- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 2126
- Dodano: 2026-02-01 / 16:17
- Komentarzy: 0
Tragedia na Rysach. Lawina, która wstrząsnęła Tatrami
28 stycznia przypadła rocznica największej tragedii lawinowej w historii polskich Tatr. W 2003 roku na szlaku na Rysy potężna lawina porwała grupę licealistów z Tychów. Akcja ratunkowa trwała miesiącami, a jej dramatyczny bilans do dziś pozostaje symbolem zagrożeń zimowej turystyki górskiej.
28 stycznia 2003 roku uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Leona Kruczkowskiego w Tychach, pod opieką nauczycieli, wyruszyli na zimową wycieczkę w Tatry. Celem był najwyższy szczyt Polski - Rysy. Dwa dni wcześniej grupa dotarła do schroniska nad Morskim Okiem. Tego samego dnia dyżur ratowniczy kończył tam legendarny ratownik Włodek Cywiński.
- "Nie widziałem dzieciaków, ale rozmawiałem z ich opiekunem. Odradzałem mu to, co zamierzał, po czym zszedłem z dyżuru" - wspominał później w rozmowie z mediami.
27 stycznia pierwsza część grupy zdobyła Rysy. Kolejnego dnia na szczyt miała wejść druga. W nocy nastąpiło jednak gwałtowne pogorszenie warunków - pojawiło się ocieplenie, a zagrożenie lawinowe wyraźnie wzrosło. Mimo to planów nie zmieniono. Grupa nie korzystała z usług przewodnika tatrzańskiego, który przy takich warunkach najprawdopodobniej odradziłby wejście na szczyt.
Na szlak ruszyło 13 osób. Gdy wszyscy znajdowali się już powyżej Czarnego Stawu pod Rysami, ze zboczy zeszła ogromna lawina. Cztery osoby, w tym idący na przedzie nauczyciel, znalazły się powyżej miejsca obrywu. Pozostałych dziewięciu uczestników wycieczki zostało porwanych przez masy śniegu.
Skala lawiny była ogromna. Jej powierzchnia wynosiła około 13 hektarów, tor ruchu przekraczał 1200 metrów, a korona obrywu miała ponad kilometr długości. Według szacunków ponad 26 tysięcy ton śniegu zatrzymało się nad taflą Czarnego Stawu, a jeszcze większa ilość została wtłoczona pod lód jeziora, który został przebity przez masy śniegu.
Natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa. Pierwszego dnia ratownikom udało się odnaleźć trzy osoby - jedną dziewczynę, która nie odniosła poważnych obrażeń, oraz dwóch chłopców. Jeden z nich zginął na miejscu, drugi zmarł później w szpitalu. Wiadomo było, że pod lawiną znajduje się jeszcze sześć osób.
W kolejnych tygodniach i miesiącach prowadzono intensywne poszukiwania. Rodziny ofiar przyjeżdżały do schroniska nad Morskim Okiem oraz do centrali ratowników, oczekując informacji o losie swoich bliskich. - "Rodzice chcieli wiedzieć, czy wszystkie środki zostały i zostaną wykorzystane. Musieliśmy tłumaczyć im specyfikę akcji i warunki zimowe" - wspominał ówczesny naczelnik TOPR Jan Krzysztof.
Ciała sześciu ofiar odnaleziono dopiero wiosną, gdy warunki pozwoliły na dalsze działania. Zostały one wepchnięte przez lawinę pod zamarzniętą taflę Czarnego Stawu. Ostatnią ofiarę wydobyto 17 czerwca 2003 roku. Łącznie w tragedii zginęło osiem osób - siedmioro uczniów i jeden z opiekunów.
Była to największa tragedia lawinowa w historii polskich Tatr. W sumie przeprowadzono 14 wypraw poszukiwawczych, w których uczestniczyło 260 ratowników oraz 36 psów lawinowych. Bezpośrednio w tej akcji ratownicy spędzili łącznie 2203 godziny.
Tragedia sprzed lat do dziś pozostaje bolesnym przypomnieniem, jak nieprzewidywalne i niebezpieczne potrafią być góry zimą oraz jak kluczowe znaczenie mają doświadczenie, przygotowanie i respektowanie warunków panujących na szlakach. Pamiętajcie o tym planując wypoczynek w górach.
Zarezerwuj unikatowy login zanim wyprzedzą cię inni! Włącz się do dyskusji i wymieniaj poglądy na różne tematy z aktywną społecznością.
Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".
Najczęściej czytane
Powiązane materiały
Polub nas!
Chmura tagów
Ogłoszenia
Zgodnie z art. 173 ustawy Prawa Telekomunikacyjnego informujemy, że przeglądając tę stronę wyrażasz zgodę
na zapisywanie na Twoim komputerze niezbędnych do jej poprawnego funkcjonowania plików
cookie.
Więcej informacji na temat plików cookie znajdziecie Państwo na stronie
polityka prywatności.
Kliknij tutaj, aby wyrazić zgodę i ukryć komunikat.