Zobacz takze
Śmiertelne potrącenie na torach w Przyworach. Występują utrudnienia w ruchu pociągów
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".


































22 czerwca
Śmiertelny wypadek na A4 pod Opolem. Utrudnienia AKTUALIZACJA
13 czerwca
Pojechał pomóc po zderzeniu z dzikiem. Zginął w tragicznym wypadku z udziałem pijanego kierowcy
11 czerwca
Nysa żegna 9-letniego Natana. Tragiczny wypadek zabrał ojca i syna
9 czerwca
Wyjątkowe bliźniaczki przyszły na świat w Klinicznym Centrum
30 maja
Burza nad powiatem strzeleckim. Uszkodzone dachy w Balcarzowicach, utrudnienia na A4
29 maja
Mieszkańcy Opola poszukiwani listami gończymi
22 czerwca
Chwila nieuwagi czy zasłabnięcie? Auto zakończyło jazdę na ogrodzeniu
Gosia Kefir: Napisała postów [1424], status [zrobił/a karierę]
Co tam festiwal w Opolu, ja to miałam kiedyś przygodę. Trzy lata temu byłam na HAJNEKEN OPENER FESTIWAL. I muszę powiedzieć wam że spotkała mnie tam niesamowita historia. Już wam piszę o co chodzi. Otóż byłam wraz z moim facetem trzy lata temu na HAJNEKEN OPENER FESTIWAL. Oczywiście pojechaliśmy tam najszybszym srodkiem lokomacji jaki był możliwy w tym momencie czyli naszym Porsche ,alu felgi, dach bilboard na górze, deska rozdzielcza z moją podobizną, skórka, elektryczne popielniczki (jak ja jestem dumna z tego cacuszka). Było około 100 tysięcy widzów! Atmosfera niesamowita, zabawa, śpiew, taniec, ładna pogoda, wystrojeni nastolatkowie,dresy, silikonowe blondynki, tanie piwo… słowem żyć nie umierać. Z racji tego że było duzo ludzi wspięłam się na sam szczyt masztu co by lepiej widzieć i słyszeć koncert. Mój facet został na dole w naszym Porsche. Wszystko było ok do momentu gdy na scenę nie wszedł Piotr Rubik. To znaczy śpiewał bardzo ładnie jednak podczas śpiewu złapał się nagle za klatkę piersiową i obsunął się gwałtownie na ziemię. Wszyscy zamarli… w tle było słychać tylko bzyczenie muchy (ale nie Ani Muchy tylko takiego owada). Wtem ni z tąd ni zowąd zobaczyłam znajome kształty tuż przy scenie. Te Porsche poznałabym nawet w środku nocy, te urzeźbione i męskie bary mojego facia poznałabym nawet podczas egipskich ciemności.. TO BYŁ ON! Mój facio! To był mój facio ! Podjechał do sceny. Rozepchał gapiów i ochroniarzy wziął Rubika na barana i zaniósł go do naszego cacuszka! Po czym odjechał na sygnale… konsternacja! W szpitalu okazało się że kilka chwil i byłoby za późno. Uratowaliśmy Piotrowi życie! Był nam bardzo wdzięczny. Okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem. W nagrodę podarował nam swoją najnowszą płytę a Sopot zrobił nas honorowymi obywatelami! Teraz ilekroć Sopocianie widzą opolską tablice rejestracyjną skandują GOSIA KEFIR! GOSIA KEFIR! GOSIA KEFIR! Tej przygody nie zapomnę do końca życia.