• Autor: Dagmara
    • Wyświetleń: 2401
    • Dodano: 2026-04-06 / 13:28
    • Komentarzy: 0

    Lany poniedziałek. Kiedy tradycja może skończyć się mandatem

    Lany poniedziałek. Kiedy tradycja może skończyć się mandatem
    Śmigus-dyngus nadal jest dozwoloną tradycją, ale tylko wtedy, gdy nie narusza cudzej nietykalności, spokoju i bezpieczeństwa. W praktyce granica kończy się tam, gdzie zaczyna się brak zgody, szkoda albo zagrożenie.

    Lany poniedziałek w 2026 roku przypada 6 kwietnia. W komunikatach policji powtarza się jedno zastrzeżenie: symboliczne polewanie wodą w gronie osób, które to akceptują, nie jest problemem, ale oblewanie przypadkowych przechodniów, pasażerów komunikacji, kierowców czy rowerzystów może już zostać potraktowane jako wykroczenie. Takie stanowisko przypomnieli również opolscy policjanci.

    Najczęściej wskazywaną podstawą jest art. 51 kodeksu wykroczeń. Przepis mówi o zakłócaniu spokoju lub porządku publicznego "innym wybrykiem", a ogólna granica grzywny za wykroczenie wynosi od 20 do 5 tys. zł. To właśnie stąd bierze się informacja o karze sięgającej 5 tys. zł.

    Zobacz także Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia

    W praktyce policyjne komunikaty najczęściej mówią o mandatach do 500 zł za nadmierne polewanie wodą, wlewanie jej do mieszkań, klatek schodowych, samochodów czy środków komunikacji. Funkcjonariusze podkreślają też, że szczególnie niebezpieczne jest rzucanie woreczkami z wodą albo oblewanie osób w pobliżu jezdni, bo może to stworzyć zagrożenie w ruchu drogowym.

    Na tym lista możliwych konsekwencji się nie kończy. Policyjne ostrzeżenia wskazują również na przypadki, w których w grę może wchodzić naruszenie nietykalności, uszkodzenie ciała, zniszczenie mienia albo naruszenie miru domowego, gdy ktoś wchodzi na cudzą posesję lub do mieszkania bez zgody właściciela.

    W opolskim komunikacie policja przypomina wprost, że polewanie wodą powinno odbywać się za zgodą drugiej osoby i nie może dotyczyć przypadkowych ludzi. Funkcjonariusze zwracają też uwagę, by nie używać wiader zamiast symbolicznego oblewania i nie kierować takiej "zabawy" wobec kierowców, rowerzystów ani osób znajdujących się przy ulicy.

    W praktyce granica jest więc dość prosta. Śmigus-dyngus kończy się tam, gdzie tradycja przestaje być wspólną zabawą, a zaczyna się przymus, szkoda albo realne ryzyko dla innych.

    Zobacz także Atak nożem koło Solarisa. Podejrzany 21-latek aresztowany
    reklama

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.