Pan Roman stracił dwie najbliższe osoby. Z tego okna wyskoczyła jego córka razem z wnuczką. (fot: Seeb)
Tej nocy w domu Państwa Rachutów było niespokojnie. 22-letnia - mieszkająca z ojcem przy ulicy Fabrycznej w Krapkowicach Justyna - wróciła do domu ze spotkania ze znajomym kompletnie pijana. - Szedłem z pracy i zobaczyłem, że siedzi z kolegą mocno podchmielona przy wejściu do klatki. Kazałem jej wracać do domu - opowiada pan Roman - ojciec dziewczyny. Wtedy ta wpadła w furię. Gdy ojciec siłą zaprowadził ją do mieszkania, zaczęła się awanturować. Aby ją uspokoić, rodzina wezwała policję.
Zobacz takze Ciężarówka przewróciła się na A4. Kierowca trafił do szpitala
Nikt nie spodziewał się jednak, że może dojść do takiej tragedii. Około 1.00 w nocy Justyna wbiegła do pokoju taty. - Krzyknęła, że leci i wybiegła do swojego pokoju- opowiada ojciec. Gdy pobiegłem za nią, zobaczyłem tylko wypadające z okna nogi - dodaje. Jak się okazało, dziewczyna zabrała ze sobą także 4-letnią córeczkę - Tatiankę.
Zszokowany ojciec i dziadek wezwał pomoc i zbiegł na dół. Mała Tatianka już nie żyła, 22-letnia Justyna zmarła w trakcie reanimacji.
Zobacz takze Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
- Dlaczego ona to zrobiła? Jeśli chciała się zabić, mogła oszczędzić chociaż moją wnuczkę - mówi z pretensjami pan Roman. Tatianka była taka malutka i niewinna. To była nasza perełka - opowiada ze łzami w oczach.
Mężczyzna cały czas nie może uwierzyć w to co się stało. - To, że się czasem kłóciliśmy nie jest przecież powodem do tego, aby popełniać samobójstwo.
Rodzina pogrążona jest w żałobie. W szoku jest także cała okolica. Na chodniku, w miejscu gdzie doszło do tragedii ciągle pojawiają się nowe znicze.
















[moderacja]: Napisał postów [568], status [rozpisany/na]
[moderacja]