. Alternatywą dla podróży na zachód była wywózka do Kazachstanu lub na Syberię oraz utrata obywatelstwa polskiego.
    Kresowiacy, zapisując się na wyjazd u pełnomocników Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, podawali nazwę miejscowości, do której chcieli trafić. Z reguły wybierano wsie i miasteczka na Mazowszu, Lubelszczyźnie, w Małopolsce - każdy chciał jechać tam, gdzie miał rodzinę lub kogoś znajomego. Nieraz dopiero w drodze okazywało się, że władza miała wobec nich inne plany.
    "W pewnym momencie pełnomocnik, dotychczas małomówny, rozgadał się na dobre i popełnił błąd - wspomina repatriant z Huculszczyzny. - Panowie, powiada, nie będę was okłamywał, nie jedziemy do miast, do których się zapisywaliście. Jedziemy na ziemie odzyskane. Ta wiadomość wywołała konsternację. Nie chcemy cudzych domów, mieszkań i majątków".
    Nowym osadnikom z mieszaniną lęku i zdziwienia przyglądali się dotychczasowi mieszkańcy tych ziem - Niemcy. "W 1946 przybyli pierwsi Polacy - czytamy we wspomnieniach z Dolnego Śląska - wyglądali inaczej niż my. Ich krowy i konie były mniejsze. Ich wozy, w porównaniu z naszymi, były lekkimi zaprzęgami, z łukiem nad siedzeniem woźnicy. Ludzie mieli na sobie coś w rodzaju wiejskiego ubrania".
    Z kolei niemieckie stroje i obyczaje zdumiewały Polaków. Jedną z bardziej rzucających się w oczy różnic między obiema społecznościami był rodzaj nakrycia głowy noszonego przez kobiety. Niemki, wychodząc na ulicę, wkładały kapelusze lub toczki; Polki (zwłaszcza z kresów) starannie wiązały chustkę, którą zdejmowały dopiero przed snem, po zgaszeniu światła. Na Podolu było nie do pomyślenia, aby mężatka mogła pokazać się z gołą głową.
    Początkowo polskie osadniczki skrupulatnie przestrzegały dawnych obyczajów, jednak stroje Niemek wydawały im się bardziej szykowne i wygodniejsze. Stopniowo, najpierw młode dziewczyny, później także starsze kobiety zaczęły przełamywać wstyd i ubierać się na "zachodnią" modłę.
    Niemcy nieraz doświadczali upokorzeń ze strony Polaków, zwłaszcza tych, którzy brutalnością wobec pokonanych starali się przypodobać nowej władzy, jednak wielu przesiedlonych odnosiło się do miejscowej ludności bez niechęci. "Oni tak samo skrzywdzeni przez los jak i my" - mówili.
    Niejedna polska rodzina miała "swoich Niemców", których chroniła przed represjami i wysiedleniem, w zamian za pomoc przy uprawie roli. Zależności zrazu ekonomiczne nabierały charakteru bardziej emocjonalnego: "Nowi gospodarze traktowali starych właścicieli trochę jak parobków - zanotował osiedleniec z okolic Lwowa - ale jednocześnie czuli się ich spadkobiercami, a oni sami stawali się dodatkiem do spadku. Kiedy jesienią 1945 roku wujek wybrał się w pole, żeby przygotować je pod oziminę, przyszedł sąsiad z prośbą, żeby orał gdzie indziej, bo to jest pole jego Niemca".
    Także między Polakami dochodziły do głosu etniczne i regionalne antagonizmy: poznaniacy i mieszkańcy Mazowsza oraz Kielecczyzny często z wyższością odnosili się do zabużan, nazywając ich "ruskimi" i naśmiewając się z ich polszczyzny. Kresowianie odpłacali podobną niechęcią: "My ze Wschodu uważaliśmy się za ważniejszych, a tych z terenów na zachód od ziem zajętych przez ZSRR wrzucaliśmy do jednego worka i nazywaliśmy Mazurami - zauważył przedwojenny lwowianin. - Uważaliśmy ich za >>gołodupców
    [ -4 ]
    2010-05-08 14:43:57 #323681
    mogli by droge zrobic barany a nie tablice wymieniac!!!!!!!!!! nie maja na co kasy wydawac!!!!
    [ 0 ]
    2010-05-05 13:25:36 #322414
    nie ma co się oszukiwać Ślązacy Polaków maja za nic i taka jest prawda wiem to z doświadczenia i nie tylko na pewno jest więcej osób co mieli styczność z niektórymi z Nich i myślą podobnie !!!!!!!!!!!
    [ -1 ]
    2010-05-03 14:54:45 #321613
    Co niektorzy w Glogowku nie zauwazyli ze granice panstwa NASZEGO PANSTWA zmienily sie kilkadziesiat lat temu wiec zeby byc u siebie musza podjechac kilkaset kilometrow na zachod. Co nie zmienia faktu ze tam tych pseudo niemcow tez nie daza zbytnia sympatia podobnie zreszta jak u nas w Polsce. Boje sie wiec ze pseudo obywatele naszych sasiadow z zachodu beda musieli w koncu przystosowac sie do warunkow ktore ustala Nasz Kraj a tym ktorzy nie beda jednak potrafili sie dostosowac proponuje wyjazd na stale do w ich mniemaniu ojczyzny za nasza zachodnia granica co niewatpliwie wyjdzie na dobre nam wszystkim.
    [ 0 ]
    2010-05-04 12:11:54 #321970
    i bardzo dobrze ! po co nam niemieckie tablice .. czemu nie mogą być angielskie ????
    Co niemcy dla nas zrobili ?? NIC ... a tu jest POlska a nie Niemcy. to że gebelsi mieszkaja w polsce to nie znaczy ze maja mieć tutaj dwujezyczne tablice .. i stad na opolszczyźnie dużo wieśniaków ( ślązaków ) co zamiast NIE mówi NI ... wypi****lac z tąd
    [ -2 ]
    2010-05-03 18:20:01 #321745
    Pokażmy siłę Polaków !

