Z początkiem roku hucznie witano w drużynie nowego trenera. To miał być dla Odry przełom. (fot: arch)
Takie decyzje zaskoczyły każdą z obecnych na spotkaniu stron. Tym bardziej, że zaledwie trzy miesiące temu hucznie witano nowego trenera.
- On pasuje do Odry - mówił wtedy Guido Vreuls, prezes Odry. Jako pomocnik był twardy i walczył do ostatniej minuty gry. Sprawdził się doskonale także jako trener, który wie jak wywalczyć sobie pozycję w pierwszej lidze. Wraz z zatrudnieniem Roba nadszedł czas nowego stylu prowadzenia opolskiej drużyny - dodał.
Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
Angaż trenera w całości opłacała firma OTTO. - To dla nas duży wydatek i bardzo poważna propozycja dla klubu, ale za razem i ostatnia. Najwyższy czas, aby drużyna zaczęła piąć się w górę i zarabiać. Liczymy, że w końcu w pomoc Odrze zaangażują się także inne opolskie firmy - mówił przed trzema miesiącami prezes klubu.
Najwyraźniej firma OTTO, główny sponsor drużyny nie jest zadowolony z takiej współpracy, a trener nie sprostał powierzonemu zadaniu. Przypomnijmy, że w rundzie wiosennej Odra nie wygrała żadnego z sześciu rozegranych spotkań.
W takiej sytuacji pod znakiem zapytania stoi przyszłość drużyny. Jeśli firma OTTO, wpłacająca na konto drużyny ponad 350 tysięcy złotych rocznie nie przedłuży umowy, zarządu klubu będzie miał poważny problem. Póki co, umowa reguluje zasady współpracy do czerwca. - Decyzja o ewentualnej dalszej współpracy naszej firmy z klubem zapadnie w ciągu najbliższych dwóch, może trzech tygodni - zapowiada Vreuls.

W dyskusji: 49
i jak tu młodziez ma się szkolic w odrze skoro nie ma warunków do rozwoju
Z wielkim zażenowaniem przyjęliśmy kłamliwe artykuły regionalnego dodatku do Gazety Wyborczej o nazwie "Gazeta w Opolu". Artykuły podpisane przez Pana Jacka Konopackiego oraz nieobecnego na żadnym ze spotkań Arkadiusza Kuglarza, posługującego się podpisem "ak" jawnie uderzają w ruch kibicowski w Opolu i dążą do skłócenia kibiców w dramatycznej dla klubu sytuacji. Pozwolimy sobie przytoczyć niektóre fragmenty: "Szalikowcy przyjęli tę decyzję [dymisję prezesa - dop. SSOO] z zadowoleniem", "Czarę goryczy Vreulsa przelał także incydent z kibicami podczas meczu z Lechią Gdańsk.", "Popadł też w konflikt z kibicami. Nie wiadomo czemu. W nich wierzył najbardziej i ich reakcja zabolała go najbardziej, to on jako jeden z niewielu miał zawsze dla nich czas.".
Obarczanie "sektora A" i "szalikowców" za decyzję prezesa Guido Vreulsa jest ogromnym nadużyciem. Sytuacja podczas meczu z Lechią Gdańsk nie miała żadnego wpływu na tą decyzję gdyż mieć nie mogła - stanowisko obu stron, kibiców jak i prezesa było przez obie te strony rozumiane i zaakceptowane.
Satysfakcja lub zaniepokojenie wynikłe z rezygnacji prezesa to reakcja ludzi którzy mają prawo reagować zgodnie z ich sumieniem. Nauczeni doświadczeniem świadomi jesteśmy mentorskiej tradycji wśród dziennikarzy Gazety Wyborczej, nie zgadzamy się jednak na manipulowanie i tendencyjne opisywanie sytuacji. Skala osiągnięć Guido Vreulsa jest nam wszystkim znana i przez zdecydowaną większość ceniona. Nawet powszechny szacunek nie zwalnia jednak od udzielania odpowiedzi. Tylko i aż tyle oczekiwaliśmy od spotkań z władzami i piłkarzami klubu.
Do końca działalności w klubie pozostawaliśmy w ścisłym kontakcie z prezesem Vreulsem i mimo burzliwego przebiegu niektórych spotkań wierzymy, że było to uzasadnione w wyniku sytuacji w jakiej znajduje się klub. Każde nasze działanie powodowane było troską o klub, a nie realizacją czyichkolwiek ambicji - ambicją nas wszystkich jest dobro naszego klubu.
Dziwi nas ostrość sformułowań dziennikarzy GwO, którzy nie przejawiają najmniejszych chęci na poznanie wersji kibiców czy kogokolwiek innego spoza zarządu Odry. Nie brali oni udziału w pierwszym ze spotkań z prezesem, nigdy nie rozmawiali z jakimkolwiek przedstawicielem kibiców, a w czasie przypadkowych spotkań z takowymi pozwalali sobie na niegrzeczne i obraźliwe sformułowania naszym względem.
Wierzymy, że GwO stanie na straży rzetelności dziennikarskiej i kolejne amatorskie publikacje, w szczególności Pana Kuglarza, nie znajdą się na jej łamach. Odra Opole potrzebuje współpracy wszystkich opolan i do tego jako Stowarzyszenie będziemy dążyć, bo Odra to klub nas wszystkich.
Stowarzyszenie Sympatyków Odry Opole