- Autor: Greg
- Wyświetleń: 82159
- Dodano: 2016-02-24 / 08:46
- Komentarzy: 178
Wypadek na placu rozbudowy Elektrowni Opole. 2 osoby nie żyją.
Do wypadku doszło po godzinie 7 na placu, gdzie budowane są nowe bloki Elektrowni Opole.
- Doszło do złamania wysięgnika żurawia z koszem, w którym byli pracownicy - informuje nadkom. Marzena Grzegorczyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Pijany obywatel Ukrainy uderzył w skuter. Próbował uciec i uszkodził stojące audi
Jeden robotnik zginął na miejscu wypadku, drugi z obrażeniami został przewieziony do szpitala. Prace na terenie budowy wstrzymano. Na miejscu pracują policjanci, prokurator oraz inspektorzy pracy.
Aktualizacja
O godzinie 8:50 w szpitalu zmarła druga ofiara wypadku na budowie - ranny pracownik.
- Platforma z robotnikami spadła z wysokości około 80 metrów - mówi Tomasz Krzemienowski, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy w Opolu. - Wysięgnik złamał się w dziwnym miejscu, dlatego najprawdopodobniej zawiniły tu aspekty techniczne, ale oficjalny raport i przyczynę wypadku poznamy dopiero po szczegółowym wyjaśnieniu wszystkich okoliczności - dodaje.
Zobacz także Poważne dachowanie w Dobrzeniu Wielkim. Trzy osoby poszkodowane
Z placu budowy ewakuowano około 1200 osób.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
23 października
Porzuciła samochód po zderzeniu na ulicy Bielskiej w Opolu. Grozi jej nawet 5 lat więzienia




W dyskusji: 178
Aaron Goldberg: Napisał postów [19], status [nowy]
Mam niewielką firmę, zatrudniam 73 ludzi, ta sama ekipa od kilku lat. Nie zwalniam, ani nikt z pracowników nie zwolnił się od paru lat. Co oznacza, że tworzymy fajny zespół, zgraliśmy się i jest OK. Ale przyszedł czas, że potrzebowałem zatrudnić dwie osoby, więc zamieściłem ogłoszenie. Standardem potencjalnego pracownika, był młody człowiek, z włoskami na żel, buty w szpic i garniturek jakby na nim namalowany, czy też przyciasny. Guma w buzi, żuchwa pracuje na maksymalnych obrotach. Młodzieniec rozwala się na krześle przede mną, kładzie CV i list motywacyjny żywcem przepisany z internetu. Wykształcenie dwa fakultety, "psychologia drewna" i "znaki drogowe w rysunkach dzieci". Doświadczenia żadnego, ale OK - pierwsza praca, facet miał się "dotrzeć". Zanim o cokolwiek zapytałem, poleciała "lista życzeń", o wyposażenie samochodu służbowego (jaki silnik, skóra, sprzęt audio), smartfon, tablet, pensja 5000 zł "na początek". Pytam o zainteresowania - "piłka nożna", "muzyka", "gry komputerowe".