    NieTablicom PL !
    Wesprzyjcie petycję !
    [ 0 ]
    2010-05-05 15:15:30 #322455
    mi nie chodzi o jakąś wrogość czy uprzedzenia do jakiej narodowości, ale po co jakieś niemieckie nazwy miejscowości? jesteśmy w Polsce i urzędowym językiem jest język polski. Albo druga sprawa wskażcie mi jakieś miasto na zachodzie, które nazwa jest tłumaczona na język polski i widnieje przy nazwie właściwej... jakoś sobie nie przypominam abym widział coś takiego...
    [ 0 ]
    2010-05-05 16:55:52 #322548
    ale się zagotowało częściowo rację wszyscy mają,jedno szczęście że my już nie analfabeci..szkoda że niektórych po prostu nie idzie zrozumieć..niby literki te same ale treść siakaś dziwna..
    [ 0 ]
    2010-05-05 15:54:42 #322479
    Drodzy rodacy! Wieszajcie flagi Polski przy tablicach dwujęzycznych! Nikt wtedy nie powie "ślunsk jest nosz"!
    [ -2 ]
    2010-05-05 13:19:19 #322413
    [moderacja]
    [ -6 ]
    2010-05-03 12:36:55 #321430
    Dla mnie chore są wszystkie wypowiedzi jakie tutaj na forum zostały napisane. Po pierwsze anty-polskość i anty-niemieckość wsadźcie sobie do muszli klozetowej, bo teraz mieszkamy w innych czasach i chyba już nikt nie myśli o wojnie. Widać że lekcja z przed 60-70 laty chyba jeszcze nikogo nie nauczyła pokory. Nikt nikogo nie germanizuje! A Katyń to może też Niemcy tak? Tak samo błędne rozumowanie historii całego Śląska od Bielska aż po Zieloną Górę którą wymyślili kiedyś walczący Powstańcy Śląscy ( gdzie 90% to byli wcieleni Polacy z Warszawy-Lwowa) a mianowicie że Śląsk zawsze był Polski. A wcale tak nie jest bo Kazimierz Wielki po prostu pozbył się Śląska i oddał go Czechom gdzie zaś po pewnej transformacji dynastii Czeskiej został wcielony do Habsburgów. Dla przypomnienia Kazimierz Wielki zrzekł się również Pomorza. Śląsk to region wielokulturowy i tak powinno pozostać. Nic nie mam do dwujęzycznych tablic, bo w Niemczech przy granicy z Polską stoją Serbołużyckie a w Czechach Polskie nazwy miejscowości. Tylko jakoś w Polsce nikt czy to Ślązak, Niemiec, Polak nie umieją się nauczyć tolerancji narodowościowej. Wstyd
    [ 3 ]
    2010-05-05 10:50:14 #322364
    a w niemczech gdzie pracuje kolega to na parkingu stoja tylko samochody BSU;BSI;FZI;FZU;GDA;KBR;KRA;LLU;I NAJ WIECIEJ STOJA Z POZNANIA PKL;PKS;PKO;PKE;PKR;PWL;PWA;PWR;PSE;PSL;PPL;WPN;WPR;WPU:TO SA WSZYSTKO SLAZAKI TAK
    [ -3 ]
    2010-05-05 11:12:07 #322370
    jednego nie rozumiem, kiedy ktoś zamaluje dolną część znaku z niemiecką nazwą to nikt się nie buntuje ale kiedy w końcu ktoś się odważył zamalować właściwą nazwę to już jest wielka afera...
    [ 0 ]
    2010-05-04 00:13:42 #321919
    Za to dostalem minus 2
    (Jeszcze Polska nie zginela. Niemieckie slazaki do odmu .i wtedy bedzie wreszce rowno.)

