- Autor: Aga_Ko
- Wyświetleń: 6150
- Dodano: 2018-08-21 / 13:37
- Komentarzy: 26
Piknik ekologiczny pod ostrą krytyką Opolskiego Alarmu Smogowego
Urząd miasta nie widzi nic złego w pokazach pirotechnicznych, w których wzięło w sobotę udział około 10 tysięcy Opolan. Działacze Opolskiego Alarmu Smogowego boją się jednak nie tylko o swoje zdrowie, ale również mieszkańców.
Pracownicy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zaznaczają, że sobotni pokaz zwiększył ilość interwencji. - Otrzymaliśmy kilkanaście telefonów, że zwierzęta uciekły. Sama mam psy i widziałam skutki tego pokazu. Pies znajomych schował się pod stołem i bał się wyjść na spacer, a swoje potrzeby zaczął załatwiać w domu. Nie wspomnę o psach ze schroniska, których nie miał kto uspokoić - mówi Irena Otręba, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu.
Zobacz także Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
- Wychodzi na to, że cyklicznie spotykamy się komentując zanieczyszczenie powietrza. Moim zdaniem to ekologia było tylko w cudzysłowie, pieniądze uzyskane na edukacje wystrzelono w powietrze. Pan prezydent otworzył kampanię na tym pikniku. Po wystrzale fajerwerków mieliśmy nad Opolem wzmożone zanieczyszczenie, co odnotowały wszystkie stacje. O godzinie 23:00 nad Grudzicami przeszła chmura, która wywołała u mnie bardzo ostre zapalenie spojówek - mówi Krystyna Słodczyk z OAS.
Oburzenie wyraziła również grupa Mam z Opola, którą reprezentowała podczas spotkania Aleksandra Czarnecka. - Oburzające jest to, że nasz wniosek o zakup oczyszczaczy powietrza dla żłobków i przedszkoli został odrzucony, mimo że badania dowodzą, że w miejscach gdzie one się znajdują jest mniej zachorowań i notuje się większą frekwencję. Miasto nie ma pieniędzy dla najmłodszych Opolan, za to na fajerwerki te pieniądze się znajdują - mówi Aleksandra Czarnecka.
- Miasto Opole otrzymało dofinansowanie unijne na część edukacyjną. Zależy nam na tym, aby informować mieszkańców jak skutecznie, efektywnie i dobrze segregować śmieci. Piknik ekologiczny, który odbył się w sobotę był projektem rozpoczynającym cały cykl podobnych imprez. Zależało nam na tym, żeby informacja o tym dotarła do jak największej liczby osób. Uważamy, że najlepsza edukacja jest poprzez zabawę. Stąd ogromne zainteresowanie, bawiło się wielu mieszkańców Opola a w imprezie wzięło udział 10 tysięcy osób. Pokaz pirotechniczny oraz koncert to był taki magnes, żeby zachęcić i przyciągnąć mieszkańców. Spotykamy się z wieloma pozytywnymi komentarzami. Można rozważać różne scenariusze. Nigdy nie jest tak, że coś spotyka się z akceptacją wszystkich osób. To był piknik otwierający cały cykl imprez, ten pierwszy otwierający był największy, po to, by poinformować mieszkańców o tym, że startujemy z takim projektem - komentuje Katarzyna Oborska-Marciniak, rzecznik prezydenta Opola.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł



W dyskusji: 26
Nikt nie napada na polske, tylko polska sama sie wykonczy tymi przepisami. A PiS tylko to przyspiesza
Niemiecki dziennik "Die Welt" poinformował, że według ministerstwa leśnictwa Bawarii, około połowa terytorium tego niemieckiego kraju związkowego stanowi strefę zagrożenia kornikiem. Zdaniem ministerstwa jedynym środkiem zaradczym jest natychmiastowa wycinka zaatakowanych drzew i wywożenie ich z lasu. Drzewa mniej uszkodzone trafiają do składów mokrych, gdzie systematyczne zraszanie wodą topi znajdujące się pod korą larwy i chrząszcze, uniemożliwiając ponadto rozwój grzybów.
