- Autor: Mat
- Wyświetleń: 10452
- Dodano: 2011-03-11 / 19:46
- Komentarzy: 76
Jarosław Kosiński z Krapkowic zbiera na protezę
Jego dramat zaczął się w wieku 16 lat. Uderzył się w prawe kolano podczas gry na wuefie. Potem wszystko potoczyło się niczym koszmar. - Leczono mnie okładami z riwanolu a w nodze był nowotwór. Nie minęły dwa lata i nogę trzeba było amputować – wspomina. - Od tamtej pory miałem już 2 protezy, bo o tym co dostałem z NFZ – tu nawet nie chcę wspominać.
Proteza, którą Jarek dostał od Narodowego Funduszu Zdrowia nie pozwalała na prowadzenie normalnego życia. - To po prostu jakiś kij od miotły. Nie dawał możliwości żeby coś dźwigać czy nawet sprawnie się poruszać – mówi oburzony. Pierwszą protezę wymienił krótko po amputacji nogi w 2000 roku ze względu na to że cały czas rósł. Druga proteza, która kosztowała 27 tysięcy złotych służyła mu aż do stycznia tego roku i pozwalała na jak to określa Jarek, całkiem normalne życie. - Pracuję w zakładzie meblarskim. Mam tą satysfakcję, że mogę coś dorobić – mówi.
Zobacz także Wypadek na DW 414 w Chrzelicach. Droga jest zablokowana
W styczniu zdarzył się jednak przykry wypadek. Po powrocie z pracy Jarek przewrócił się przed wejściem do mieszkania. Proteza pękła i nie nadaje się do użytku. Cena nowej okazała się zaporowa. - 36 tysięcy złotych. Tyle kosztuje „normalność”. Chcę pracować i być aktywnym. Nie mam zamiaru położyć się płakać – oznajmia Kosiński.
NFZ zadeklarował wsparcie w wysokości niespełna 3 tysięcy złotych. Resztę Jarek chce uzbierać wspólnie z żoną. Póki co korzysta z pożyczonej protezy ale używa jej tylko w razie konieczności. - Żeby zbytnio nie zużyć, bo będę ją musiał oddać - zaznacza.
- Jarek do dla mnie życiowy wzór. Poznałam go kiedy już był niepełnosprawny. Ma więcej siły i wytrwałości ode mnie – przyznaje Basia Kosińska. Małżeństwem są od 7 lat. Mieszkają w ciasnym mieszkaniu na parterze bloku handlowego. - O wsparcie dla Jarka staraliśmy się wszelkimi formalnymi ścieżkami. Dostał 480 zł renty i nic poza tym. Ja studiuję pielęgniarstwo. Gdyby mąż nie pracował, musiała bym z nauki zrezygnować. I tak żyjemy z miesiąca na miesiąc – mówi.
Pytam dlaczego nie starali się dotąd o wsparcie lokalnego samorządu. - Wierzyłem w państwo. W to, że mi pomoże w sytuacji jaka mnie spotkała, ale ostatnio tą wiarę straciłem – mówi rozgoryczony Jarek. Przyznaje, że jego siłą napędową jest obecnie żona. 21 marca na jej uczelni – Wyższej Szkole Medycznej w Opolu, odbędzie się zbiórka na protezę dla Jarka. To Basia przygotowała akcję nawołującą do przekazywania tzw. 1% na pomoc mężowi. Kosińscy nawiązali też kontakt z fundacją Jana Meli „Poza Horyzonty”i Jarek został objęty jej opieką.
Zobacz także Ostatni dzień Master Truck. Przed publicznością pokazy i finałowa gala FOTO WIDEO
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast



W dyskusji: 76
Nie rozumiem tego dlaczego inne kraje sa w stanie refundowac ,i pomagac chorym,niepelnosprawnym a w polsce jak zwykle
jak se sam nie zalatwisz to nie bendziesz mial
A napewno nie przychodzi chlopakowileko prosic o 1% ale ciesze sie ze sie odwazyl
i bendzie mial szanse na lepsze zycie i lepsza proteze
Zycze jak najwiecej wplat z 1 %
Ten chłopak chce normalnie żyć ale jak,skoro cały system ubezpieczeniowy jest nienormalny i chory !!!
Pomocy dla tego człowieka.