- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 13011
- Dodano: 2009-05-29 / 14:20
- Komentarzy: 390
Odra Opole straciła licencję na grę w I lidze
Powodem takiej decyzji są długi, które Odra posiada względem byłych piłkarzy i trenerów. Właśnie dlatego Wydział Dyscypliny PZPN zawiesił licencję dla klubu z Opola, co skutkuje odwołaniem sobotniego meczu, jak również planowanego na 5 czerwca wyjazdowego spotkania z Widzewem Łódź. Pomimo odwołania sobotniego meczu piłkarze Odry zapowiadają pojawienie się na stadionie i zorganizowanie "gierki" dla kibiców.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA

W dyskusji: 390
ODRA OPOLE
Tradycje to w Opolu mają. Kiedyś po zdobyciu pucharu — efemerydy, czyli pucharu Ligi Polskiej opolanie grali w pucharze UEFA. Skończyło się na pierwszej rundzie po dwóch porażkach z FC Magdeburg. Mecze z dosyć znanym zespołem z ówczesnego przedniemcza, jakim był dedeerówek, to najważniejsze spotkanie w historii Odry. Pełne trybuny i mnóstwotwo fanatyków w szalikach czy raczej z flagami, bo takie wówczas były czasy.
Jak na klub z miasta średniej wielkości była w Opolu całkiem zgrabna paczka. Zbierała się ona zwłaszcza wówczas, gdy na stadion przy ul. Oleskiej miał przybyć wrocławski Śląsk. W 1976 podczas jednej z kolejek ligowych i w 1987 (finał pucharu Polski z GKS Katowice), Opole przeżyło dwa szczególnie uciążliwe najazdy wrocławian. Sami natomiast największą hordą zameldowali się w Częstochowie podczas wspomnianego finału Pucharu Ligi.
Drużyna Odry w czasie przedłużającej się kwarantanny trzecioligowej przerzucana jest wciąż z grupy dolno- do górnośląskiej. Kiedyś fani czerwono-niebieskich zjechali do Wrocławia, na Wróblewskiego na spotkanie ze Ślęzą. Był to bodajże rok 88. Przybyli zaopatrzeni w cały arsenał. Wrocławskiemu bractwu zawiodły nerwy. Zamiast spokojnie, pojedynczo podejść w pobliże czujnie rozglądającej się grupy i wówczas zacząć jakieś działania zaczepne, wszyscy hurmem wybiegli zza budy szaletu. Łatwiej było rozpędzić się z okrzykiem bojowym na ustach. Opolanie przeskoczyli przez niewysoki wówczas płotek stadionu. Jakoś nikt nie miał na tyle w czubie, żeby pobiec za nimi na płytę boiska, więc zaczęło się demolowanie ławek, które następnie służyły jako pociski. Odra miała ze sobą pół arsenału rodem z Powstania Warszawskiego. Jedna z rozpalonych butelek z benzyną wylądowała obok Beznerkowca, któremu zaczęły się fajczyć spodnie. Ale był wystraszony nim je ugasił! Później odbyło się tradycyjne bieganie po mieście.
Odra ma jedną z ciekawszych ekip wśród III ligowców. Trzeba jednak pamiętać, że Opole to nie jest duże miasto. Poza tym spora część gości z jajami, bardziej od hec sportowych jest zainteresowana rozróbami nacjonalistycznymi. Akurat tak się składa, że właśnie w opolskiem, obok Górnego Śląska jest największy odsetek ludzi pochodzenia niemieckiego Nie przypadkiem to właśnie w tych rejonach ma największe poparcie nasz sztandarowy nacjonalista Bolus Tejkowski.
