- Autor: Woytazz
- Wyświetleń: 7866
- Dodano: 2025-06-18 / 09:29
- Komentarzy: 0
Lekarze odebrali dziecko rodzicom. Powód? Mama jest niepełnosprawna
Opowieść Patrycji i Łukasza to historia, która porusza do głębi. Po latach starań zostali rodzicami. Ich synek, Antoś, przyszedł na świat zdrowy, bez żadnych komplikacji. Mimo to, już w szpitalu decyzją lekarzy został im odebrany i przekazany do rodziny zastępczej. Zdaniem Patrycji, niepełnosprawność - fakt, że porusza się na wózku - zaważyła na ocenie ich zdolności wychowawczych.
"Proszę nie dotykać dziecka, ma pani brudne ręce od wózka" - to jedno ze zdań, które zapamiętała ze szpitala. Zdanie, które zabolało i które, jak twierdzi, oddaje stosunek personelu do niej jako matki.
Zobacz także Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
Bez możliwości wykazania się w praktyce, bez wsparcia i etapu przejściowego - Patrycja i Łukasz zostali potraktowani jak ludzie z góry niezdolni do wychowania własnego dziecka. Zaledwie jedna doba obserwacji wystarczyła, by lekarze podjęli decyzję o odebraniu noworodka. Antoś trafił do rodziny zastępczej, oddalonej aż o 500 kilometrów od domu biologicznych rodziców. Ta decyzja - jak mówią - rozdarła ich emocjonalnie i odebrała szansę na naturalny proces nauki bycia rodzicem.
- Nie dano nam szansy. Nie pozwolono popełniać błędów, które są przecież normalne dla każdego świeżo upieczonego rodzica - mówi Łukasz.
Rodzina zastępcza nie była potrzebna z powodu przemocy, zaniedbania czy braku dachu nad głową. Decyzja zapadła wyłącznie na podstawie ocen dotyczących potencjalnych trudności - a nie rzeczywistych zachowań czy zagrożeń. Jak podkreślają Patrycja i Łukasz, nie dano im możliwości przejścia choćby podstawowego kursu opieki nad niemowlęciem. Nie zaoferowano im wsparcia, tylko odebrano to, co najcenniejsze - dziecko.
To tym bardziej bolesne, że - jak zauważają - wiele dzieci dorasta w warunkach daleko odbiegających od ideału, a instytucje w takich przypadkach często reagują zbyt późno. Tu - ich zdaniem - zareagowano zbyt szybko, zbyt pochopnie i z powodu stereotypów.
Zobacz także Granat moździerzowy na placu zabaw przy ulicy Niemodlińskiej. Na miejscu saperzy AKTUALIZACJA
Para nie zamierza się poddać. Zapowiadają walkę o prawo do wychowania własnego dziecka i korzystają z każdej możliwej drogi prawnej, by odzyskać Antosia. Wierzą, że miłość i determinacja mogą być fundamentem rodzicielstwa, niezależnie od ograniczeń fizycznych.
- Nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy gotowi kochać i uczyć się. Czy nie to jest właśnie istotą rodzicielstwa? - pyta Patrycja.
Ich historia staje się ważnym głosem w debacie o prawach osób z niepełnosprawnościami, rodzicielstwie i stereotypach. Bo pytanie, które powinna zadać sobie każda instytucja, brzmi nie: czy rodzic jest sprawny fizycznie, ale: czy jest gotów kochać i się starać.
Dziś (18 czerwca) młodych rodziców ma odwiedzić burmistrz, a dodatkowo bezpośredni kontakt z rodzicami ma już rzecznik praw dziecka Monika Horna-Cieślak.
Nasza redakcja wystosowała dziś oficjalnego maila z pytaniami do rzecznika prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnego Śląska w temacie Patrycji, Łukasza i ich Antosia. Do tematu powrócimy.
Zobacz także Policja prosi o pomoc w indentyfikacji psa i ustaleniu właściciela. Uwaga, drastyczne zdjęcia.18+
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
24 października
Śmiertelny wypadek w Zagwiździu. Nie żyje 17 i 18-latek
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
23 października
Śmiertelny wypadek w Ligocie Dolnej. AKTUALIZACJA FOTO WIDEO
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
26 października
Pełnia Księżyca Myśliwych. Co warto robić, a czego unikać według dawnych wierzeń?
30 października
Race na trybunach podczas meczu Odry ze Śląskiem. Policja prowadzi czynności
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO

Ten artykuł nie ma komentarzy do wyświetlenia.