- Autor: Kanibakalia
- Wyświetleń: 6592
- Dodano: 2009-06-18 / 17:00
- Komentarzy: 117
Misje w Czadzie na głodzie?
Czy rzeczywiście polski żołnierz w Afryce przymiera głodem? Postanowiliśmy to sprawdzić i porozmawiać z opolskimi mundurowymi.
Fakt jest jeden - wojskowy, który decyduje się na udział w misji musi się liczyć z tym, że to co ostanie na talerzu nie przypomina domowych obiadków. – Mamy ściśle przeliczoną kaloryczność wszystkich posiłków, tak by mogły one spełniać normy – wyjaśnia ppłk. Dariusz Kacperczyk, dowódca operacyjny Sił Zbrojnych. Niestety monotonia posiłków, szczególnie podczas afrykańskiej misji jest nieunikniona, przede wszystkim ze względów sanitarnych. Trzeba pamiętać, ze w Czadzie temperatura w dzień osiąga około 40 stopni Celsjusza w cieniu. – Wszystkie produkty żywnościowe są głębokomrożone, w temperaturze -60 stopni Celsjusza, przechowywane w specjalnych chłodniach, wiec nie ma mowy by cokolwiek było nieświeże.
Zobacz także Wypadek z udziałem motyclisty. Dwie osoby trafiły do szpitala. Są utrudnienia
- Żołnierze mają w jadłospisie wołowinę, kaczkę, ryż, ziemniaki, surówki – wylicza sierżant sztabowy Wojciech Jedlecki, kucharz z 10 BLog w Opolu, który gotował dla Polaków w Czadzie.
Jeśli chodzi o surówki to mogą one nie smakować, wszystkie są octowane, po to by zachować ich świeżość. Ponadto w wojskowym jadłospisie znajdują się owoce - aż 16 różnych gatunków, płatki śniadaniowe a co więcej na niedzielny obiad, jest rosół. W Afryce nie można pozwolić sobie na szaleństwo żywieniowe, bo to zaowocuje różnymi chorobami układu pokarmowego.
- Jeśli ktoś był na misji np. w Afganistanie, to owszem widzi ogromna różnicę w wyżywieniu. Tylko tam jedzenie za ogromne pieniądze zapewniała zewnętrzna firma wynajęta przez Amerykanów. Stołówka była wielkości małego stadionu, a w menu widniały przede wszystkim kurczaki. Wówczas Polscy żołnierze tęsknili za pierogami i śledziem – śmieje się ppłk. Kacperczyk.
Na tym nie koniec, żołnierz który podzielił się z mediami swoimi odczuciami po odbytej misji skarżył się również na brak dostępu do wody. „Jak może brakować wody do mycia? O 20 już nie ma, bądź jest ale zakręcona. Jak żołnierz wracający z patrolu po pustyni w upale ma dbać o higienę, skoro nie ma jak się umyć?" - cytuje Dziennik. – Żołnierze mają nielimitowany dostęp do wody „spożywczej”, natomiast owszem z tzw. wodą techniczną jest już inaczej. Przypominam, że mówimy o samym środku Afryki, gdzie właściwie panuje susza. Warunki nie pozwalają na beztroskie korzystanie z wody – wyjaśnia ppłk. Dariusz Kacperczyk. Niestety czasami okresowo trzeba tę wodę zakręcić, jednak dowódcy biorą pod uwagę tych, którzy wracają z patrolu, by mogli również zadbać o swoja higienę – dodaje.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł

W dyskusji: 117
...n-k...profile/2864368
Mój facet tam jest i wiem że nikt tam nie głoduje...No chyba,że ktoś zjadał w domu wiaderko mniej od słonia-no to sorry!
Takze myślę,że wszystko zależy gdzie się trafi...
Jakoś niektórzy nie narzekają,zresztą inny znajomy pracuje tam w kuchni i mówił ze zupki gotuje,a sama mogę przyznać,że gotuje bardzo dobrze,także nie wiem skąd ten cały artykuł w ogóle?!