- Autor: Małgorzata Lis-Skupińska
- Wyświetleń: 3506
- Dodano: 2015-03-21 / 07:27
- Komentarzy: 13
W pierwszy dzień wiosny nawet wojewoda wagarował
- Nie przypominam sobie dokładnie, na jakich poziomach nauczania wagarowałem, ale na pewno było to w szkole średniej, jak i na studiach - mówi Ryszard Wilczyński. - Zresztą, studenci nie wagarują, tylko późno wstają i spóźniają się na wykłady.
Gdy wojewoda był uczniem szkoły podstawowej, popularna była gra w ściankę. - Rzucało się monetami, tak by upadły jak najbliżej ścianki. Ta gra mnie tak pochłaniała, że albo się spóźniałem, albo nie przychodziłem, za co dostawałem linijką po łapach. To mnie jednak do grania nie zniechęcało.
Zobacz także Święto Policji na Placu Wolności. Trwa rodzinny piknik w centrum Opola
Pierwszy dzień wiosny bez lekcji może mieć i dobrą stronę. - Większość szkół potrafi przekształcić je budowanie pewnego elementu etosu szkolnego, tradycji, a inteligentni dyrektorzy i nauczyciele panują nad tym - mówi opolski wojewoda. - Nie ma szczególnego uszczerbku, gdy młodzież w sposób zorganizowany uda sie na wagary i nie zmarnuje tego czasu.
Na wagary rzadko chodziła Alina Pawlicka-Mamczura, rzeczniczka prezydenta Opola. - I dziś tego trochę żałuję - przyznaje rzeczniczka. - Za mało było w tym szaleństwa, co chyba wynikało z wychowania w domu, bo byliśmy nauczeni obowiązkowości. Wagarowałam dopiero w liceum, uciekaliśmy na pobliską łączkę lub podwórko jednej z kamienic. Nauczyciele byli tolerancyjni, a nam się to zdarzało rzadko, bo już każdy myślał o dobrych studiach, więc zależało nam na dobrych ocenach. Dziś myślę, że można było wagarować częściej.
Wagary zdarzały się opolskiemu przedsiębiorcy Andrzejowi Hawrylukowi ze Stowarzyszenia Hawi Racing Team.
- Żadne mi nie utkwiły w pamięci, ale uciekałem z lekcji i w szkole podstawowej nr 12 i w technikum mechanicznym - przyznaje Hawryluk. Jednak jego wychowawca z technikum, Stanisław Borcz zauważa, że wagary nie zaszkodziły jego uczniowi w założeniu dobrze działającego przedsiębiorstwa i w bardzo odpowiedzialnej społecznej postawie, bo Andrzej Hawryluk jest jednym ze sponsorów opolskich hospicjów.
- Mi tez się zdarzały wagary i to jest wpisane chyba w chłopięcy charakter - mówi Borcz.
Bywa jednak, że szkoła jest tak przyjemna, że szkoda opuszczać lekcje na wagary. Tak było w przypadku opolskiej blogerki Małgorzaty Adamskiej, znanej jako Delimamma. - Nie uciekałam z lekcji, bo po prostu lubiłam chodzić do szkoły - mówi Delimamma.- Może się zdarzało w pierwszy dzień wiosny, ale poza tym chodziłam chętnie do szkoły.
Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR
Również znana ze swej odwagi i zamiłowania do sportów ekstremalnych dietetyczka kliniczna Iwona Wierzbicka w młodszych szkolnych latach nie była miłośniczką wagarów.
- Raczej byłam strachliwa, więc dość rzadko to robiłam - przypomina sobie. - Raz chyba w podstawówce uciekłam ze wszystkimi, ale miałam straszne wyrzuty sumienia. Byłam tym typem człowieka i wychowywałam się w "tamtych" czasach, kiedy przed nauczycielem, szkołą i systemem czuło się respekt. Poza tym wagary - to gdzie się podzieję, sierotka ze wsi w wielkim mieście Opole - dodaje. - W szkole średniej zdarzało się częściej, uciekałam, mówiłam mamie i prosiłam, by wypisała mi usprawiedliwienie, że z powodów rodzinnych nie mogłam przyjść do szkoły.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
9 września
Niecodzienna odmiana pomidorów w gminie Ozimek. Policjanci zajrzeli do szklarni



W dyskusji: 13