- Autor: Greg
- Wyświetleń: 42721
- Dodano: 2017-04-07 / 18:31
- Komentarzy: 53
18 poszkodowanych w wypadku Pendolino w Schodni. Nowe informacje.
Do wypadku doszło około godziny 15 na przejeździe kolejowym wyposażonym tylko w sygnalizację świetlną i dźwiękową w miejscowości Schodnia pod Ozimkiem.
- Pociąg Pendolino relacji Wrocław Główny - Warszawa uderzył w stojącą na przejeździe kolejowym ciężarówkę - informuje asp. Monika Mrugała z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Okazało się, że na przejeździe utknęła laweta, na naczepie której przewożona była ciężarówka.
Zobacz także Poważny wypadek pod Strzelcami Opolskimi. Jeden z mężczyzn walczy o życie
Pociąg zatrzymał się około 200 metrów od przejazdu kolejowego, podróżowało nim około 300 pasażerów.
- 18 osób zostało poszkodowanych, w tym 7 osób było w stanie zagrażającym życiu. Dwie z nich zostały przetransportowane do szpitali śmigłowcami LPR, kolejne przetransportowano karetkami - mówi Łukasz Olejnik, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Opolu.
- Poczułyśmy, że pociąg hamuje, a potem było słychać huk uderzenia - mówią pasażerki, jadące w drugim wagonie pociągu.
Pasażerowie, którzy nie odnieśli obrażeń, zostali przetransportowani autokarami do Częstochowy, Opola oraz Warszawy.
Zobacz także Ila zapłacimy za gaz od 1 lipca?
Utrudnienia w ruchu kolejowym mogą potrwać nawet kilkadziesiąt godzin. Na miejscu pracuje kolejowa komisja badająca przyczynę wypadku, po zakończeniu jej prac konieczne będzie usunięcie uszkodzonych pojazdów oraz naprawa torowiska i trakcji elektrycznej.
Infolinia dla rodzin pasażerów Pendolino
- Do jutra (8 kwietnia) do godziny 11.00, pod nr tel. 77 4524715 pracownicy Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego będą udzielać informacji na temat aktualnego miejsca pobytu poszkodowanych w wypadku kolejowym w miejscowości Schodnia. Pod tym numerem telefonu nie będą jednak udzielane informacje o stanie zdrowia danej osoby - informuje Martyna Kolemba, rzecznik Wojewody Opolskiego.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
9 września
Niecodzienna odmiana pomidorów w gminie Ozimek. Policjanci zajrzeli do szklarni
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami




















W dyskusji: 53
Kazik L., znany w okolicach kierowca i posiadacz samochodu ciężarowego zabił się w wypadku.
W gęstej jak mleko mgle przywalił w przydrożne drzewo i wyzionął ducha.
Policja badając ślady stwierdziła, ze nawet nie hamował. Odczyt tachografu wykazał, ze jechał z prędkością 140 km/godz, czyli ponad 2 razy szybciej, niż dozwolone na tym odcinku. Był ponadto za kierownica 16 godzin.
Ludziska najpierw uwierzyli, ale serdeczny przyjaciel Kazika od wybitki i wypitki miał wątpliwości. Przecież bywało, że wypił litra i jechał bez problemu, mówił Marcel A. Nie mógł tak sobie zabić się z powodu mgły.
Z pomocą bezinteresownie przyszli lokalni specjaliści, w tym kowal i najlepszy w okolicy producent "paliwa" z żyta, jako ekspert od chemii.
Kowal, Bieniek W. popatrzył na ślady na drzewie, później jeszcze raz popatrzył, myślał długo i w końcu stwierdził: te ślady są kilka centymetrów wyżej, niż by tego oczekiwał. Później na poboczu ostawił prymus i do garnka wrzucił parówkę. Kiedy ta pękła, krzyknął z podniecenia: - a nie mówiłem?! Żeby było mało, to jeszcze wyciągnął kalkulator i metrówkę. Coś pomierzył na drzewie, policzył i krzyknął triumfalnie: samochód tędy wcale nie przejeżdżał!!! Gdyby przejeżdżał, to tego drzewa by nie było, bo samochód globalnie jest twardy a drzewo miękkie.
Specjalista od chemii zebrał z pnia kawałeczki lakieru i wrzucił do "roztworu" własnej produkcji, zamieszał podniósł do góry i obejrzał pod światło. Powiedział tylko "dziwne", ale takim tonem, że wszyscy od razu wiedzieli......
Później to się zaczęło. Goska B. przypomniała sobie, że noc przed wypadkiem pies sąsiadów dziwnie się zachowywał. Później Brunon J. przypomniał, że widział, jak dwóch gości, których Kazik kiedyś wykiwał na transporcie, gadało w barze przy flaszce wódki i rozchodząc się do domu przybili sobie żółwika. Mało tego, znany we wsi bloger, który z racji plam na awatarze nazywany jest "Łaciaty", dowiedział się, że dwie wioski dalej zmarła kobieta, z którą Kazik L. zatańczył trzy lata temu po pijaku na dożynkach gminnych. No to wtedy we wsi już zawrzało. To nie mógł być przypadek. Nic nie pomagały nawoływania innych, że miała 86 lat i od dożynek nie wychodziła z łóżka, bo Kazik L. tak ja wtedy w tańcu wyszarpał. Nowe fakty wychodziły na jaw szybciej, niż można było je ogarniać. Romek J., zwany "bleferem", oświadczył, że jego zdaniem, to Kazik w tym dniu był w innym województwie i że pewnie samochód ktoś podrzucił na miejsce domniemanej katastrofy. Później okazało się, że kłamał, ale ludzie uznali, ze w dobrej intencji.
We wsi wre. Ludzie domagają się wydania wraku ze składu złomu w sąsiedniej gminie i powołania międzygminnej komisji dla oczyszczenia Kazika z zarzutu piractwa drogowego i znalezienia winnego jego męczeńskiej śmierci.
Póki co, to postawiliśmy pomnik i parę tablic, ale nie zamierzamy na tym poprzestać. To będzie długa i twarda walka, ale prawda musi być po naszej stronie, bo mamy przecież poparcie proboszcza.
Inną kwestią jest zachowanie kierowcy. Sygnalizacja na przejezdzie włącza się na co najmniej kilka min. przed wjazdem pociągu na przejazd. Gdzieś czytałam, że jest to 7 min. Biorąc pod uwagę z pewnością wcześniejsze próby usunięcia pojazdu z torowiska, to mimo wszystko można podejrzewać, że wjechał "na czerwonym". I tu się trzeba zastanowić, czy nie należałoby wprowadzić do programu szkolenia kierowców zasad postępowania w razie unieruchomienia pojazdu na przejezdzie - natychmiast informuj!