W dzisiejszym wpisie w mediach społecznościowych Greenpeace Polska zwracał uwagę na różnice między lasami gospodarczymi a sytuacją w Puszczy Białowieskiej i poinformował, że przedstawiciele tej organizacji nie wybierają się do Niemiec w związku z wycinką w tamtejszych lasach.
Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska w rozmowie z PAP zastrzegła, że choć doniesienia prasowe na ten temat nie są wyczerpujące, to jednak wynika z nich, iż chodzi nie o słynny Las Bawarski, tylko o lasy Bawarii, z których znaczna część to prywatne lasy gospodarcze. Powiedziała, że podejście do gradacji kornika zależy w głównej mierze od funkcji, jaką spełnia dany las. - Oczywiście, ważna jest także kwestia wartości przyrodniczej lasu - dodała.
- Tam, gdzie podstawowym celem istnienia lasu jest pozyskiwanie drewna, walka z kornikiem, którego larwy żywią się świerkiem, czyli powodują konkretne straty gospodarcze, może być uzasadniona - tak samo w Niemczech, jak i w Polsce. Jeśli dany las jest monokulturą z łatwym dostępem dla ciężkiego sprzętu, co umożliwia szybkie usunięcie kornikowych drzew, wycinka jest jednym z możliwych rozwiązań - powiedziała. Zaznaczyła, że kornik ma w lasach także naturalnych wrogów (drapieżne chrząszcze, dzięcioły).
- Zupełnie inną sytuację mamy w Puszczy Białowieskiej czy innych lasach o cechach naturalnych. Tam ze względu na różnorodność lasu i reżimów ochronnych nie było możliwości wyeliminowania kornika za pomocą wycinek. Jednak przede wszystkim nie było to uzasadnione ze względów przyrodniczych. Kornik jest częścią puszczańskiego ekosystemu, kształtuje Puszczę od tysięcy lat. W Puszczy to wycinka i wywóz drzew były zagrożeniem, a nie kornik. W tak cennym przyrodniczo lesie nie powinno się stosować metod nieadekwatnych do charakteru Puszczy Białowieskiej - powiedziała.
- Puszcza Białowieska jest jedynym takim lasem na Niżu Europejskim, została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako jedyny obszar przyrodniczy w Polsce. To las ważny dla całego świata, w tym Europy. Chroni się w nim przede wszystkim procesy naturalne. Jednym z nich jest cykliczne pojawianie się kornika, który atakuje osłabione świerki i w ten sposób pomaga przebudować Puszczę w taki sposób, by była jak najlepiej przystosowana do zmieniających się warunków klimatycznych - powiedziała.
- W lasach na południu Polski mamy w tej chwili rosnącą gradację kornika ostrozębnego, w Czechach dużą gradację kornika drukarza. Przeciwko prowadzonej w tych lasach wycince organizacje ekologiczne nie protestują, nie angażuje się w nie Unia Europejska. Nie muszą, bo w tamtych przypadkach metody zwalczania kornika adekwatne dla lasów gospodarczych nie dewastują terenów tak niesamowicie przyrodniczo ważnych i wyjątkowych jak Puszcza Białowieska - podkreśliła.
Jej zdaniem, gradacja kornika będzie się nasilała z powodu zmian klimatycznych. - Świerk będzie się wycofywać. Jest za sucho, za gorąco; to nie są warunki dobre dla tego gatunku drzewa. Z powodu kryzysu klimatycznego lasy w Europie będą się więc przebudowywać. Możemy spowolnić takie procesy, podejmując na poważnie walkę z kryzysem klimatycznym"- powiedziała Jagiełło.
Mam czasem wrażenie, że świat szuka problemów zamiast je rozwiązywać...ale komuś to się opłaca :) przy okazji gdzie mogę kupić filtr na komin, oczyszczacz smogowy, czy maseczkę na lico, która uratuje mój marny żywot przed tymi wszystkimi zagrożeniami obecnego świata...