- Autor: Majlan
- Wyświetleń: 10425
- Dodano: 2015-12-01 / 14:19
- Komentarzy: 180
Dobrzeń Wielki przeciw planom przyłączenia do Opola
- Pan prezydent Arkadiusz Wiśniewski nie zna realiów panujących na naszych terenach. Społeczność wiejska różni się od tej wielkomiejskiej - wolimy raczej folklor i kulturę lokalną, stąd też nasz protest - tłumaczy Irena Weber, zastępca wójta gminy Dobrzeń Wielki.
Do wicewójt nie przemawiają też obietnice m.in. większej dostępności do opolskich obiektów sportowych czy instytucji kultury. - Sami dofinansowujemy już wyjazdy seniorów na Wodną Nutę do Opola, dzieci również mogą się uczyć pływania dzięki wsparciu gminy. Wstęp do ZOO za 1 zł także nas nie przekonuje - w końcu ile razy w ciągu roku korzysta się z tej rozrywki? - pyta ironicznie Irena Weber dodając, że przecież nawet po ewentualnej realizacji pomysłu prezydenta Opola, odległość od wspomnianych miejsc nie zmniejszy się.
Zobacz także IMGW wydał ostrzeżenia dla Opolszczyzny. Obejmie większość regionu
- Należy pamiętać także o tym, że mieszkańcy naszych ziem bardzo często inwestują tutaj kapitał zarobiony za granicą. Sprzyja temu świetnie przygotowywany przez lata teren inwestycyjny wraz z dobrymi drogami dojazdowymi. Oddanie ich Opolu byłoby krzywdzące dla nas wszystkich - słyszymy.
Mieszkańcy gminy traktują zapewnienia o dobrobycie jak przedwyborcze postulaty. - W okresie kampanii również bardzo wielu polityków coś obiecuje, ale później te obietnice trudniej jest realizować - mówi Jolanta Nogossek pracująca w lokalnym sklepie.
- W drodze do pracy widzę, jak służby porządkowe zamiatają ulice, liście też są zagrabione. W naszej gminie zawsze jest czysto. Wątpię, że po przyłączeniu do Opola również tak będzie - dodaje Nogossek.
Ważną kwestią pozostają również dobre relacje z tutejszym urzędem gminy. - Każdy każdego zna, możemy zwracać się do siebie po śląsku, jesteśmy traktowani po przyjacielsku. Możemy szybko załatwić każdą sprawę, nie odsyła się nas z kwitkiem od okienka do okienka, co mogłoby mieć miejsce w Opolu, gdzie wszyscy są anonimowi - mówią mieszkańcy.
Zobacz także Ponad 100 kilometrów za nią. Karolina Szczepaniak płynie przez Bałtyk dla Piotra. Aktualizacja
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł




W dyskusji: 180
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
Blisko dwa tygodnie temu prezydent Arkadiusz Wiśniewski ogłosił zamiar powiększenia Opola o kilkanaście sołectw z sąsiednich gmin. Sprawa spotkała się z oburzeniem ze strony władz tych gmin oraz ich mieszkańców. Poczuli się potraktowani z góry.
Atmosferę podgrzał fakt, że niecały tydzień później niespodziewanie pod obrady miejskich radnych trafiła uchwała intencyjna w sprawie powiększenia miasta. Radni przyjęli ją niemal jednogłośnie.
Rozmowa ze starostą powiatu opolskiego
Henryk Lakwa: To się odbywa za szybko i nie w takiej kolejności, jak powinno.
Piotr Guzik: To znaczy?
- Prezydent powinien był spotkać się z władzami okolicznych gmin i skonsultować z nimi swój pomysł. A przede wszystkim powinien najpierw zapytać, co myślą na ten temat mieszkańcy miejscowości, które mają być do Opola włączone. A tutaj mieliśmy procedurę odwrotną. Najpierw była informacja w mediach, a dopiero później prezydent zapowiedział konsultacje.
Prezydent Wiśniewski przekonuje, że nie ma na co czekać, a większe i silniejsze Opole jest w interesie całego regionu.
- Proszę nie zrozumieć mnie źle. Nie jestem przeciwny rozwojowi Opola. Nie podoba mi się tryb, w jakim to się odbywa. Powinniśmy przede wszystkim rozmawiać i rozmawiać. A tu rozmowy nie ma. Jest jednostronny komunikat, który jednocześnie podważa sensowność funkcjonowania aglomeracji opolskiej, którą powoływano po to, by wspólnymi siłami gminy zorganizowane wokół stolicy regionu działały razem dla dobra ogółu.
Teraz okazuje się, że od kilku miesięcy trwały jakieś zakulisowe prace, na których wygrywa tylko Opole. Bo na proponowanych zmianach granic w regionie nie przybędzie dodatkowych pieniędzy. Przelewamy tylko środki z jednej kieszeni do drugiej.
Zarzuca pan władzom miasta skok na kasę?
- Trudno nie odnieść takiego wrażenia, gdy patrzy się na to, jakie tereny Opole chce do siebie przyłączyć. Bo nie są to przecież tylko sołectwa bezpośrednio sąsiadujące z miastem. Na północ miasto chce się rozciągnąć do tego stopnia, by objąć swoim terenem Brzezie, gdzie jest elektrownia. Zaś kosztem gminy Dąbrowa chce przejąć tereny inwestycyjne w miejscowościach Karczów i Wrzoski.
Swoją drogą kolejną osobliwością jest to, że Opole nie chce brać całych sołectw. Wykrawa sobie co bardziej smakowite kawałki. Tak jest ze wspomnianym Karczowem, tak jest z Dobrzeniem Małym, tak jest wreszcie z Zawadą, w przypadku której chodzi tylko o teren, gdzie znajduje się Turawa Park oraz grunty inwestycyjne należące do sieci Ikea.
