- Autor: Aga_Ko
- Wyświetleń: 11599
- Dodano: 2019-09-30 / 16:10
- Komentarzy: 9
Likwidacja SOR to wynik nowych przepisów i problemów kadrowych
Dyrektor szpitala wojewódzkiego na Katowickiej uspokaja, że likwidacja SOR to nie tajny plan, a o tym fakcie władze województwa wiedziały po czerwcowym spotkaniu z wiceministrem zdrowia. Wtedy też dyrektor szpitala alarmowała, że wojewódzki szpital nie będzie mógł ratować życia pacjentów w ramach nowych rozporządzeń. Mimo, że przepisy weszły w życie w lipcu, SOR na Katowickiej nadal przyjmuje pacjentów
- Przedstawiłam panu ministrowi na spotkaniu w czerwcu, że projektowane zmiany w rozporządzeniu dotyczącym szpitalnego oddziału ratunkowego w naszym regionie spowodują poważny problem. Z całą pewnością szpitalny oddział ratunkowy przy Katowickiej nie będzie w stanie spełnić tych wymogów. Wówczas odpowiedziano mi, że i tak nie ma problemu, bo w Opolu jest drugi SOR, a od standardu nie odstąpią. Ja się z tym zgadzam, bo jako potencjalny pacjent z zagrożeniem życia chce mieć pewność, że będę wyleczona, a lekarz musi mieć pewność, ze będzie mógł pomóc. My przy tym stanie lekarzy, nie jesteśmy w stanie zapewnić tych warunków.
Zobacz także Śmierć czterolatki z Gogolina. Są wyniki sekcji zwłok i zarzuty dla matki
Ruman-Dzido wskazuje, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny, który powiększy swój SOR trzykrotnie będzie gotowy na ratowanie życia pacjentów. Warto tu podkreślić, że mówimy o pacjentach z realnym zagrożeniem życia, nie o osobach zgłaszających się na SOR, bo "nie dostały się do lekarza POZ".
- Skoro zasoby kadrowe są zbyt skąpe, żeby obsłużyć dwa SOR-y skomasujmy je w jednym miejscu i miejmy poczucie bezpieczeństwa, że w razie prawdziwego problemu zdrowotnego uzyskamy tę pomoc. I to jest realne zapewnienie bezpieczeństwa. Po pierwsze trzeba przywrócić normalne proporcje pomiędzy lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej a SOR. Jeżeli zachęcamy pacjentów akcjami, żeby przychodzili do sor-u z problemami niezagrażającymi życiu, to jest to droga donikąd - mówi Ruman-Dzido.
Rozporządzenie zostało wydane przez ministra zdrowia 27 czerwca z datą obowiązywania od 1 lipca 2019 roku. Szpital na Katowickiej prowadził cały czas korespondencję z Narodowym Funduszem Zdrowia świadcząc opiekę i prowadząc tę działalność w warunkach niezgodnych z przepisami prawa do 31 stycznia. Z tą datą ma zakończyć się rozbudowa w USK, gdzie SOR ma się tak istotnie powiększyć, że obsługa pacjentów nie będzie stanowić problemu.
- Przez pierwsze półrocze przyjęliśmy ponad 12 tysięcy pacjentów, z tego pacjenci przywiezieni przez ZRM, czyli ci którzy rzeczywiście wymagali pomocy tego typu jak na SOR to było 2 tysiące osób. Różnica między izbą przyjęć a sor to przede wszystkim wymagania. Osoba trafiająca na SOR w myśl nowych przepisów musi być hospitalizowana w szpitalu, do którego trafiła. Nowe przepisy mówią o tym, że mamy obowiązek przyjąć tych wszystkich pacjentów, ale tez zapewnić 24 godzinny dyżur endoskopowy. Mamy dwóch specjalistów, a tymi osobami nie zapewnimy takiego dyżuru na cały miesiąc - mówi Julian Pakosz, dyrektor ds. lecznictwa wojewódzkiego szpitala w Opolu.
Zobacz także Znana jest przyczyna tragicznego wypadku podczas Rajdu Nyskiego, w którym zginął Artur Sękowski
Lekarze przyznają, że niechęć do pracy na szpitalnym SOR nie jest kwestią pieniędzy. - Podejmowane były różne kroki, by unormować działanie SOR. Do naszego SOR przywożone są osoby, które nie spełniają kryteriów. Nasz SOR obsługuje absolutnie wszystkie domy pomocy społecznej w powiecie, z uwagi na lokalizacje również instytucje społeczne jak izba wytrzeźwień, zakłady karne - mówi Jerzy Madej, zastępca kierownika SOR.
Lekarze nie ukrywają, że w momencie uruchomienia SOR w USK w Opolu udzielą wsparcia na tym oddziale. - Średnia wieku pacjentów, którzy trafiają tutaj na SOR to ludzie o średniej wieku 80 lat, to ludzie którzy wymagają podania leku czy płynów, nie ratowania życia. SOR nie może być plastrem na bolączki systemu ochrony zdrowia. - wskazują lekarze i podkreślają, że w rozporządzeniach powinno skoncentrować się na wsparciu socjalnym dla osób starszych.
Podsumowując, nie ma ratunku na szpitalny oddział ratunkowy przy ulicy Katowickiej i nie pomogą protesty i poszukiwania winnego. Renata Ruman-Dzido popiera nowe standardy i podkreśla, że zasoby kadry należy zgromadzić w jednym miejscu zapewniając realne poczucie bezpieczeństwa pacjentom.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców

W dyskusji: 9