Policjanci radiowozem przewieźli podopieczną izby do przychodni, po tym jak dyspozytor odmówił im wysłania karetki.(Fot: Dżacheć)
Do niepokojących wydarzeń w Policyjnej Izbie Dziecka doszło w poniedziałek po godzinie 20.00. Nastoletnia podopieczna placówki zaczęła intensywnie wymiotować. Skarżyła się też na silny ból brzucha i klatki piersiowej. Dyżurny izby zdecydował więc o wezwaniu karetki pogotowia. - Otrzymał jednak decyzję odmowną. Policjanci natychmiast zabrali więc dziewczynę i radiowozem zawieźli do przychodni, gdzie udzielono jej pomocy medycznej. Dla nas ta sytuacja była nagła, wymagająca natychmiastowej pomocy. Wiedzieliśmy też, że dziewczyna zażywała silne leki – mówi podinsp. Piotr Królikowski, naczelnik wydziału prewencji Komendy Miejskiej Policji w Opolu.
Funkcjonariusze zamierzają się zwrócić zarówno do dyrekcji pogotowia jak i wojewody opolskiego z prośbą o wyjaśnienia. - Na skutek takiej, a nie innej decyzji dyspozytora radiowóz policyjny zamiast pełnić służbę musiał zostać zadysponowany do innych zadań – podkreśla podinsp. Królikowski i dodaje, że lepiej nie gdybać jaki finał miałaby cała sprawa, gdyby funkcjonariusze czekali na przyjazd lekarza z przychodni.
Zobacz także Poważny wypadek pod Strzelcami Opolskimi. Jeden z mężczyzn walczy o życie
- Z wezwania, które odebrał dyspozytor nie wynikało, że zagrożone jest ludzkie życie. Dokładnie analizowałem ten materiał i chętnie przedstawię go zarówno policji jak i wojewodzie – mówi Ireneusz Sołek, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego. - Podkreślam, że karetka wysyłana jest tylko i wyłącznie w sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem życia – zaznacza Sołek.
Do tematu wrócimy.

W dyskusji: 89
Elmo! nie życzę Tobie takiego przypadku kiedyś tam w rodzinie.