- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 16586
- Dodano: 2008-06-02 / 13:00
- Komentarzy: 191
Nierozwaga przyczyną wypadku
Wykonujący naprawcze prace drogowe robotnicy ustawili znaki drogowe informujące o prowadzonych robotach przy skrzyżowaniu drogi krajowej 46 (Opole - Nysa) a same prace wykonywali na drodze wojewódzkiej, kilka kilometrów dalej.
Gdy jadący bmw kierowca wyjechał zza zakrętu, nagle ujrzał przed sobą pracującą maszynę drogową. Nie miał szans jej ominąć. Z przeciwnej strony nadjeżdżał inny pojazd a z prawej strony drogi był las.
Zobacz także Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
Mężczyzna natychmiast rozpoczął gwałtowne hamowanie, ale rozpędzony pojazd uderzył w tył maszyny drogowej. Dzięki solidnej konstrukcji największego, osobowego bmw, kierujący nie odniósł poważnych obrażeń ciała.
rep: JotPe
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
23 października
Porzuciła samochód po zderzeniu na ulicy Bielskiej w Opolu. Grozi jej nawet 5 lat więzienia




W dyskusji: 191
Jak można rozfasolić auto na takim gownie >? nie czaje kolesia, chyba miał Down'a
Do tego 4 rury wydechowe i maszyna hula!!!
Przed zakrętem znaku nie dali.Zwolnić ich od razu.Szkoda tylko tej maszyny-BMW.
Co prawda istnieje zapis w kodeksie ruchu drogowego, mówiący, że kierujący pojazdem zobowiązany jest dostosować prędkość do panujących warunków drogowych, atmosferycznych itd. To jednak ten właśnie zapis umożliwia właściwie za każdym razem przypisanie winy kierowcy, w myśl: "gdybyś jechał wolniej to nic by się nie stało".
Stosując ten przepis w praktyce, nocą jeździłbym nie szybciej niż 50-60 km/h. Po to mamy wszelkiego rodzaju sygnalizację świtlną oraz znaki drogowe, aby ostrzec kierujących o niebezpieczeństwie, a kierujący w każdej sytuacji powinny móc zaufać zarządcy drogi, zwłaszcza co do poprawności w oznakowaniu!
Tyle teorii... wystarczy wyjechać na drogi, żeby doświadczyć praktyki.
Nijak się to ma do porównania z dziką zwierzyną bo nikt nie nałożył na jelenia obowiązku biegania w kamizelce odblaskowej i to kierowca obwiązany jest do wkalkulowania możliwości zderzenia z dziką zwierzną na odcinkach przebiegających przez las lub jego w pobliżu.
Natomiast zgadzam się w pełni z tak dobitnie podkreślonym przez Ciebie słowem WYOBRAŹNIA, ale w odniesieniu nie tylko do kierowców, ale w równej mierze do osób odpowiedzialnych za zabezpieczenie odcinków, na których prowadzona są roboty drogowe.
Nie wystarczy poza terenem zabudowanym ustawienie "czterdziestki" na 100 m przed miejscem niebezpiecznym. Bezpieczniej jest stosować tzw. wygaszacze prędkości 80,60,40 ustawione w odpowiednich od siebie odległościach.
To, że znajdzie się jakiś ignorant za kółkiem, który te znaki zignoruje to zupełnie inna bajka. Chodzi o to, żeby w tytule nie miało prawa pojawić się "niewłaściwe oznakowanie robót drogowych przyczyną wypadku".