- Autor: Majlan
- Wyświetleń: 5811
- Dodano: 2017-02-28 / 19:30
- Komentarzy: 53
W Opolu zostaną upamiętnione ofiary komunistycznego reżimu?
- Chcielibyśmy przedłożyć Radzie Miasta Opola obywatelski projekt uchwały w sprawie godnego upamiętnienia w Opolu pamięci ofiari poprzedniego systemu - tłumaczy Łukasz Gruca, opolanin i pomysłodawca tablicy.
- Dodam tylko, że wybrane przez nas miejsce jest oczywiście nieprzypadkowe. W latach 1945-1948 to właśnie tu, przy ulicy Krakowskiej 53, mieścił się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego - dodaje popierająca projekt Małgorzata Wilkos, miejska radna z klubu Arkadiusza Wiśniewskiego.
Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny
By jednak uchwała mogła trafić pod obrady rajców, niezbędne jest zebranie pod nią minimum 300 podpisów opolan. - Będziemy je zbierać między innymi podczas jutrzejszych uroczystości, ale też i w późniejszych dniach. Stosowny formularz znajdzie się także na facebook'owym profilu Biało-Czerwone Opole - dodaje Gruca.
Tablica, jeśli zostanie zaakceptowana przez radnych, pojawi się najprawdopodobniej przy okazji przyszłorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przypadającego na 1 marca.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
16 września
Na Rynku w Opolu szykują się trzy dni koncertów i biesiady przy złotym trunku
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry

W dyskusji: 53
Mozna sie tak spierac godzinami i kazdy bedzie mial racje, ale nie zmienia to faktu, ze polemika na ten temat to krok wstecz.
Milicja Obywatelska została utworzona na podstawie Manifestu Lipcowego (1944) i podporządkowana organizacyjnie pod Resort Bezpieczeństwa Publicznego, a następnie podporządkowano ją Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego. Od roku 1955 podlegała Ministerstwu Spraw Wewnętrznych.
Oboje panowie (ojciec prezydenta – Henryk Mól i jego dziadek Józef Mól) wstąpili więc do resortu bezpieczeństwa na własną prośbę, deklarując chęć służenia socjalistycznej ojczyźnie i ślubując walkę z wrogami socjalizmu. Wiadomo przecież, że bez resortu siłowego jakim była milicja i SB nie udałaby się pacyfikacja społeczeństwa. Obaj Panowie Mól przyłożyli więc rękę do budowy tego opresyjnego systemu.
Józef Mól – prośba o przyjęcie do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego (1951 r.)
Henryk Mól – prośba o przyjęcie do resortu MSW (1972 r.)
Dziadek urzędującego prezydenta – Józef Mól, początkowo zbierał pozytywne opinie o swojej pracy, podkreslano brak nałogów i dobrą opinię wśród mieszkańców, później głównie na tle konfliktów z żoną, zaczął zaniedbywać swoje obowiązki, co zauważono w negatywnych opiniach jego pracy.
Konflikty z żoną były tematem przewodnim wielu upomnień i ocen Józefa Mól. Wspominano w nich, że żona jest awanturnicza i oskarża go o zdrady.
Ten konflikt osłabiał zapewne jego motywację do pracy w resorcie. W konsekwencji doprowadziło to do zwolnienia go ze służby w 1967 roku. Po 16 latach pracy w resorcie dopracował sie stopnia st. sierżanta. Po rozmowach z przełożonymi, na podstawie dwóch ujemnych opinii, sam poprosił o zwolnienie ze służby.
Dane IPN obejmują wyłącznie okres jego służby w resorcie bezpieczeństwa jako milicjanta, tj. 1951-1967. Informacje o Józefie Mól po tym okresie podejmiemy zapewne w osobnym tekście, który wymaga jeszcze szczegółowego sprawdzenia kilku informacji.
Jego syn: Henryk Mól – ojciec prezydenta Opola – prosząc o przyjęcie do pracy w resorcie MSW powołuje się na milicyjną przeszłość swego ojca, licząc na ułatwienie dostępu do resortu. Nie pomylił się. Przyjęto go do pracy we wrześniu 1972 roku. Początkowo było to przeszkolenie ZOMO (wtedy jeszcze formacja ta nie miała tak złej sławy jak w czasie stanu wojennego). Jednakże tekst ślubowania nie zostawia złudzeń co do świadomości celów tej formacji, tj. utrwalanie socjalizmu i zwalczanie jego wrogów.
Henryk Mól zbiera znakomite opinie w resorcie. Jest obowiązkowy, sumienny, koleżeński i …lojalny wobec władzy. Pnie się po stopniach kariery przechodząc z ZOMO do milicji. Przenosi się do Opola i rozpoczyna pracę w Komendzie Wojewódzkiej Milicji w Opolu.
W roku 1975 postanawia zmienić nazwisko sobie i całej swojej rodzinie. Powodem jest „ośmieszające brzmienie nazwiska Mól”. Przyjmuje nazwisko Wiśniewski.
Pilnie pracuje i szkoli się. Kończy Wyższą Szkołę Oficerską MSW w Szczytnie i prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest cenionym i docenionym pracownikiem resortu MSW, dlatego w połowie lat 80-tych przechodzi do SB, gdzie pracuje m.in. jako śledczy w procesach. Dochodzi do stopnia kapitana.
W roku 1990, kiedy powstaje Urząd Ochrony Państwa, śledczy Henryk Mól vel Wiśniewski, upatruje w nim szansę kontynuowania swojej pracy. Komisja weryfikacyjna jednakże odrzuca jego podanie, słowem: nie przechodzi pozytywnie weryfikacji z pracownika SB na pracownika UOP. Lamenty i żale wylewające się z odwołań na niewiele się zdały. Zostaje odrzucony. Warto jednak, by czytelnik zapoznał sie z całym dokumentem odwoławczym, bo jest streszczeniem myślenia i działania tego oficera SB.
Odwołanie zostało zaopiniowane negatywnie.
Wówczas okazało się, że praca tego oficera SB i wcześniejsza jako milicjanta to niekończące się pasmo stresów, nerwów i trudnych do znienienia sytuacji, a on sam jest już wyczerpany tą pracą, dlatego stara się o…
Opole, 11.1990 r.
Dlaczego powstał ten tekst?
Ponieważ opinia publiczna ma prawo znać konotacje rodzinne ważnych urzędników publicznych, a działalność w opresyjnym resorcie bezpieczeństwa członków rodziny prezydenta wojewódzkiego miasta, z pewnością należy do ważnych dla opinii publicznej informacji. Arkadiusz Wiśniewski jest politykiem i powinien liczyć się z głosem krytycznym nie tylko wobec niego, ale i jego rodziny. Oczywiście nikt nie odpowiada za swoich rodziców i za ich przeszłość, ale jak zauważyli w swoich publikacjach Dorota Kania, Jerzy Targalski i Maciej Marosz – „Resortowe dzieci” (wydano już trzy tomy), może to tłumaczyć pewne zachowania lub zaniedbania. W przypadku urzędującego prezydenta ciekawe jest to, że nigdy nie odciął się był od SB-ckiej przeszłości swojego ojca, co też autor niżej podpisany postuluje właśnie tym tekstem. Prezydent chyba liczył raczej na zapomnienie tego tematu. Ten tekst daje mu sposobność do określenia się w przestrzeni publicznej wobec resortowej przeszłości swojego ojca i dziadka.