- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 1981
- Dodano: 2007-11-23 / 12:04
- Komentarzy: 11
Piotr Rubik: Czuję się wybrańcem losu
Piotr Rubik razem ze swoją orkiestrą, chórem i solistami wystąpi już jutro w Kędzierzynie - Koźlu, podczas koncertu podsumowującego akcję NTO "Nie zabieraj organów do nieba”.
- Postanowił pan wesprzeć naszą akcję. Ta idea jest panu bliska?
- Cel jest słuszny. Popieram wszelkie inicjatywy, które mogą uratować czyjeś życie. Taka akcja na pewno sprawi, że część ludzi zastanowi się, może podejmie decyzję, by nosić przy sobie zgodę na pobranie narządów.
Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
- Pan by się zgodził?
- Nie miałbym oporów.
- Pytam, bo pan kocha motocykle. Zna pan powiedzenie, że motocykliści to potencjalni dawcy organów?
- Nie radzę go używać w towarzystwie motocyklistów. To wymyślili ludzie, którzy jeżdżą niebezpiecznie samochodami.
- Pan szybko jeździ?
- Raczej nie. Ja lubię duże przyspieszenie, bo to jest frajda, ale na drodze nie muszę udowadniać, że jestem lepszy od innych. Zawsze dostosowuję prędkość do warunków i swego stanu psychofizycznego. Prowokowanie losu to głupota.
- Nie lubi pan prowokować losu, bo czuje się jego wybrańcem?
- To nie jest tak, że zacząłem na siebie uważać, bo stałem się sławny. Po prostu nie leży to w mojej naturze. Zawsze uważałem na zdrowie.
Zobacz także Śmiertelne potrącenie na torach pod Opolem. Pociągi mają opóźnienia
- Ma pan talent, sławę, pieniądze, miłość. Fortuna pana kocha?
- Ja się czuję wybrańcem losu, ale nie dlatego, że mi się powiodło, lecz dlatego, że z nieba, z kosmosu dochodzą do mnie dźwięki, które do innych nie dochodzą. Z tego powodu jestem bardzo szczęśliwy.
- Na swojej stronie internetowej pisze pan, że został "naznaczony przez muzykę”.
- Cokolwiek by się napisało, to zabrzmi banalnie albo patetycznie. Muzyka towarzyszy mi od dziecka, nie wyobrażam sobie życia bez niej. Trudno mi o tym mówić, bo dla mnie to jest naturalne, jak oddychanie. Ja nie siedzę, nie kombinuję, co by tu skomponować. Muzyka przychodzi do mnie sama, znienacka.
- Pamięta pan swój pierwszy utwór?
- Miałem kilka lat, jak napisałem coś na urodziny mojej babci. Jak umarł prymas Wyszyński, to też coś skomponowałem. Codziennie coś wymyślałem.
- Już wtedy marzył pan o karierze?
- W dzieciństwie marzyłem, żeby mieć dużo płyt. Potem - żeby grać w dobrej orkiestrze, poznawać świat, współpracować ze znakomitymi muzykami. To się zmieniało.
- A o sławie, dużych pieniądzach?
- Nie myślałem o tym w ten sposób. Dla mnie ważne było komponowanie. Wtedy w Polsce szczytem sławy było wyjechać na Zachód, grać tam koncerty i zarobić parę dolarów. Kiedy dorosłem i w Polsce dotknęliśmy zachodniego świata, zobaczyłem, co to może dać. Dopiero wtedy mogłem zacząć marzyć o karierze. Ale i tak najbardziej chodziło mi o to, by ludzie słuchali mojej muzyki. I żeby zostawić coś po sobie.
Zobacz także Odra Opole zaprezentowała drużynę na sezon 2026/27
Dalszy ciąg wywiadu czytaj w NTO.pl
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast


W dyskusji: 11