- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 15728
- Dodano: 2008-06-02 / 13:00
- Komentarzy: 191
Nierozwaga przyczyną wypadku
Wykonujący naprawcze prace drogowe robotnicy ustawili znaki drogowe informujące o prowadzonych robotach przy skrzyżowaniu drogi krajowej 46 (Opole - Nysa) a same prace wykonywali na drodze wojewódzkiej, kilka kilometrów dalej.
Gdy jadący bmw kierowca wyjechał zza zakrętu, nagle ujrzał przed sobą pracującą maszynę drogową. Nie miał szans jej ominąć. Z przeciwnej strony nadjeżdżał inny pojazd a z prawej strony drogi był las.
Zobacz także Tragiczny finał porannego zdarzenia w Lędzinach
Mężczyzna natychmiast rozpoczął gwałtowne hamowanie, ale rozpędzony pojazd uderzył w tył maszyny drogowej. Dzięki solidnej konstrukcji największego, osobowego bmw, kierujący nie odniósł poważnych obrażeń ciała.
rep: JotPe
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA




W dyskusji: 191
Jak można rozfasolić auto na takim gownie >? nie czaje kolesia, chyba miał Down'a
Do tego 4 rury wydechowe i maszyna hula!!!
Przed zakrętem znaku nie dali.Zwolnić ich od razu.Szkoda tylko tej maszyny-BMW.
Co prawda istnieje zapis w kodeksie ruchu drogowego, mówiący, że kierujący pojazdem zobowiązany jest dostosować prędkość do panujących warunków drogowych, atmosferycznych itd. To jednak ten właśnie zapis umożliwia właściwie za każdym razem przypisanie winy kierowcy, w myśl: "gdybyś jechał wolniej to nic by się nie stało".
Stosując ten przepis w praktyce, nocą jeździłbym nie szybciej niż 50-60 km/h. Po to mamy wszelkiego rodzaju sygnalizację świtlną oraz znaki drogowe, aby ostrzec kierujących o niebezpieczeństwie, a kierujący w każdej sytuacji powinny móc zaufać zarządcy drogi, zwłaszcza co do poprawności w oznakowaniu!
Tyle teorii... wystarczy wyjechać na drogi, żeby doświadczyć praktyki.
Nijak się to ma do porównania z dziką zwierzyną bo nikt nie nałożył na jelenia obowiązku biegania w kamizelce odblaskowej i to kierowca obwiązany jest do wkalkulowania możliwości zderzenia z dziką zwierzną na odcinkach przebiegających przez las lub jego w pobliżu.
Natomiast zgadzam się w pełni z tak dobitnie podkreślonym przez Ciebie słowem WYOBRAŹNIA, ale w odniesieniu nie tylko do kierowców, ale w równej mierze do osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie odcinków, na których prowadzona są roboty drogowe.
Nie wystarczy poza terenem zabudowanym ustawienie "czterdziestki" na 100 m przed miejscem niebezpiecznym. Bezpieczniej jest stosować tzw. wygaszacze prędkości 80,60,40 ustawione w odpowiednich od siebie odległościach.
To, że znajdzie się jakiś ignorant za kółkiem, który te znaki zignoruje to zupełnie inna bajka. Chodzi o to, żeby w tytule nie miało prawa pojawić się "niewłaściwe oznakowanie robót drogowych przyczyną wypadku".