- Autor: News4media
- Wyświetleń: 2324
- Dodano: 2021-12-11 / 11:44
- Komentarzy: 3
W 282 minuty pokazał wszystkie wady i zalety Polaków
Jeszcze 11 listopada Chęciński został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W ostatnią środę podano informację o śmierci reżysera. Odszedł w wieku 91 lat. "Odszedł przed chwilą mistrz: Sylwester Chęciński. Wybitny reżyser i twórca sagi 'Sami swoi', która bawi kolejne pokolenia. Żegnamy Cię Honorowy Obywatelu Wrocławia. Już nie spotkamy się na spacerze w Parku Południowym. Będziemy o Tobie zawsze pamiętać i dziękuję za ostatnie spotkanie. Twój krasnal będzie na zawsze przypominał o tym jak ważny byłeś dla nas" - napisał w internecie Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.
Chęciński miał na koncie 16 filmów (ostatni z 2006 r. "Przybyli Ułani"), wśród których są takie znane obrazy jak "Wielki Szu" z 1982 roku czy "Historia żółtej ciżemki" z 1961 roku. Zapamiętany jednak będzie jako twórca trylogii o Kargulach i Pawlakach. I nie ma się czemu dziwić, bo te trzy komedie do dziś bawią i nie tracą na popularności oraz znaczeniu. Te trzy filmy trwają w sumie 282 minuty i tyle właśnie czasu potrzebował Chęciński, żeby pokazać wszystkie wady i zalety Polaków. To dzięki temu filmy zawdzięczają powodzenie.
"Sami swoi" powstali w 1967 roku. "Nie ma mocnych" w 1974 r. a kolejna część "Kochaj albo rzuć" trzy lata później. Autorem scenariusza był Andrzej Mularczyk. Posiłkował się historią swojego stryja, który był jednym z wysiedlanych, po wojnie, Polaków zza Buga na odzyskane ziemie zachodnie. Najpierw powstało słuchowisko radiowe, a potem scenariusz filmowy pierwszej części. Nie bardzo pasował ówczesnej władzy, bo były to czasy, kiedy wieś pokazywano patetycznie. Tymczasem była to opowieść śmieszna o zawistnych sąsiadach. Udało się jednak zrealizować film.
Zobacz także Wypadek z udziałem motyclisty. Dwie osoby trafiły do szpitala. Są utrudnienia
"Sami swoi" mieli premierę 15 września 1967 roku i nie stali się od razu hitem kinowych. Widzowie i krytycy zwrócili uwagę na ten film jakieś pół roku potem. Od razu zrodziła się myśl o kontynuacji, ale Chęciński czekał na odpowiednią historię. Ta pojawiła się dopiero kilka lat potem i dotyczyła wnuczki Kargula i Pawlaka - Ani. To był taki sukces, że powstała część trzecia.
Czemu te filmy są nadal aktualne? Bo Sylwestrowi Chęcińskiemu udało się idealnie sportretować Polaków. I nie ma tu znaczenia, czy tych z ziem wschodnich, z centralnej Polski (a stąd był filmowy kot) czy z Zachodu. Kargul i Pawlak utożsamiają wszystko, co w Polakach najgorsze i najlepsze. Są pełni wad i zalet jednocześnie. Ci gospodarze są zawistni, mściwi, zazdrośni, ale jednocześnie wybaczają, bronią się nawzajem, są rodzinni i jak trzeba, to sprytnie kombinują.
"Można spierać się o wymowę ideologiczną "Samych swoich" i różnie oceniać komizm filmu, który często wydaje się mało wyszukany i z pewnością nie trafi w gusta wszystkich odbiorców. Nawet widzowie, którzy nie należą do entuzjastów obrazu Chęcińskiego, muszą jednak przyznać, że opowieść o Kargulach i Pawlakach stała się już częścią polskiej kultury. "Sami swoi" są nazywani komedią wszechczasów i wciąż przodują na liście najbardziej popularnych filmów polskich" - pisał Robert Birkoholc w portalu culture.pl.
W jednym z wywiadów Sylwester Chęciński tłumaczył, dlaczego od dawna nie stworzył żadnego filmu. Powiedział, że po prostu czeka na dobry scenariusz.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 3