Prezydent Opola apeluje do mieszkańców aby nie palili śmieci w domowych piecach. W mieście od kilku dni przekroczone są normy stężenia pyłu zawieszonego w powietrzu.(Fot: Dżacheć)
Od 23 listopada stężenie pyłu zawieszonego PM 10 utrzymuje się w Opolu na poziomie od 33 do 37 mikrogramów na metr sześcienny. - Z informacji, jakie otrzymujemy od wydziału zarządzania kryzysowego wynika, że to przekroczenie dopuszczalnych norm o 50 procent. Dla zdrowych osób to żadne zagrożenie, ale chorym np. na astmę czy kobietom w ciąży odradza się wdychania powietrza z takim stężeniem pyłu – mówi Alina Pawlicka – Mamczura, rzecznik prasowy opolskiego ratusza.
- Nie mam żadnych wątpliwości, że nagły wzrost tego stężenia ma związek z rozpoczęciem sezonu grzewczego. Niestety opolanie palą w swoich piecach różne odpady, najczęściej śmieci w których pełno plastików i innych sztucznych tworzyw – mówi zaniepokojony Ryszard Zembaczyński, prezydent Opola. - Nie chcę straszyć nikogo mandatami, bo przepisy ochrony środowiska dopuszczają takie sankcje (nawet do 500 złotych – przyp. red.). Odwołuję się przede wszystkim do zdrowego rozsądku mieszkańców. Nie trujmy powietrza, którym oddychamy. Szkodzimy w ten sposób sobie, swoim najbliższym, sąsiadom – apeluje prezydent Opola.
Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny
Na pył zawieszony składają się cząsteczki o średnicy mniejszej niż 10 mikronów, co odpowiada około 1/10 średnicy ludzkiego włosa. Zwane też czasem PM10 cząstki uwalniają się do atmosfery w trakcie procesów spalania. Ze względu na swą wielkość oraz skład chemiczny pył zawieszony jest niebezpieczny dla naszego zdrowia. Jego cząsteczki wnikają głęboko do płuc i są przyczyną wielu różnych chorób - od chronicznego kaszlu począwszy na raku płuc skończywszy. Zgodnie z przepisami ochrony środowiska w domowych piecach nie należy spalać: plastikowych pojemników i butelek po napojach, zużytych opon i innych odpadów z gumy, przedmiotów z tworzyw sztucznych, elementów drewnianych pokrytych lakierem, sztucznej skóry, opakowań po rozpuszczalnikach czy środkach ochrony roślin, opakowań po farbach i lakierach, pozostałości farb i lakierów, plastikowych toreb z polietylenu.

W dyskusji: 195
A tak na poważnie to odczuwa się lekki dyskomfort wdychając powietrze o nucie starego buta, ale pisanie że to bardzo szkodliwe i pewnie wszyscy przez to zginiemy to gruba przesada. Dawniej nikt na to nie zwracał uwagi i jakoś nikt pylicy nie dostał. Z resztą normy zapylenia są przez cały rok przekroczone a jak komuś ciężko oddychać to polecam wycieczkę na Śląsk.
Tak, te butelki po łorynżadzie, zbierane przez całe lato, bo tak dobrze się palą. I przecież stulitrowa torba na odpady plastikowe kosztuje aż dwa złote, cóż za zdzierstwo, taniej wziąć i spalić. Kłęby cuchnącego, czarnego dymu spowijają od października do kwietnia polskie miasteczka z ambicjami, z burmistrzami, z radnymi i różnymi Kołami Przyjaciół.
Smrodliwa mgiełka wciska się w gardła i oczy, osiada na twarzach i w ogródkach. W tych ogródkach troskliwe mamy wyhodują latem ekologiczną marchewkę i pyszne pomidorki dla swoich kochanych dzieci. Skład tej marchewki uprzejmie podaję do wiadomości, bo może, drogie mamy nie wiecie, że karmicie własne dzieci czymś, przy czym cyjanek i strychnina, to niewinne przekąski. A zatem smacznego i na zdrowie:
Dioksyny, furany, kadm, ołów, arsen.
Mało? Wiedzę na ten temat można uzupełnić, wystarczy wyguglać plastik+spalanie w niskich temperaturach.
Już niedługo zacznie się wielkie śmierdzące palenie. Miasteczka i wsie okryje trujący opar. Kolejna warstwa toksycznych i trwałych dioksyn osadzi się w glebach, na których wiosną wyrośnie trawa. Trawę przeżują krowy, produkując z niej mleko, które wypiją wasze dzieci. ---znalezione w necie
Ile syfu było by mniej w powietrzu , no ale kasa i stołki .