Gmina Turawa z ponad półtora miliona złotych dochodu rocznie, jaki uzyskuje z działalności tego centrum, zabezpiecza kredyty inwestycyjne, m.in. na rewitalizację Jezior Turawskich. Gdy te pieniądze straci, może to zachwiać finansami całej gminy. Ale prezydent Wiśniewski już o tym nie wspomina.
Ale mieszkańcy okolicznych miejscowości mają zyskać na przyłączeniu do Opola.
- Mówi pan o biletach za złotówkę do zoo czy na basen? O komunikacji miejskiej? Owszem, to są plusy, ale niestety nie przysłonią minusów. Podam prosty przykład - ci, którzy mieszkają na terenach wiejskich, po włączeniu w granice miasta stracą przede wszystkim możliwość ubiegania się o fundusze z programów zarezerwowanych dla terenów wiejskich. Tak będzie na przykład w przypadku firmy, która zamierza wybudować warte 200 mln zł szklarnie w Świerklach, a która już oświadczyła, że jeśli miejscowość ta znajdzie się w granicach Opola, to wycofa się z inwestycji, a co za tym idzie, nie powstanie planowanych 700 miejsc pracy. Stracą nie tylko okoliczne gminy, straci cały region. Jeśli Opole zrealizuje swoje plany, nasz budżet zmniejszy się o blisko 7 mln zł. Jest to kwota niebagatelna.
Miasto przekonuje, że lepiej wyda pieniądze niż władze powiatu i że powiat nie prowadzi inwestycji.
- Wystarczy spojrzeć do Biuletynu Informacji Publicznej, by zobaczyć, że prowadzimy wiele inwestycji. Pieniądze na projekty realizowane z wykorzystaniem środków europejskich wprowadzamy do budżetu wtedy, gdy jesteśmy pewni, że je otrzymamy.
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że prezydent kilka dni temu zarzucił nam, że nie ukończyliśmy procesu scalania gruntów pod wspomnianą 70-hektarową szklarnię w Świerklach. Przecież proces ten zakończył się blisko rok temu! Potem dokonaliśmy działań poscaleniowych, wybudowaliśmy drogi dojazdowe do gruntów rolnych oraz je odpowiednio zaadaptowaliśmy.
Prezydent albo jest niedoinformowany, albo świadomie wprowadza w błąd opinię publiczną.
Poważny zarzut.
- Ale zgodny z prawdą. Bo pokazuje, jak wygląda merytoryczna dyskusja i argumentacja w wykonaniu prezydenta Wiśniewskiego.
Słyszał pan, że mieszkańcy Suchego Boru zbierają podpisy pod petycją o przyłączenie ich do miasta?
- Jest to inicjatywa oddolna. Nie mnie ją oceniać.
Wyrażeniu opinii o działaniach miasta służyć ma uchwała w sprawie integralności terytorialnej powiatu opolskiego, jaka będzie dyskutowana na dzisiejszej sesji?
- Tak. Uchwałą przyjmiemy rezolucję, w której rada powiatu opolskiego stanowczo sprzeciwia się zmniejszeniu terytorium powiatu opolskiego poprzez rozszerzenie granic miasta Opola.
Jednocześnie wierzę, że jeśli w konsultacjach społecznych mieszkańcy miejscowości, które mają być włączone do Opola, wyraźnie wskażą, że nie chcą takiego rozwiązania, to rząd, który ostatecznie podejmować będzie decyzję w tej sprawie, taki wynik uszanuje.
Nie chciał Pan się zapisać w historii jako ten, który blokuje rozwój, to zapisze się Pan jako ten, który wywołał konflikt
Gdzie pojadą na rodzinne obżarstwa i lans?
Ludzie mam nadzieję, że prawidłowo odczytujecie intencje prezydenta i rady miasta….
Nie trzeba być psychologiem z wykształcenia… Wystarczy popatrzeć na oczy i twarz prezydenta i np. Pana Ociepy, gdy wypowiadają się na ten temat. Oczy i twarz mówią co innego, niż język…
Patrzcie uważnie i analizujcie to, co mówią…..... Wyobraźcie sobie, że jeden z nich jest szafarzem. Wiem, że trudno jest to sobie wyobrazić, ale tak jest.
Za to co próbują zrobić, Bóg ich osądzi.
Z obserwacji tych ludzi wnioskuję, że są słabej wiary.
Samo bycie szafarzem nie gwarantuje życia wiecznego…. Za wszystko zło , które w życiu uczynią, zostaną osądzeni…
Jest w Biblii napisane : „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili „
Moja głowa tego nie pojmuje, że ten sam człowiek, który stoi na ołtarzu i rozdaje komunię jako szafarz, takie rzeczy robi bliźniemu… Panie szafarzu proponuję z jednego zrezygnować- albo z polityki albo z ołtarza. W moim rozumieniu jest to obłuda, żeby w niedzielę rozdawać komunię Św., a w tygodniu podpisywać uchwały, które są krzywdzące dla ludzi.
Korzystając z okazji, apeluję do Proboszcza opolskiej Katedry, aby rozważył czy ta osoba jest godna tego , aby być szafarzem postępując tak, jak postępuje. Jego obecne zachowanie godzi w dobre imię opolskiej Katedry
Dalsze protesty będą Okazaniem nieracjonalnego inwestowania Energii Grup Ludzi, i jako takie zostaną potraktowane Współczuciem oraz Smiechem! + Być może Jawnym Niezadowoleniem
Większych Grup Ludzi, którym Zależy na Pokoju oraz Humanitarnym i Zrównoważonym Rozwoju Wszystkich Nas!