Prezydent Opola nie pierwszy raz postanowił zagrać na nosie Platformie Obywatelskiej i zdecydował się na start w jesiennych wyborach.(Fot: Dżacheć)
Ryszard Zembaczyński, który Opolem rządzi trzecią kadencję z rzędu, przyznał w 2013 roku, że boryka się z chorobą Parkinsona. Dwie operacje, które przeszedł prezydent przyniosły jednak pożądany efekt. - Nie tylko zniwelowały wcześniejsze dolegliwości ale pozwoliły szybko wrócić do pracy bez jakiegoś specjalnego zwalniania tempa - oznajmia prezydent.
Jeszcze kilka tygodni temu kategorycznie zaprzeczył aby chciał wystartować w jesiennych wyborach samorządowych i tym samym starać się o kolejną, czwartą z rzędu kadencję w fotelu gospodarza stolicy Opolszczyzny. Teraz zmienił jednak zdanie. - Mój stan zdrowia poprawia się w zaskakującym tempie. Jestem pełen wigoru i energii do działania. Przed Opolem jeszcze wiele wyzwań - przekonuje Zembaczyński.
Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
Urzędujący prezydent póki co nie chce zdradzać, czy do tak nagłej zmiany frontu skłoniły go słabe notowania Tadeusza Jarmuziewicza. Trzeba jednak pamiętać, że Zembaczyński już wcześniej zadeklarował brak poparcia w pierwszej turze dla jakiegokolwiek kandydata, nawet z Platformy Obywatelskiej. Wiadomo za to, że fiaskiem zakończyło się namawianie do startu w jesiennych wyborach Danuty Jazłowieckiej i być może z tego powodu urzędujący prezydent postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Do sprawy wrócimy.
Informujemy, że powyższy artykuł był primaaprilisowym żartem redakcji naszego portalu. Prezydent Opola Ryszard Zembaczyński odkąd wrócił do ratusza po operacji faktycznie jest pełen sił i cieszy się z poprawy stanu zdrowia, ale jak sam mówi: - Wszyscy potencjalni konkurenci mogą spać spokojnie, na wybory się nie szykuję.


W dyskusji: 87
"spiepszaj dziadu"