    no To napisze Polacywon z Glogowka:-) i zobaczymy ile teraz dostene:-)) hihi.


    [ 0 ]
    2010-05-05 10:48:08 #322362
    widac ze wiesniaki to zrobili bo maja siano zamiast mozgu..
    [ -2 ]
    2010-05-04 22:18:36 #322231
    Dla mnie te tablice to nadal idiotyczny pomysł
    [ 0 ]
    2010-05-04 23:59:58 #322284
    Przefarbowance j....e na robote do niemiec jezdza,w kontenerach na budowie mieszkaja a tutaj niemcy wielkie.
    [ -2 ]
    2010-05-04 22:35:54 #322239
    [moderacja]
    [ -5 ]
    2010-05-03 16:04:45 #321655
    Drogi Panie Przewodniczący Norbercie Rasch

    My, niżej podpisani Polacy, zwracamy się do Pana, ponieważ nasz kraj (a szczególnie tereny województwa Opolskiego),
    boryka się z nie lada problemem. Jest nim demonstracja siły Mniejszości Niemieckiej, która stawia tablice nazw miejscowości
    w języku polskim i niemieckim!

    Uważamy to za zbędne wydatki. Warto pamiętać, iż koszty tablic w całości pokrywa MSWiA, więc pieniądze na ten cel idą z
    NASZYCH podatków. Wszyscy obywatele muszą płacić za pomysły garstki osób. Uważamy to za niesprawiedliwe.
    Członkowie MN powinni płacić składki i za uzyskane fundusze realizować wszelkie swoje zamierzenia. Ciekawe, czy wtedy
    wydawano by pieniądze lekką ręką ? Śmiemy twierdzić, że nie !

    Początkowo Mniejszość Niemiecka chciała po prostu istnieć – udało się: jest Ustawa o mniejszościach narodowych i
    etnicznych oraz o języku regionalnym (Dz.U. z 2005 r. Nr 17, poz. 141). Później zapragnęliście władzy – udało się: w
    chwili obecnej jest poseł (jako jedyny z ramienia mniejszości) w Sejmie. Chcieliście tablic – udało się: macie tablice !
    Pytamy jednak: co dalej ? Zniemczanie nazwisk i ulic powoli przestaje dziwić. Jak długo będziecie mnożyć żądania ?

    Dlaczego tablice są zbędne ? Cytujemy wypowiedź posła Jerzego Czerwińskiego: „Bo to nikomu nie jest potrzebne, w
    Polsce nie ma ludzi, którzy nie znaliby języka polskiego.” (źr. Gazeta Wyborcza). Dwujęzyczne szyldy z pewnością nie
    przyciągną też inwestycji, co jest częstym argumentem. Niedorzecznym jest stawianie tablic z nazwami niemieckimi tam, gdzie
    graniczymy z Republiką Czeską! Czy łatwiej będzie dowieźć przesyłkę/towar/materiały do Guttentag niż do Dobrodzienia?
    Bzdura!


    Tablice są całkiem zbędne przeciętnemu Polakowi. Dlaczego ? Ponieważ nie ma z tego żadnych, ale to żadnych korzyści,
    najmniejszego nawet związku z nimi. Może poza tym, że to z jego kieszeni idą pieniądze na ten cel. Jeśli ktoś chce na co
    dzień oglądać tablice przyozdobione umlautami, może to czynić po drugiej stronie Odry, nieprawdaż ? Przecież czujecie
    się Niemcami - ostatnio dość wyraźnie podkreślał to poseł Galla w kilku wywiadach.

