- Autor: Mat
- Wyświetleń: 7882
- Dodano: 2014-04-13 / 09:02
- Komentarzy: 8
Tomasz Copik. Zakochany w Odrze z wzajemnością.
- W piłkę grało się od małego bajtla. Klubem w którym zaczęła się moja piłkarska przygoda, to było już w podstawówce, była Jedność Przyszowice. Tam zaczynałem od trampkarza, potem grałem jako junior. Wybór szkoły średniej nakreślił sport. Wyjechałem aby grać i trenować w Zabrzu – wspomina Tomasz Copik. - W Gwarku dostałem lekcję życia, poczułem co to reżim treningowy, jak połączyć go z nauką – podkreśla doświadczony kapitan niebiesko-czerwonych.
W swojej karierze Copik grał w 13 polskich klubach z różnych stron kraju, ale w Odrze spędził najwięcej czasu - dotychczas łącznie prawie 7 lat! - Zaczęło się od wypożyczenia do Polonii Bytom. W październiku 1999 roku zostałem bez klubu. W styczniu zaliczyłem testy i załapałem się do drużyny prowadzonej wówczas przez Bogusława Baniaka. Miałem wtedy 23 lata. Młody chłopak, szybkie usamodzielnienie, cały czas poza domem. Ale piłka, smak zwycięstwa, dawała mi mnóstwo satysfakcji – opowiada „Copa”.
Zobacz także Duże zmiany w centrum Opola. Ulice i parkingi zostaną zamknięte
Zanim w sezonie 2002/2003 Copik przeniósł się do Pogoni Szczecin miało miejsce jeszcze jedno, ważne wydarzenie, poniekąd cementujące jego związki z Opolem i Opolszczyzną. - Przez mojego kolegę z drużyny, Roberta Jonczyka, poznałem Aleksandrę, moją obecną małżonkę. Owszem wyjechałem za tym przysłowiowym chlebem na Pomorze, potem do Łęcznej, Jaworzna czy Ostrowca, ale to do Opola zaglądałem w każdej wolnej chwili – mówi z uśmiechem „piłkorz” jak czasem nazywają go żartobliwie koledzy z OKS.
Młodsi koledzy, bo bardziej doświadczonego zawodnika w kadrze Petr Nemec posiada tylko jednego - wspomnianego wcześniej Michniewicza. Na początku tego roku Copik podpisał kontrakt do końca czerwca. - Nie czuję, żebym odstawał na treningach, w każdym meczu daję z siebie wszystko. Dopóki będę się czuł na siłach, chcę pomagać zespołowi i grać – podkreśla stanowczo nasz rozmówca. Opaska kapitana to nie jedyny splendor jaki spotkał go po trzecim powrocie do Odry. Spośród członków obecnej ekipy niebiesko-czerwonych chyba tylko Maciej Michniewicz ma porównywalny posłuch u kibiców – zarówno tych z sektora A jak i pozostałych sympatyków.
To właśnie „Copa” po wygranych „zarzuca” fanom przyśpiewki, najwyżej skacze w kręgu radości, a kiedy trzeba złapie i za szczekaczkę aby wykrzyczeć kilka słów. Z kolei po porażkach pierwszy podchodzi do kibiców i odbywa z nimi tzw. męską rozmowę. - Wiadomo, że łaska kibica na pstrym koniu jeździ, ale od zawsze uważałem, że nie wolno się od tego środowiska w żaden sposób odcinać. Razem trzeba przeżywać sukcesy i porażki – ocenia zawodnik, który rozegrał 22 mecze w Ekstraklasie. - Nie boję się konfrontacji z kibicami. Nie unikam bezpośredniego kontaktu z nimi. Pamiętam jak jeszcze starsza generacja kibiców OKS zaprosiła mnie po ważnym wygranym meczu na piwo. Dzisiaj może nie do pomyślenia, ale wtedy to było bardzo miłe doświadczenie – wspomina piłkarz.
Copik oprócz gry i treningów w pierwszym zespole Odry od początku trwającego sezonu prowadzi w swoim debiucie szkoleniowca B-klasowy zespół Groszmalu Odry II Opole. B – klasowy już niedługo, bo ekipa złożona częściowo z kibiców niebiesko-czerwonych, czasem wspierana przez potrzebujących ogrania drugoligowców, pod wodzą „Copy” prowadzi w tabeli, a rywalom aplikuje średnio po kilka goli na mecz.
Zobacz także Barierka zagrodziła pobocze przy Kamionce Bolko. Zaparkowane auta utrudniają przejazd
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters

W dyskusji: 8