- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 18465
- Dodano: 2026-04-01 / 17:04
- Komentarzy: 1
Wyrok w sprawie zawalenia tarasu w Paczkowie. Po ośmiu latach
Wyrok ogłosił sędzia Sądu Okręgowego Robert Mietelski. Na sali rozpraw nie stawili się oskarżeni. Obecny był natomiast Waldemar S., poszkodowany i mąż zmarłej 37-letniej kobiety.
Do zdarzenia doszło 2 września 2018 roku w pobliżu Bramy Nyskiej w Paczkowie. Z wysokości około 7 metrów spadły trzy osoby. 37-letnia kobieta zginęła, a dwie kolejne zostały ciężko ranne.
Zobacz także Zderzenie trzech samochodów w Suchej Psinie. W akcji dwa śmigłowce LPR. AKTUALIZACJA
Sąd uznał, że do katastrofy doprowadziły nieprawidłowości na etapie projektowania, wykonania oraz dopuszczenia obiektu do użytkowania. Uznał oskarżonych za winnych w różnym zakresie. Skazani to projektant tarasu, wykonawca robót, inspektor nadzoru inwestorskiego oraz osoba, która na zlecenie gminy Paczków dokonywała oceny stanu technicznego konstrukcji, mimo braku wymaganych uprawnień.
Najsurowszą karę - 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności - orzeczono wobec Grzegorza W., który przeprowadzał ocenę techniczną obiektu bez odpowiednich kwalifikacji. Sąd uznał, że jego działania miały istotny wpływ na dopuszczenie konstrukcji do użytkowania. Orzeczono także nawiązki w łącznej wysokości 175 tys. zł dla pokrzywdzonych.
Projektant tarasu Andrzej L. został skazany na 3 lata pozbawienia wolności. Ma również zapłacić łącznie 175 tys. zł nawiązek oraz przez 5 lat nie będzie mógł wykonywać samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie.
Wykonawca tarasu Władysław K. oraz inspektor nadzoru inwestorskiego Jan S. zostali skazani na kary po 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Obaj mają zapłacić po 85 tys. zł nawiązek. Wobec Jana S. orzeczono dodatkowo 5-letni zakaz wykonywania samodzielnych funkcji technicznych.
Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
Sąd zastosował także środki kompensacyjne oraz obciążył oskarżonych kosztami postępowania.
- Po ośmiu latach przyjmujemy wyrok z zadowoleniem. Ciężko powiedzieć, czy ta kara jest w pełni sprawiedliwa, ale jest to dla nas bardzo trudna sprawa - mówił Waldemar Sobieszczak, poszkodowany, mąż zmarłej kobiety.- Sądziłem, że kara będzie mniejsza - dodał, odnosząc się do wymiaru orzeczonych kar.
W swojej wypowiedzi podkreślał również skutki tragedii w życiu jego i syna.
- Mieliśmy życie z perspektywami, z jakimiś marzeniami na przyszłość... a kolejne lata okazały się walką z codziennością, którą musieliśmy z synem pokonać sami. A nie była to nasza wina w żaden sposób - mówił.
Pytany o dalsze kroki prawne zaznaczył:
Zobacz także Kobieta podpalona w mieszkaniu w Opolu. Policja zatrzymała sprawcę
- My nie planujemy drogi cywilnej.
Do wyroku odniosła się również prokurator Kamila Orszak, zastępca prokuratora rejonowego w Nysie.
- Wyrok odpowiada naszym wnioskom, jednak musimy bardzo szczegółowo przeanalizować jego treść przed podjęciem decyzji o ewentualnym odwołaniu - wskazała.
Jak dodała, sprawa ma znaczenie szersze niż tylko indywidualny przypadek.
Zobacz także Tragiczny początek wakacji w Opolu. Z kamionki Piast wyłowiono ciało mężczyzny
- Pokazuje ona, jak lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa i odstępstwa od projektu mogą doprowadzić do tragedii. Takie zdarzenia powinny być przestrogą przy realizacji podobnych inwestycji - podkreśliła.
Wyrok nie jest prawomocny.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł












W dyskusji: 1