• 0
0
  • Autor: Aga_Ko
  • Wyświetleń: 1580
  • Dodano: 2020-05-26 / 11:51
  • Komentarzy: 1
  • Materiał zewnętrzny

Właściciele widzieli, że kot cierpi. Dopiero po interwencji TOZ trafił do weterynarza

 
 
Właściciele widzieli, że kot cierpi. Dopiero po interwencji TOZ trafił do weterynarza
 <i>(Fot. TOZ Opole)</i>

(Fot. TOZ Opole)

Wolontariusze Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu szybko zareagowali na zgłoszenie o skrajnie wyczerpanym i rannym kocie, który błąkał się po Karczowie koło Opola.


Właściciele wiedzieli o złym stanie zwierzęcia, ale mimo tego nie poddali kota diagnozie specjalisty.

- W ubiegłą sobotę pod naszą opiekę trafił kolejny kot, tym razem z miejscowości Karczów koło Opola. W pierwszej chwili osoba zgłaszająca myślała, że jest on ofiarą wypadku komunikacyjnego. Jedna strona głowy, ucho, policzek to jedna wielka krwawiąca rana, pokryta zaschniętą krwią. Po obdukcji weterynaryjnej okazało się że zmiany te powstały w wyniku stanu zapalnego, prawdopodobnie w wyniku olbrzymiego ropnia - piszą wolontariusze opolskiego TOZ-u.

Kot był zaniedbany i chory do tego stopnia, że w ranach zalęgły się larwy much. Specjaliści od ratowania zwierząt zgodnie stwierdzili, że zwierzę musiało cierpieć od dłuższego czasu, a właściciel nie dał mu szansy na odzyskanie zdrowia. W dalszym ciągu nie znano właściciela, więc postanowiono umieścić ogłoszenie o znajdzie na Facebooku.

- Odezwała się osoba, mówiąc że poznaje kotka, właściciel to ktoś z jej rodziny i wiedzieli, że coś z nim jest nie tak, że ma ranę na głowie i właśnie dziś zamierzali z nim jechać do weterynarza. Nie potrafili odpowiedzieć, dlaczego tak długo zwlekali z wizytą. Pani dostała numer do TOZ, miała się skontaktować, ale nie zrobiła tego i od nas również nie odebrała telefonu - relacjonują wolontariusze.

Kot od soboty walczy o życie i zdrowie, bo jego właściciel, zamiast pomóc, kilkanaście dni obserwował, że coś jest z nim nie tak. Jego rany są systematycznie oczyszczane, dostaje silne antybiotyki, leki przeciwbólowe i wzmacniające. - Mimo wszystko kotek ma apetyt, lgnie do człowieka i bardzo chce żyć. Wierzymy, że pomoc obcej, wrażliwej osoby w momencie gdy zawiedli "jego" ludzie przyszła w porę i powróci do zdrowia, a później znajdzie dom na jaki zasługuje.

Poruszone tematy

  • 2
reklama

Więcej zdjęć

24opole.pl
24opole.pl
24opole.pl
24opole.pl

Wydarzenia pod patronatem portalu

Napisz co o tym myślisz!

Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.

Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

2020-05-31 10:25:33 [89.151.45.*] id:1597844  
Tomasso Vega: Napisał postów [17], status [nowy] Reputacja
Jest powiedzenie "pieskie życie" oznaczające często mizerię psiego istnienia, ale niestety "kocie życie" jest niewiele weselsze. Ile rozjechanych kotów dziennie w skali kraju? Nikt pewnie nie zliczy.

Nick:
Treść: