Ratusz postanowił odpowiednio zabezpieczyć ślizgawkę przy ul. Barlickiego. Jej otwarcie zapowiada na przyszły tydzień.(Fot: Dżacheć)
Kilka dni temu alarmowaliśmy, że choć ratusz wydał na renowację Stawu Zamkowego kilka milionów złotych, to na organizację lodowiska w tym miejscu wyraźnie nie ma pomysłu. - Owszem, chcemy nawiązać do tradycji naturalnych lodowisk w miastach, ale na pewno nie chcemy pozostawić tego terenu całkowicie samopas. Co prawda nie przewidujemy specjalnego nadzoru nad tym terenem, ale gotowy jest już regulamin korzystania ze ślizgawki, który będzie obowiązywał wszystkich z niej korzystających – tłumaczy Alina Pawlicka – Mamczura, rzecznik prasowy opolskiej ratusza.
Po oczyszczeniu niecki stawu napełniono ją wodą, a w miejsce dysz po fontannie, która ma działać wiosną, latem i jesienią, zainstalowano ławeczki. - W centralnej części lodowiska znajduje się miejsce z wystającymi, ostrymi kamieniami, które zostanie odpowiednio zabezpieczone, tak aby nie zagrażało bezpieczeństwu korzystających – zapowiada Pawlicka – Mamczura. - Ślizgawka na bieżąco będzie też odśnieżana – dodaje.
Zobacz także 9-latek zaatakowany przez dwa owczarki. Do akcji wezwano śmigłowiec LPR
Ratusz nie ustalił godzin funkcjonowania ślizgawki. Nie przewiduje jednak, aby była ona czynna w godzinach wieczornych. - Sprawdzaliśmy czy reflektory oświetlające staw można skierować na taflę lodowiska i niestety nie ma takiej możliwości. Będą one tak jak dotychczas skierowane na linię brzegową stawu – wyjaśnia rzecznik ratusza. - Jeżeli temperatury będą nadal niskie to ślizgawka powinna ruszyć wraz z początkiem przyszłego tygodnia. Obecnie ustalamy, która z miejskich jednostek będzie nadzorować jej funkcjonowanie – podsumowuje.




W dyskusji: 172
Przychodzi syn ze szkoły:
- Tato, pani od matematyki chce się z tobą spotkać.
- A co się stało?
- Ona mnie pyta ile jest 7 razy 9. Odpowiadam, że 63. Ona mnie pyta ile jest 9 razy 7. Odpowiedziałem: Do ch*ja, co za różnica?
- Rzeczywiście, co za różnica... Dobrze, zajdę do niej.
Następnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
- Tato, byłeś już w szkole?
- Jeszcze nie.
- Jak pójdziesz, zajrzyj jeszcze do WF-isty.
- Po co?
- W trakcie gimnastyki kazał mi podnieść lewą rękę. Podniosłem. Potem prawą. Podniosłem. Potem poprosił podnieść lewą nogę. Podniosłem. A teraz - mówi - podnieś i prawą nogę. Ja mu na to: Co, mam na chu*u stanąć?
- No tak, rzeczywiście... Dobrze, zajdę i do niego.
Kolejnego dnia syn znowu wraca ze szkoły:
- Tato, byłeś już w szkole?
- Jeszcze nie.
- To już nie chodź. Wyrzucili mnie.
- Co ty mówisz? Dlaczego?
- Wezwali mnie do dyrektora, wchodzę do gabinetu, a tam siedzi nauczycielka matematyki, WF-ista i pani od polskiego...
- Pani od polskiego? Na ch*j tam ona przyszła?
- Właśnie tak zapytałem...