- Autor: kam_ila
- Wyświetleń: 3784
- Dodano: 2022-04-05 / 11:05
- Komentarzy: 1
Śmiertelnie pobił kolegę "niedoli". Opolanin stanął przed sądem
Przed Sądem Okręgowym w Opolu rozpoczął się proces w sprawie śmiertelnego pobicia. 30-letni Radosław K., mieszkaniec Opola dotkliwie pobił swojego kolegę, którego poznał kilka dni wcześniej. Nie wiadomo z jakiego powodu poszkodowany znalazł się w Opolu, kilkaset kilometrów od miejsca swojego zamieszkania.
Jak ustalono w toku śledztwa w dniach 6-8 sierpnia minionego roku Radosław K. (30 lat) i Artur W., na skwerze w pobliżu Galerii Ozimskiej w Opolu spożywali alkohol. Radosław K. zaatakował kompana uderzając go m.in. pięścią w twarz. Następnie kontynuował bicie pokrzywdzonego, nawet gdy ten znajdował się w pozycji leżącej, zadając mu ciosy łokciem oraz kopiąc go w brzuch i głowę. Siła i umiejscowienie ciosów skutkowały licznymi obrażeniami ciała pokrzywdzonego. Sprawca załamał swej ofierze nos, spowodował również złamania żeber. Nadto u pokrzywdzonego stwierdzono obrażenia wewnątrz jamy brzusznej, które spowodowały masywny krwotok. To właśnie w wyniku krwotoku w dniu 9 sierpnia 2021 r. pokrzywdzony zmarł w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Opolu.
Zobacz także Opolskie Orły odebrały wyróżnienia za osiągnięcia w nauce, sporcie i kulturze
30-letni Radosław K. nie złożył dziś przed sądem nowych wyjaśnień. Pokreślił, że do zarzucanych mu czynów przyznaje się. Sąd odczytywał zeznania oskarżonego złożone w toku postępowania przygotowawczego.
- Spotkałem Artura na dworcu, pytał czy widziałem jego samochód. Pomagałem mu go znaleźć. Opisywał, że ten samochód stoi na żółtym parkingu i zorientowałem się, że chodzi o Czarnowąsy. Policja nas zatrzymała na obwodnicy, bo nie mieliśmy świateł. Artur W. mówił że jedzie do pracy. Około tygodnia zbieraliśmy butelki, kradliśmy, a w sumie Artur kradł bo ja nie chciałem. Spożywałem alkohol co 3 dni - odczytywał Sędzia.
- W piątek jechaliśmy na Horoszkiewicza, poszliśmy do sklepu. Zdenerwowało mnie, że mówił źle o moich najbliższych. Uderzyłem go pięścią w oko i wyjaśniłem za co. Powiedziałem, że nie zgadzam się na obrażanie mojej rodziny. Piliśmy wódkę w krzakach na parkingu koło Tesco. W krzakach dołączył do nas jakiś człowiek. Pytał o obrażenia Artura, chciał wzywać karetkę. Kupiliśmy kolejną flaszkę. Jak powiedział o moim ojcu "skurwy(...)" zacząłem go okładać pięściami, potem kopałem go, potem poszedł spać. Obudziliśmy się w sobotę. On cały czas się przewracał, cały czas pytałem czy wezwać karetkę. Nastała niedziela. Mówił, że kręci mu się w głowie, cały czas odmawiał wezwania karetki - słyszymy dalej.
- W niedzielę spotkałem Andrzeja, napił się ze mną. Wróciłem wieczorem pod Tesco i wściekłem się, że Artur cały czas leży w krzakach i przez cały dzień nie postarał się o to, by poprawić nasz stan majątkowy. Pobiłem go, byłem zdenerwowany bo cały dzień nie załatwiał żadnych pieniędzy. Gnębiłem go po to, żeby doszedł do siebie - mówił podczas przesłuchania Radosław K.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
Katorga poszkodowanego miała zakończyć się w niedzielę około północy, kiedy poszkodowany zgłosił napotkanemu patrolowi policji, że jego kolega został dotkliwie pobity. Jako sprawcę wskazał innego mężczyznę, a przed sądem tłumaczył, że zrobił to instynktownie. - On ani razu mi nie oddał, nawet mnie nie odepchnął. Nikt inny nie bił Artura - mówił.
Żona poszkodowanego, która pojawiła się w sądzie w charakterze świadka przyznała, że od kilkunastu lat mąż miał problem z alkoholem. Nieformalnie rozstali się. Mówiła, że od kwietnia 2021 roku nie miała kontaktu z mężem. - Mąż ze mną nie mieszkał, nie wiedziałam gdzie jest. Nie wiem nic o tym, żeby był związany z Opolem. Miał opla. Mąż nadużywał alkoholu od kilkunastu lat, ale nigdy po spożyciu nie był wulgarny, agresywny czy zaczepny. Byłam przekonana, że w tym czasie mąż był w Niemczech - mówiła.
Syn poszkodowanego zeznał, że miał kontakt z ojcem w 2021 roku. Ostatni raz na kilka dni przed jego śmiercią. - Wcześniej próbowałem się do niego dodzwonić. Nie odbierał. Raz dodzwoniłem się i odebrał oskarżony, powiedział że ojciec śpi. Wcześniej ojciec się tak nie zachowywał. Dzwoniłem za godzinę, znów odebrał pan Radosław. Zaczął się rzucać, zwyzywał mnie - mówił syn poszkodowanego. Dodał, że nie wiedział gdzie się ojciec znajduje, kiedy jednak wspomniał że jest w Opolu był zdziwiony i zaczął się niepokoić.
Powołani w toku śledztwa biegli psychiatrzy nie stwierdzili podstaw do kwestionowania poczytalności oskarżonego w chwili przestępstwa. Za zarzucone przestępstwo Radosławowi K. grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od 2 do 12 lat.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA








W dyskusji: 1