- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 11212
- Dodano: 2008-01-10 / 23:59
- Komentarzy: 100
Walec w rowie
W trakcie prowadzonych tam robót drogowych w dość tajemniczych jak dotąd okolicznościach, do rowu wpadł ubijający asfalt walec drogowy. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
Na pytanie co się stało, jeden z pracujących tam mężczyzn z przekonaniem stwierdził, że walec po prostu wpadł do rowu. Na pytanie czy sam wpadł, pracownik jedynie pewnym głosem potwierdził, a po chwili kończąc temat wrócił do pracy.
Zobacz także Kierowca odpowie za śmiertelne potrącenie pieszej. Sprawa trafiła do sądu
Walec sprawy nie chciał komentować. Powiedział jedynie, że do winy się nie poczuwa, jednocześnie skarżąc się, że woda w rowie jest dziś wyjątkowo zimna, a cała ta sytuacja dla niego mało komfortowa.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
4 września
Trwa koncert "W górę serca". Padre Guilherme zagra o 20:30
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
5 września
Padre Guilherme zamienił Itaka Arenę w wielką koncertową scenę GALERIA WIDEO
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
9 września
Niecodzienna odmiana pomidorów w gminie Ozimek. Policjanci zajrzeli do szklarni




W dyskusji: 100
Walcem nie jedzie sie ciezko, ma wspo-ma-ga-nie. ;)
Moze napiszesz nam, z czego pozwalasz sie smiac? Zauwaz, ze nikt tutaj nie obrazil, ani kierowcy, ani pracownikow... Po prostu podziwiamy.
takim chłopcze???,gdy wałuje się
asfalt blisko rowu.Spróbuj,życzę
ci powodzenia.Możesz nie mieć
tyle szczęścia ile miał operator!
Tak, jechalem. Wibrowalec ubijal nasyp obok naszego domu Jeździł tam i spowrotem przez kilka dni. Gosc pozwolił mi sie pare razy tak przejechac: pokazał jak sie ustawia prędkość i jak sie kieruje. Miałem wtedy kilkanaście lat i nie bylo to nic trudnego.
Szerokość nasypu jest nieporównywalna z szerokością drogi. Tak. Ale ja też wtedy nie miałem żadnych uprawnień do kierowania czymś takim.
powierzchni drogi.Mały podłurzny
garb pozostały po wcześniejszym wałowaniu.Operator za blisko prawdopodobnie podjechał krawędzi i po prostu ten walec przechylił się w pewnym momencie na tym garbie i
zsunął się z drogi prosto po skarpie do rowu.I tam nie ma żadnego pobocza tylko koniec asfaltu jest początkiem skarpy.Trzeba
najpierw zobaczyć,a
później osodzic kogoś.Ślady są
tam do dzisiaj.Pozdrawiam
kolegę.
dziennikarzu który nie stanął na wysokości zadania i nie pofatygował się do dyrektora firmy z której walec należał,a na pewno otrzymał by tam rzetelną i wyczerpującą odpowiedz.Tylko napisał co napisał,pół żartem,pół serio.Nie pomyślał o tym że pracownicy będący tam nie mogli,nie chcieli udzielić mu odpowiedzi ,lub sami byli dalej w szoku,gdy widzieli jak
8-mio tonowy walec zgniata małą
kabinę ze szkła i cienkiej blachy z kolega w środku.Sami widzicie koledzy internauci ze
dziennikarz podszedł do zdarzenia jak by to powiedzieć "olewatorsko".Pozdrawiam wszystkich.
Czy nigdy nie widzieliscie samochodu ktory sam sie toczy na biegu, a za kierownica nikogo nie ma ??
Mamy tak sprytne ekipy, ze szkoda im czasu na kierowanie takimi pojazdami... przeciez samo jedzie :)
Jest wyraznie napisane:
"...jeden z pracujących tam mężczyzn z przekonaniem stwierdził, że walec po prostu wpadł do rowu."
Trzeba umieć spowodować wypadek walcem:)