- Autor: Dagmara
- Wyświetleń: 3752
- Dodano: 2025-11-17 / 16:13
- Komentarzy: 5
"Absurd i farsa" - tak oskarżeni oceniają postępowanie. "Sprawa kredy" ponownie w Nysie (WIDEO
Sąd Okręgowy w Opolu uchylił w poniedziałek 17 listopada postanowienie Sądu Rejonowego w Nysie z 23 września, który umorzył po kilkunastu minutach postępowanie wobec Patryka Cichego i Roberta Adamczyka, wobec niezłożenia przez gminę Nysa wymaganego wniosku o ściganie. Chodzi o napis "27.04 referendum", wykonany 12 kwietnia 2025 r. na asfaltowym placu przy remizie OSP w Domaszkowicach. Według oskarżonych, miało to być zwykłym zachęceniem mieszkańców do udziału w referendum. Prokuratura natomiast uznała ten czyn za zniszczenie mienia publicznego.
Burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz oraz władze gminy złożyli apelację. Sąd II instancji uznał, że wcześniejsze umorzenie było przedwczesne. Wskazał, że burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz 26 września złożył wniosek o ściganie w tej sprawie, co usuwa brak formalny, który był podstawą umorzenia. Sprawa wróci teraz do Nysy, gdzie ma być przeprowadzona w pełnym zakresie, z przesłuchaniem świadków i oceną zamiaru oskarżonych.
Obrońcy oskarżonych podkreślali, że wniosek o ściganie nie został złożony w odpowiednim momencie, a późniejsze działania mają jedynie naprawić wcześniejsze błędy. Wskazywali także, że pełnomocniczka gminy podczas posiedzenia wyraźnie odmówiła złożenia wniosku.
Zobacz także 84 interwencje strażaków po nocnych burzach na Opolszczyźnie
- To, co obserwujemy, to próba usunięcia nieudolności procesowej zarówno po stronie pokrzywdzonego, jak i organów ścigania. Sąd pytał pełnomocniczkę gminy wprost, czy składa wniosek o ściganie, a padła jednoznaczna odpowiedź: nie. Nie możemy dziś dopuszczać konwalidowania oświadczeń tylko dlatego, że stronie zmieniło się stanowisko - mówił jeden z obrońców.
Dodatkowo wskazał, że wcześniejsze czynności gminy nie były wykonane przez osoby uprawnione:
- Radny, który zawiadomił organy ścigania, nie mógł reprezentować gminy. Wniosek o ściganie musi pochodzić od podmiotu uprawnionego i być jednoznaczny. Tego w postępowaniu przygotowawczym po prostu nie było.
Obrona przekonywała, że oskarżeni działali bez zamiaru zniszczenia mienia, używając farby kredowej, którą - jak twierdzili - wcześniej testowali pod kątem możliwości łatwego zmycia. Wskazano także, że napis został zamalowany jeszcze przed przyjazdem techników policyjnych.
- Chciałbym podkreślić, że nasze działanie było spontaniczne i nie było motywowane żadnymi kwestiami politycznymi. Od samego początku nasze zaangażowanie opiera się na takim społeczeństwie obywatelskim i na społecznym zaangażowaniu w słusznym celu. Ponieważ uważamy, że referendum, które się odbyło, którego byliśmy inicjatorami, było próbą odpowiedzi na pytanie, czy ta władza powinna zostać odwołana, czy nie. Absolutnie nie mieliśmy na celu zniszczenie tego mienia, tego placu. (...) Chciałbym podkreślić jedną rzecz, że nasze materiały wyborcze, referendalne były niszczone, kradzione, znikały pod osłoną nocy. Działo się to również w Domaszkowicach. Nie wiemy przez kogo, kto miał w tym interes. To też było przyczyną tego, że nanieśliśmy ten napis kredą. Tak jak wspomniałem, to było tylko i wyłącznie spontaniczne działanie. Chcieliśmy zachęcić mieszkańców Domaszkowic do społecznego zaangażowania, do zaangażowania się w słusznej sprawie - mówił jeden z oskarżonych.
Zobacz także Festiwal Ognia i Wody nad Jeziorem Nyskim. Tysiące widzów i widowiskowy pokaz
Po ogłoszeniu decyzji sądu oskarżeni skomentowali sprawę przed dziennikarzami
- Chciałbym państwu bardzo serdecznie podziękować za dzisiejszy tak liczny udział w tej farsie, której jesteśmy świadkami od jakiegoś czasu, bo to jest wielopoziomowa kompromitacja. Kompromitacja nyskich organów ścigania, policji, prokuratury i gminy. Chciałbym widzieć takie zaangażowanie tam, gdzie w tle są miliony złotych, a nie w sprawach kredy. My utrzymujemy ludzi, którzy marnotrawią środki publiczne na to, żebyśmy musieli się tutaj spotykać. To, co tu się dzieje, to absurd. Ten serial będzie dalej trwał - mówił Patryk Cichy. - To jest kompromitacja prokuratora Mazura, który będzie sobie mógł wpisać w CV, że skarżył ludzi za kredę. Uważajcie państwo na dzieci i na to, czym się bawią w parku, bo dziś w Polsce burmistrz, władza, prokuratura i policja ścigają ludzi za napisy kredowe. To nie są żarty, tak wygląda rzeczywistość - powiedział Cichy.
- Działaliśmy prospołecznie, w związku z referendum. Nie mieliśmy żadnego zamiaru niszczenia. Farba, której użyliśmy, to zwykła farba kredowa stosowana w budownictwie. Testowaliśmy ją wcześniej. Świadomie zrobiliśmy napis w miejscu objętym monitoringiem, więc ukrywać się nie mieliśmy zamiaru - mówił Robert Adamczyk.
Obaj oskarżeni zapowiedzieli dalszą walkę o uniewinnienie oraz udział w procesie, który wróci teraz do sądu w Nysie.
Po uchyleniu umorzenia postępowanie będzie musiało zostać przeprowadzone od początku, z pełnym materiałem dowodowym i analizą, czy farbowe oznaczenie na placu spełnia kryteria przestępstwa zniszczenia mienia.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
17 sierpnia
Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
27 lipca
Śmierć 4-letniej dziewczynki w Gogolinie. Policja zatrzymała matkę
17 sierpnia
"Siódmy raz na pielgrzymim szlaku". Z Opola ruszyli w stronę Jasnej Góry
17 sierpnia
Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
12 sierpnia
Za nami zaćmienie Słońca. Pochwalcie się swoimi zdjęciami
10 sierpnia
Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
15 sierpnia
Pijany obywatel Ukrainy uderzył w skuter. Próbował uciec i uszkodził stojące audi







W dyskusji: 5