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych fani Odry zaczęli przegrywać rywalizację na murach własnego miasta. Przed szalikowców piłkarskich zaczęli wysforowywać się kibice żużlowi. Co prawda do otwartej wojny na murach nie doszło, lecz część napisów dawała do zrozumienia, że kibice Kolejarza nie darzą za dużą sympatią fanatyków uczęszczających na stadion przy ulicy Oleskiej. Jak zawsze najbardziej tonizującą na wszelkie konflikty wpływa wspólne, zewnętrzne zagrożenie. Takim jest znienawidzony przez miejscową społeczność sportowy Wrocław. Ci z Odry na każdym kroku podkreślają, jak to nienawidzą Śląska, a ponieważ przez pewien okres żużlowcy Kolejarza występowali w jednej lidze z innym wrocławskim klubem — Spartą, też znienawidzonym, na bazie wspólnego, zewnętrznego wroga następowało jednoczenie się antagonizujących grup. Aktualnie (95-96), być może z powodu wręcz fatalnej po stawy żużlowców, którzy występują w drugiej lidze robiąc za dostarczyciela punktów, nie spadając z niej tylko dlatego, że niższej ligi nie ma o wewnętrznych sporach w Opolu jakby cicho.
Pitek, gostek, który w barwach Odry wyjeżdżał na mecze kilkadziesiąt razy, został przez swoich wrocławskich koleżków— skinów zabrany na jeden z ligowych wyjazdów Śląska. Po tym przeżyciu, jakim było przyjęcie ekipy z Wrocławia w Krakowie przez fanatyków Wisły, stwierdził, że od tej pory jego futbolowa miłość zmieniła obiekt swoich uczuć. W ten sposób opolanie pozbyli się na rzecz swego największego wroga bodaj najbardziej aktywnego gościa. Ba, mało tego. Rozpropagował on kult fanów Śląska w Opolu, skąd coraz więcej ludzi zaczyna dopingować wrocławian. Na Oporowskiej coraz częściej można ujrzeć zielono flagę z napisem OPOLE. Trudno sobie wyobrazić, by miasto nagle pokochało swego wroga, ale robota Pitka rozsadziła część tamtejszej społeczności. Co oczywiście nie przeszkadza pod czas przejazdów szalikowców z Dolnego Śląska na Górny i z powrotem wystawiać wart honorowych. Honorowych, bo ich dumą jest trafienie kamieniem w szybę przejeżdżającego pociągu.
W roku 1993 Odra miała szansę wejść do I ligi, jednak na finiszu rozgrywek nie sprostała swej imienniczce z Wodzisławia. Rozpadające się słupy oświetleniowe stadionu, niedokończona tablica świetlna, której niema komu zdemontować i wiele innych rzeczy robi w Opolu wrażenie totalnego rozkładu. Bodaj jedyną nadzieją na lepsze jutro są młodzi zawodnicy. Mają spore poczucie przynależności do Odry. Kilkadziesiąt pierwszych komputerowych szalików zakupionych przez ten klub poszło prawie natychmiast. Z czego większość wzięli właśnie piłkarze.
Od roku 1994 w Opolu coraz więcej jest fanów wrocławskiego Śląska. Zadziałał tu wspomniany juz Pitek oraz zacieśniające się układy skinów z Opola i Wrocławia. Dobrze znany wśród wrocławian jest Fornalski, miejscowy macher od zadym nacjonalistycznych. Część miejscowych łysych prowadzi interesy z odległym o 80 kilometrów Wrocławiem. Nic więc dziwnego, że choć fani Odry Śląska szczerze nienawidzą, to w Opolu daje się wyczuć coraz więcej sympatii dla zielono-biało-czerwonych .
1LIGI,teraz bendziecie pewnie godnie reprezentowac slask
opolski.pozdro dla kibiców Odry z kluczborka oraz MKS Kluczbork.
wiecie w sumie uczciwie bez "fryzjera " juz dawno poplynela
DO LUDZI PODPISUJĄCYCH SIĘ JAKO MKS: nie powodujcie żałosnej prowokacji(podpisz się imieniem albo naziwskiem i wtedy wyzywaj Opolską Odre! awans mks'u zależy od dwóch meczy (przypomne od dwóch meczy z drużynami które w tamtej rundzie pokonały MKS) wierzymy że będzie dobrze i Isza liga będzie w Kluczborku!