• Autor: Mat
    • Wyświetleń: 3575
    • Dodano: 2013-12-14 / 21:51
    • Komentarzy: 6

    Gwardia kończy rok porażką z Wisłą Płock

    (Fot: archiwum)

    (Fot: archiwum)

    Valentin Ghionea, Petar Nenadic i Mariusz Jurkiewicz – ta trójka zawodników wicemistrza Polski w pierwszym ligowym meczu z Gwardią Opole zdobyła łącznie aż 23 bramki! Całej tej trójki na parkiecie w sobotnim rewanżu obu ekip zabrakło z powodu kontuzji. Tej szansy goście z Opola jednak nie wykorzystali i 2013 rok zamknęli z kolejną porażką na koncie. Wisła wygrała 40:21.

    Świąteczna atmosfera sobotnich zawodów zdecydowanie mocniej udzieliła się gospodarzom w Orlen Arenie. Szczypiorniści Wisły, choć faworyzowani, długo nie mogli udokumentować swojej przewagi nad rywalem z Opola. Szczególnie źle układał im się gra w defensywie, co skrzętnie wykorzystał Remigiusz Lasoń i w 8. minucie na tablicy wyników widniał remis 4:4. Trener Manolo Cadenas niezadowolony z postawy Marina Šego w bramce po kwadransie desygnował do gry Marcina Wicharego. Mimo to miejscowi długo nie potrafili zbudować większej przewagi większej niż trzema golami.

    W 20. minucie kontuzji łokcia doznał jeszcze Ivan Milasa i na boisko już nie wrócił. Zryw w ofensywie gospodarzy wywołała interwencja Wicharego w kolejnej akcji, który w dobrym stylu wybronił rzut ze skrzydła w wykonaniu Wojciecha Knopa. Szybka akcja Adama Wiśniewskiego ze skrzydła i wynik brzmiał już 12:9 dla Wisły. Marek Jagielski próbował zachować kontakt z rywalem i natychmiast poprosił o czas. Przerwa zdała się jego zespołowi na niewiele. Co prawda 10. punkt dla opolan zdobył Jakub Płócienniczak, ale przeciwnicy zdołali odskoczyć już na 14:10. W tym momencie w grze Gwardii coś mocno się zacięło, bo na przerwę obie ekipy zeszły przy stanie 17:12. Gdyby nie obrona rzutu karnego przez Adama Malchera, dystans do wicemistrza kraju byłby jeszcze większy.

    Zobacz także Zderzenie skutera z Toyotą w centrum Opola. Jedna osoba poszkodowana

    Po zmianie stron gospodarze skrupulatnie pilnowali przewagi wypracowanej w pierwszej połowie. Nafciarze mocno zwarli szyki obronne i częściej niż przed przerwą wyprowadzali groźne kontry. Trafienia Ivana Zrnica z karnego, a następnie Ivana Nikcevica z kontry jeszcze podwyższyły prowadzenie płocczan. W 39. minucie było już 23:16 dla Wisły. W 42. minucie trener Jagielski wezwał swoich szczypiornistów na przerwę w grze, ale i tym razem nie wytrąciła ona przeciwników z uderzenia. Chwilę później po bramce Janko Kevicia z kontrataku przewaga wicemistrzów Polski urosła do 10 oczek.

    W bramce jak na złość dla Gwardzistów „ocknął się” Šego i swoimi interwencjami sprawił, że pomiędzy 17. a 18. bramką dla gości upłynęło aż 7 minut! Przy stanie 31:18 miejscowi urządzili sobie prawdziwy koncert gry w piłkę ręczną, a w jak dobrym odbywało się to stylu najlepiej świadczy seria no-look passów w wykonaniu Kevicia. Ostateczny wymiar kary w sobotę wyniósł dla Gwardii Opole 40:21, a dwie ostatnie bramki w meczu zdobył wprowadzony na parkiet po przerwie Mateusz Piechowski.
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 6

    2013-12-14 22:15:09 #1157344
    panie jagielski juz czas sie zastanowic co jest nie tak mi sie wydaje a nie opuscilem zadnego meczu na kwalskiej ze głowny problem lezy po pana stronie nie potrafi pan ruszyc chłopaków do walki.pana postawa i wyraz twarzy juz na poczatku meczu mówi i tak przegramy.pozdrawiam i proponuje sie zastanowic nad postawą szkoda tylko kibicow kazdy mecz przegrany szkoda kibice i tak sa cierpliwi. wierza tylko nie wiem w co
    [ 0 ]
    2013-12-14 22:32:19 #1157363
    Gwardziści musicie wziąć się w garść...trochę dużo tych przegranych...Odpoczywajcie i w Lutym do roboty...Wesołych Świąt:)
    [ 0 ]