• Autor: Aga_Ko
    • Wyświetleń: 5130
    • Dodano: 2020-11-06 / 20:36
    • Komentarzy: 5

    Ktoś przywiązał suczkę do latarni przy cmentarzu. Mogła nie przeżyć nocy

    Ktoś przywiązał suczkę do latarni przy cmentarzu. Mogła nie przeżyć nocy

    (Fot. Schronisko Opole)

    Ktoś przywiązał suczkę do latarni przy cmentarzu. Mogła nie przeżyć nocy

    (Fot. Marlena)

    Suczka w typie owczarka niemieckiego była przywiązana do lampy przy cmentarzu w pobliżu ulicy Wygonowej. Straż Miejska odmówiła interwencji.

    Sytuacja miała miejsce w czwartek 5 listopada. Pani Marlena z partnerem wybrali się wieczorem do Opola by odwiedzić groby bliskich. Niepokój pary wzbudziło głośne ujadanie psa, który był przywiązany do latarni obok wejścia do cmentarza. Nie wiadomo, czy ktoś celowo przywiązał psa czy może właścicielem była starsza osoba, która zwyczajnie zapomniała o swoim pupilu wychodząc z cmentarza.

    - Jechaliśmy na grób mamy, zaparkowaliśmy samochód, a kiedy tylko wysiadłam zauważyłam tego pieska. On tak strasznie ujadał, ale był w towarzystwie dwóch około 15-letnich dziewczynek. Po chwili namysłu podeszłam do nich zapytać czy coś się stało, czy to ich piesek. Panie stwierdziły, że pies od 1,5 godziny jest przywiązany do lampy przy cmentarzu. Powiadomiły Straż Miejską, ale ci kazali im czekać do godziny 22:00, albo zadzwonić o 6 rano jeśli pies nadal będzie przywiązany do lampy - opowiada pani Marlena.

    Zobacz także Zdarzenie z udziałem pięciu pojazdów we Wrzoskach. Jeden z kierowców zabrany w kajdankach

    Z relacji naszej czytelniczki wynika, że dziewczyny które początkowo zainteresowały się psem nie mogły czekać tak długo na interwencję, było też bardzo zimno. - Postanowiłam zatelefonować do Straży Miejskiej. - Ten człowiek powiedział, że jak ktoś będzie wolny to przyjedzie do tego psiaka. My z tym psem zostaliśmy. Zwierzak był przestraszony, wychudzony. Mój partner chciał odwiązać psa od latarni, ale był strasznie nieufny, próbował nas ugryźć, ale po jakimś czasie się udało. Po 22:00 przyjechała Straż Miejska, jednak nie chcieli wziąć zwierzaka. My nie mieliśmy jak wziąć tego psa, bo sami mieliśmy psa w aucie - relacjonuje.

    Suczka od połowy ciała była wyłysiała, nie wiadomo czy ktoś ją wygolił, czy jest chora. Ostatecznie para pojechała ze Strażą Miejską do śluzy przy schronisku i zostawiła ją w kocyku ich psa. - Dzwoniłam rano do schroniska. Pani dyrektor powiedziała, że suczka jest prawdopodobnie chora i dopiero za jakiś czas będzie mogła być udostępniona do adopcji. Ja sama niestety nie mam warunków do przygarnięcia kolejnego psa, ale gdybym tylko mogła zrobiłabym to - dodaje Marlena.

    "Łaska" - takie imię otrzymała suczka w opolskim schronisku. Niestety nie odnajduje się w tym środowisku i tęskni za bliskością człowieka.

    Pani Marlena zadeklarowała, że jeśli znajdzie się dobra osoba, która będzie chciała zaadoptować "Łaskę" chętnie pomoże przy ewentualnym doprowadzeniu jej do dobrego stanu zdrowia. Wszelkich informacji na ten temat udziela Miejskie Schronisko dla Zwierząt w Opolu.

    Zobacz także Tragiczny początek wakacji w Opolu. Z kamionki Piast wyłowiono ciało mężczyzny
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 5

    2020-11-06 22:08:50 #1604141
    Rozumiem zostawić stara na cmentarzu.... Ale małego pieska???
    [ 0 ]
    2020-11-06 23:01:28 #1604153
    bez uczuć bydle i psychopata!!!! karać bezwzględnym więzieniem !!!!!!!!
    [ 0 ]