• Autor: Greg
    • Wyświetleń: 6484
    • Dodano: 2010-03-27 / 16:30
    • Komentarzy: 48

    Birma - kraj świątyń, buddyzmu i wojskowych rządów

    Radosław Rybak, Błażej Choroś i Kamil Minkner w towarzystwie rikszarza.

    Radosław Rybak, Błażej Choroś i Kamil Minkner w towarzystwie rikszarza.(Fot. arch. prywatne)

    Trzech politologów, wykładających na Uniwersytecie Opolskim wróciło kilka dni temu z kolejnej podróży do Azji. Tym razem trasa wiodła przez Birmę, Kambodżę i Tajlandię. – Birma przypomina trochę Polskę w okresie stanu wojennego – mówi jeden z uczestników wyprawy.

    Podróżnicy wybrali się do Birmy w zimie, tyle że tam oznacza to średnią temperaturę rzędu 30 stopni i brak opadów.

    - Azja jest naszym konikiem – zaczyna rozmowę Błażej Choroś.

    Zobacz także Autostrada A4. Dwa zdarzenia. Poważne utrudnienia

    Kilka lat temu panowie byli na wyprawie w Indiach. Wrócili bogaci w ciekawe wspomnienia i masę zdjęć. Pomysł na kolejną wyprawę dojrzewał powoli. Pierwotny plan zakładał podróż do Wietnamu i Laosu, jednak potem padło na Birmę.

    - Podczas planowania założyliśmy, że to ma być prawdziwa podróż, a nie turystyczna wycieczka. Chcieliśmy pobyć kilka dni w jednym miejscu, by móc na tyle, ile to możliwe poczuć atmosferę i klimat regionu, w którym przebywamy, poznać zwyczaje i ludzi – opowiada Choroś.

    To właśnie ludzie są największą wartością Birmy. Otwarci, uduchowieni i przyjaźnie nastawieni do innych kultur Birmańczycy urzekli podróżników. Sami inspirowali rozmowy o polityce, chociaż turyści z Polski woleli takich tematów unikać.

    - Otwarcie narzekali na władzę w ich kraju, byli żądni opowieści, jak Polsce udało się wyrwać spod jarzma okupanta. Takie rozmowy mogły być dla nich niebezpieczne, jeśli temat naszych debat wydostałby się poza mury domu – tłumaczy.

    Zobacz także Wypadek na ulicy Ozimskiej. Są utrudnienia w ruchu

    Czy wybrali się w podróż do Azji jako politolodzy, czy jako turyści ?

    - W zasadzie w podwójnej roli. Oczywiście ten rejon jest bardzo ciekawy pod względem politycznym, władzę sprawuje tam junta wojskowa, a sama Birma to jeden z najbardziej ostrych reżimów autorytarnych, dużo bardziej niż na przykład Chiny.

    Birma to biedny kraj o bardzo słabo rozwiniętej infrastrukturze. Jest niewiele dróg, czasem zdarzało się podróżować 200 czy 300 kilometrów autobusem jadącym polną drogą. Ciekawe, że jedyny sposób, by dostać się do Birmy to droga powietrzna, granica lądowa jest bowiem zamknięta.

    Choroś tłumaczy, że powód takiego stanu rzeczy jest prosty – władzom dużo łatwiej kontrolować lotniska niż kilometry granic. Oprócz polityki jest jeszcze druga rzecz, która podróżników szczególnie zafascynowała.

    - Birma jest chyba najbardziej buddyjskim krajem na świecie, na każdym kroku widać tutaj religię. Zresztą interesujące jest to, że wystarczy wyjechać za granicę większego miasta i często znajdziemy się w miejscy, gdzie życie toczy się tak jak 300 lat temu. Birmańczycy nie mają prądu, mieszkają w skromnych chatach a ich jedynymi narzędziami transportu i pracy są woły.

    Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany

    Do Birmy dotarła już co prawda telewizja satelitarna czy towary z pobliskich Chin, ale wciąż życie biegnie tam niespiesznie, swoim własnym rytmem. Brak tam komercji, pędu za zyskiem – czyli tego, co w naszej europejskiej cywilizacji jest na porządku dziennym.

    W tym roku mają odbyć się wybory parlamentarne, jednak jak twierdzi Błażej Choroś, to tylko przykrywka i częściowa próba legalizacji działań wojska. Patrząc w przyszłość Birmańczyków, mówi o jeszcze jednej niepokojącej rzeczy.

    - Zauważalna jest tutaj bardzo silna ekspansja, zarówno kulturowa jak i gospodarcza z Chin. Niestety Birma praktycznie nie posiada własnego przemysłu, jest uzależniona od eksportu z Chin. To niebezpieczna tendencja, kto wie czy wkrótce Birma nie stanie się terytorium zależnym – prognozuje Choroś.
    reklama

    Więcej zdjęć

    Birma - kraj świątyń, buddyzmu i wojskowych rządów Birma - kraj świątyń, buddyzmu i wojskowych rządów Birma - kraj świątyń, buddyzmu i wojskowych rządów

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 48

    2010-03-27 22:22:40 #307280
    Ech boje sie ze tak wlasnie bedzie ze Chiny chca przejac kontrole nad tym biednym panstwem i wprowadzic tam te swoje daremne fabryki a w ludziach widza tylko tania sile robocza.
    [ 0 ]
    2010-03-28 11:16:53 #307401
    Widac postepy sa i tak dalej. A Ci co pisza kogo to obchodzi poprostu zazdroszcza i nic wiecej!! Tajlandia i reszta kraju gdzie byli sa biedne jak widac,ale mozna naprawde duzo zwiedzic i porobic naprawde fantastyczne zdjecia. Polecam
    [ 0 ]
    2010-03-27 11:39:01 #306957
    Jaki jest sens tego artykułu?? xD Normalna wyprawa, na jakiej też wielokrotnie byłem xD jak się komuś podobają takie relacje to na travelbicie są takich tysiące ;P
    [ -3 ]
    2010-03-27 11:57:15 #306976
    czy ten artykuł ma jakieś korzyści dla czytających ten portal,bo mi się wydaje że nie,Jak już to na discovery channel.
    [ -1 ]
    2010-03-27 14:56:47 #307062
    za swoja kase jechali???
    [ 0 ]
    2010-03-28 09:30:11 #307359
    no proszę, super.
    [ 0 ]
    2010-03-27 12:49:33 #306999
    hmmm Tajlandia :) tez bym chcial
    [ 0 ]
    2010-03-27 16:09:13 #307101
    i prosze i z pesnji wykladowcy tez mozna cos zobaczyc a nie tylko narzekac ze malo i malo
    [ 0 ]
    2010-03-27 10:27:56 #306901
    Takiej wyprawy można tylko pozazdrościć.
    [ 0 ]
    2010-03-27 12:46:27 #306997
    Chciałbym kiedyś w życiu do Tajlandii pojechac. Na pewno by to była ciekawa wyprawa.
    [ 0 ]
    2010-03-27 11:58:18 #306977
    Co tu pisać u nas by sie przydały takie rządy ,by rozpędziły tą bande od jednorękich bandytów.
    [ 0 ]
    2010-03-27 10:20:13 #306896
    O widze ze tu nasi wielce uczeni forumowicze nic nie maja do pisania hahahah.
    [ 0 ]