- Autor: Greg
- Wyświetleń: 15603
- Dodano: 2013-10-28 / 21:10
- Komentarzy: 113
Trzy osoby ranne w wypadku pod Brzegiem
Wypadek miał miejsce około godziny 18:30 na drodze wojewódzkiej nr 401 między miejscowościami Krzyżowice i Obórki.
- 36-letni kierowca scanii z naczepą cofał w polną drogę próbując zawrócić na drodze. Podczas tego manewru w bok naczepy uderzył 21-letni kierowca toyoty, który wyjeżdżał zza zakrętu i nie zdołał wyhamować przed ciężarówką - informuje podinsp. Piotr Kostuś, dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
Zobacz także Łańcuch życia na plaży w Stegnie. Ważna lekcja na początek wakacji WIDEO
Okazało się, że przyczepa nie miała bocznego oświetlenia.
Kierowca oraz dwie pasażerki w wieku 51 i 75 lat zostali przewiezieni do szpitala w poważnym stanie, choć obrażenia nie zagrażają życiu poszkodowanym.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł










W dyskusji: 113
Dość tych bredni!!
Teraz dla odmiany kilka faktów.
Wiozłem ładunek z Wrocławia do miejscowości Krzyżowice. Po dotarciu na miejsce okazało się, że najlepiej byłoby, gdybym nadjechał z przeciwnej strony, bo wjazd był pod takim kątem, że nie było możliwe wykręcić tam tym zestawem. Postanowiłem jechać drogą 401 w poszukiwaniu miejsca do zawrócenia.
Wjechałem do miejscowości Obórki, gdzie po lewej stronie zauważyłem gruntową drogę i oceniłem, że zawrócenie w tym miejscu będzie wykonalne.
Następnie upewniłem się, że nikt nie nadjeżdża z żadnej strony podjechałem do przodu ustawiając pojazd do manewru cofania. Postawiłem go tak, że tył naczepy stał na pasie po którym jechała Toyota, a ciągnik stał na środku drogi (światła awaryjne były cały czas włączone, a z żadnej strony nie nadjeżdżał żaden pojazd). Wychyliłem się przez okno i rozpocząłem manewr cofania. Kiedy tył naczepy i koła wjechały już na drogę gruntową, w naczepę uderzył samochód osobowy.
Nieprawdą jest, że "Podczas tego manewru w bok naczepy uderzył 21-letni kierowca toyoty, który wyjeżdżał zza zakrętu i nie zdołał wyhamować przed ciężarówką"
Od łuku do miejsca zdarzenie jest 150 metrów. Gdyby hamować zechciał, zatrzymałby się bez problemu. Jednak on mówił, że widział samochód na światłach awaryjnych i postanowił jechać. Nie widział jedynie naczepy w poprzek drogi, której tylne światła były już na drodze gruntowej, więc rzeczywiście nie było ich widać.
Nieprawdą jest, że wykonywałem jakiekolwiek manewry po ciemku.
Miałem włączone światła awaryjne i światła mijania.
Manewr zawracania wykonywałem w miejscu dozwolonym, a przy tej bocznej drodze linii ciągłej nie ma. Jest przed i za skrzyżowaniem, a że gabaryty pojazdu są takie a nie inne, to najechać na linie ciągła musiałem i miałem do tego prawo.
Jedyna prawdziwa informacja, to taka, że światełka boczne naczepy rzeczywiście nie świeciły.
Na zdjęciach widać wyraźnie jak te srebrne burty odbijają światło lamp błyskowych.
Ten młody człowiek, wiózł mamę i babcię to szpitala do Brzegu. Jechali tam, na wieść o tym, że do tego szpitala trafił dziadek tego człowieka.
Najważniejsze, że wszyscy żyją. Z ulgą przyjąłem informację, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, bo wyglądało to o wiele groźniej.
Toyota trafiła w nogę naczepy, zatrzymała się dosłownie w miejscu, a tylne koła podskoczyły na metr w górę po czym opadły w lekko innym miejscu. Nie wiem z jaką prędkością uderzył, ale jedna stalowa noga się ułamała, druga wykrzywiła i wygięta jest stalowa rama naczepy. Rama, która utrzymuje cały ładunek.
A teraz do przemyślenia zachowanie kierowcy toyoty?
Wyjeżdża z łuku (przez który, jak sam twierdzi przejeżdżał powoli) na prostą drogę i rozpędza auto. Widzi na pasie przeciwnym samochód ciężarowy, który cofa z włączonymi światłami awaryjnymi, a pomimo to nadal się rozpędza. Nie ciekawi go kto, dlaczego, po co i gdzie cofa. Nie zadaje sobie trudu przyświecenia "długimi", chociażby po to, żeby zobaczyć co się dzieję. Rozpędza samochód do momentu uderzenia. Na miejscu wypadku policja nie znalazła nawet krótkiego odcinka śladów hamowania.
Zagadką jest dla mnie też, dlaczego nie widział, światła ciągnika nie świeciły mu w oczy, tylko bardziej na prawo w pole (co widać na zdjęciach), a gdyby rzeczywiście go oślepiały, to kto w takiej sytuacji dodaje gazu?
Cóż. Pomimo tragizmu całej sytuacji i współczucia jakie wyrażam wobec pokrzywdzonych, muszę z przykrością stwierdzić, że dały znać o sobie brawura, brak wyobraźni i doświadczenia tego młodego kierowcy (21 lat)
I nie staram się tutaj wybielić, czy wybronić, ale mam pewność, że gdyby z przeciwka jechała druga ciężarówka, (tak jak mi tu na forum życzono i ja też bym sobie tego życzył), to do wypadku by nie doszło.
Doświadczony kierowca, widząc samochód na "awaryjkach" po prostu zwalnia, bo wie co oznaczają światła awaryjne i do czego służą.
Oba pojazdy trafiły na parking policyjny do ekspertyzy. Eksperci zbadają z jaką prędkością uderzył, a sprawa trafi do sądu grodzkiego, który orzeknie o winie.
A co do świateł na boku naczepy? Właśnie z powodu ich braku sprawa trafi do sądu. Gdyby świeciły, wina byłaby w 100% kierowcy toyoty.
Czy zobaczyłby naczepę gdyby świeciły?? Nie wiem.
Te światełka nie są tak jaskrawe jak niektórym się wydaje.
To by było na tyle w kwestii sprostowania.
Informuję, że nie napiszę tu nic więcej, z tego powodu, że z szacunku do poszkodowanych, nie chcę wdawać się w pyskówki. Od orzekania o winie są powołanego do tego instytucję.
Pozdrawiam i Życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia poszkodowanym.
-Jaka jest częstotliwość migania kierunkowskazu na minutę?
ktoś wie xd to akurat proste ale poczekajcie