- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 968
- Dodano: 2025-11-30 / 07:44
- Komentarzy: 0
Irena Sendlerowa - Matka Dzieci Holocaustu. Historia odwagi większej niż strach
Irena Stanisława Krzyżanowska urodziła się w 1910 roku w Otwocku. Wychowała się w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych. Jej ojciec, lekarz Stanisław Krzyżanowski, pomagał najbiedniejszym pacjentom, w tym wielu Żydom. Zmarł, zarażając się tyfusem od chorych, którymi się opiekował. Tuż przed śmiercią przekazał córce przekonanie, że najważniejszy jest zawsze człowiek, niezależnie od jego narodowości, religii czy pochodzenia. To zdanie stało się dla Ireny moralnym drogowskazem przez całe życie.
Jako młoda kobieta studiowała na Uniwersytecie Warszawskim i już wtedy sprzeciwiała się antysemickim zasadom obowiązującym na uczelni. Publicznie protestowała przeciw numerus clausus. Za przekreślenie w swoim indeksie rubryki dotyczącej "pochodzenia aryjskiego" została zawieszona na kilka lat. Studia ukończyła dopiero w 1939 roku.
Zobacz także Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
Działała jako pracowniczka opieki społecznej i już w pierwszych miesiącach okupacji pomagała Żydom. Gdy Niemcy zakazali udzielania im wsparcia, utworzyła wraz z grupą zaufanych współpracowników tajną komórkę pomocową. Przekazywano żywność, ubrania, lekarstwa, tworzono fałszywe dokumenty. Sendlerowa podkreślała później, że nie działała w imieniu żadnej organizacji politycznej, lecz wyłącznie z poczucia obowiązku wobec prześladowanych.
Po utworzeniu getta warszawskiego w 1940 roku Irena postanowiła wejść na jego teren, aby zrozumieć sytuację zamkniętych tam ludzi. Uzyskała przepustkę pracownicy sanitarnej. Wspominała, że już pierwsze wejście do getta zrobiło na niej "piekielne wrażenie" - po kilku godzinach widziała te same dzieci, które wcześniej żebrały, już martwe i przykryte gazetą. Wiedziała, że jeśli nie podejmie działań, najmłodsi nie przetrwają.
Aby nie rzucać się w oczy, zakładała na ramieniu opaskę z Gwiazdą Dawida. Wchodziła do getta codziennie, często kilka razy. Oficjalnie miała prowadzić czynności dezynfekcyjne. W praktyce dostarczała jedzenie i leki, wynosiła dane osób potrzebujących, organizowała pomoc, a wkrótce - zaczęła także ratować dzieci.
W 1942 roku powstała Rada Pomocy Żydom "Żegota". Sendlerowa została szefową jej wydziału dziecięcego i działała pod pseudonimem "Jolanta". Decydujący moment nastąpił, gdy Niemcy nakazali doprowadzenie wszystkich dzieci do punktu zbiorczego na Umschlagplatzu. Widząc transporty, wśród nich Janusza Korczaka idącego ze swoimi wychowankami, zrozumiała, że jedyną szansą na ocalenie najmłodszych jest wyprowadzenie ich z getta.
Zobacz także Kierowca ciężarówki i rowerzystka zginęli na miejscu. 19-latek z opolskiego został ranny
Wykorzystano wiele dróg ucieczki. Dzieci przemycano w pojazdach sanitarnych, które miały oficjalne pozwolenie na wjazd. Czasami podróżowały ukryte w torbach, pudłach czy koszykach. Starsze wychodziły przez piwnice domów stojących przy murze getta lub przejeżdżały tramwajami, które miały trasę przebiegającą przez zamkniętą dzielnicę. W przypadku niemowląt konieczne było ich uspienie, aby uniknąć płaczu, który mógł doprowadzić do wykrycia akcji.
Po "aryjskiej stronie" dzieci trafiały do mieszkań zaufanych osób, gdzie uczyły się nowych imion, modlitw i podstaw języka polskiego. Następnie były ukrywane w klasztorach, zakładach opiekuńczych lub rodzinach zastępczych. Sendlerowa wiedziała jednak, że ukrywanie tożsamości grozi jej zniknięciem na zawsze. Dlatego zapisywała dane prawdziwe i fałszywe na małych karteczkach z bibułki, które chowała w słoikach zakopanych w ziemi pod jabłonią w ogrodzie współpracowniczki.
W październiku 1943 roku została aresztowana i przewieziona na Pawiak. Była brutalnie bita, a jej nogi i stopy został zmiażdżone. Niemcy zamierzali ją rozstrzelać, a jej nazwisko znalazło się już na liście osób skazanych. Udało się ją jednak wykupić dzięki działaczom "Żegoty", którzy przekupili gestapowca. Oficjalnie uznano ją za straconą, co pozwoliło jej ukryć się i dalej pomagać.
Po wojnie odnalazła zakopane słoiki, a spisywane przez nią nazwiska pozwoliły ocalić prawdziwą tożsamość setek dzieci. Nie wszystkim dało się odnaleźć rodziny - większość bliskich zamordowano w obozach zagłady.
Sendlerowa pracowała dalej jako opiekunka społeczna. Była przesłuchiwana przez służby bezpieczeństwa w okresie komunizmu, a jej wojenne zasługi przez lata pozostawały mało znane. Dopiero w latach 90., za sprawą amerykańskiej sztuki "Life in a Jar", jej historia stała się znana na świecie.
Zobacz także Wypadek na ulicy Niemodlińskiej w Opolu. Dwie osoby w szpitalu
Została odznaczona tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, Orderem Orła Białego, Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski oraz Honorowym Obywatelstwem Izraela. Mimo to do końca życia powtarzała, że żałuje tylko jednego - że nie mogła uratować więcej istnień.
Irena Sendlerowa zmarła 12 maja 2008 roku w Warszawie. Do ostatnich dni pozostawała osobą skromną, która unikała patosu i zaszczytów. Jej życie jest dowodem, że odwaga i empatia mogą przetrwać nawet największe tragedie.
W Opolu jej imieniem nazwany jest most pieszo-rowerowy, łączący Pasiekę z Wyspą Bolko.
Źródła:
Żydowski Instytut Historyczny (jhi.pl),
Sprawiedliwi.org.pl,
PAP - Ewelina Olaszek,
Yad Vashem,
Wikipedia PL i EN - Irena Sendlerowa, Żegota, Getto Warszawskie,
"Dzieci Ireny Sendlerowej" A. Mieszkowskiej,
Materiały "Life in a Jar Foundation".
Dzieje.pl
Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
3 października
Jarmark Świętego Michała trwa na opolskim Rynku. Dziś fireshow i warsztaty
25 września
Pierwsza beczka odszpuntowana na opolskim Rynku
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki


Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.