    Może działania MN są zwykłą prowokacją ? Mają na celu pokazać jacy Polacy są nietolerancyjni, jakaż to
    ksenofobia nęka nasz naród, czego przykładem mogą być akty wandalizmu (a może po prostu walki o polskość?) - czyli
    zamazywanie tablic. Na pewno owe działania przeczą Waszym zapewnieniom, że Polacy nie mają nic przeciwko tablicom!

    W związku z powyższym, apelujemy do Pana, jako Przewodniczącego głównej organizacji zrzeszającej członków
    Mniejszości Niemieckiej w naszym regionie, o zaprzestanie praktyk stawiania dwujęzycznych tablic miejscowości. Z
    pewnością warto byłoby też czasem spytać o zdanie większość a nie tylko polegać na własnej opinii i/lub zdaniu członków
    Mniejszości Niemieckiej. Proszę pamiętać, że mniejszość musi szanować kraj, w którym mieszka, jeśli sama chce być
    anowana.

    15-02-2010 Informacja dodana przez autora:

    Dodatkowo też sprzeciwiamy się zniemczaniu nazw ulic, urzędów, placówek oświatowych, czy innych organizacji pożytku
    publicznego. Apelujemy o rozsądek - nie zapominajmy, że żyjemy w POLSCE !


    17-02-2010 Informacja dodana przez autora:

    Sprostowanie: żadna z niżej podpisanych osób NIE ma poglądów szowinistycznych, bądź nacjonalistycznych ! Nikt z nas nie
    pała złymi uczuciami do Niemców, bądź do Mniejszości Niemieckiej. Tak samo, jak nie chcemy się pozbyć osób, które
    reprezentują MN, z naszego kraju. Zarzuty tego typu to oszczerstwa i apelujemy o rozwagę przy rzucaniu takich oskarżeń.
    Protestujemy jedynie przeciw konkretnemu działaniu Mniejszości Niemieckiej - do czego mamy pełne prawo ! Prosimy także o
    czytanie petycji ze zrozumieniem.

    Proponuje odwiedzic ta strone i wyrazic swoja opinie
    [ 0 ]
    2010-05-04 21:19:41 #322209
    kochana polska,nie dla idiotow
    [ -3 ]
    2010-05-04 20:18:31 #322195
    Teraz to wielcy Ślązaki, a jak w 1945 nasze polskie wojska do chałup wchodziły to tak uciekali, że jeszcze gorąca zupa na stole stała. Hue hue hue.
    [ -2 ]
    2010-05-04 09:41:41 #321941
    [moderacja]
    [ -6 ]
    2010-05-04 11:34:57 #321956
    polacy tylko w niemczech w pracowac i auta na handel kupic.Dluzo snam ktory jada do niemiec co tydzien i tylko zyja z tego.oni mowia ze nie beda za 1000zloty pracowac.a w polsce sa wszystkie sklepy niemieckie,real,lidl,aldi,ikea,obi,praktiker,plus,netto,kaufland i tak dalej.po co wam niemieckie auta macie polske super maluche.bym mog jeszcze wieciej gadac ale nie mam czasu
    [ -3 ]
    2010-05-04 00:04:49 #321911
    [moderacja]
    [ -6 ]
    2010-05-04 16:42:21 #322127
    dobra ludziska...staszk potrzebuje naszej pomocy...jakiś przyśpieszony kursik języka polskiego trzeba mu zrobić...to jest za?
    [ 0 ]
    2010-05-04 16:40:20 #322125
    Romus ty jestes debil i to z wrona w paszporcie jakie Niemcy to jest polska a zawsze byla tylko takie pajace jak ty chcialy nan ja odebrac ale nie
    dali rady wiec ty tez siedz cicho jak sie nie znasz
    [ 0 ]
    2010-05-04 16:12:12 #322099
    jeszcze troche i bedzie w polsce jak w niemczech,czarnuche beda biegac i mieszkac w polsce.w warszawie mieszkaja 15.000tury i juz beda budowac kosciol turecki informacje mam z tv tvp polonia co wy na to
    [ 0 ]
    2010-05-04 15:47:54 #322074
    2millone polacy mieszkaja w niemczech a ile mieszkaja w angli ach,albo w holandi.CO ONI TAM ROBIA
    [ 0 ]