Poseł Kępiński postanowił wytłumaczyć się ze swojej wizyty podczas referendum na Krymie.(Fot: archiwum prywatne)
- Nie byłem oficjalnym obserwatorem referendum na Krymie. Towarzyszyłem delegacji posłów do Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych, w której znaleźli się m. in. przedstawiciele frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPP), do której w Polsce należą zarówno partia Donalda Tuska jak i stronnictwo Janusza Piechocińskiego. W grupie tej był również obecny poseł Andrzej Romanek z Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry – wyjaśnia Adam Kępiński. - Mój wyjazd nie legitymizował referendum krymskiego. Obecność polityka w jakiejkolwiek strefie konfliktu nie może być oceniana jako opowiadanie się po jednej ze stron – przekonuje poseł.
W swoim oświadczeniu Kępiński podkreśla też, że stanowisko SLD potępiające łamanie Konstytucji Ukrainy, poprzez przeprowadzenie sprzecznego z nią referendum, jest jasne i nie pozostawia wątpliwości. - Swój pogląd wyraziłem podczas posiedzenia Sejmu w dniu 5 marca 2014 roku popierając uchwałę dotyczącą sytuacji na Ukrainie. Jestem przekonany, że referendum na Krymie stanowi przekreślenie zasad i procedur prawa międzynarodowego. Jest niebezpiecznym precedensem, który może zagrażać integralności wielu państw, także Europy Zachodniej i polskiej racji stanu. W naszym interesie leży bowiem wolna, niezależna i integralna Ukraina – utrzymuje Kępiński.
Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
Jednocześnie poseł SLD dzieli swoimi wrażeniami z pobytu podczas referendum na Krymie. - Radość i entuzjazm na Krymie w trakcie odbywającego się referendum o przyszłości półwyspu to jedynie emocje obecnych tam obywateli narodowości rosyjskiej. Nie mam też wątpliwości, że reszcie społeczeństwa towarzyszył strach powodowany obecnością na Krymie nieoznakowanych żołnierzy rosyjskich i ciężkiego sprzętu bojowego. W tych warunkach żadne postanowienia w sprawie zmian terytorialnych nie mogą być zaakceptowane – opisuje Adam Kępiński. - Moje obserwacje z przebiegu referendum krymskiego m.in. o niedotrzymywaniu standardów demokratycznych – wbrew temu co oświadcza strona rosyjska – to dodatkowe źródło służące podejmowaniu w Polsce racjonalnych decyzji politycznych – podsumowuje parlamentarzysta z Opolszczyzny.

W dyskusji: 54