- Autor: Seeb
- Wyświetleń: 45578
- Dodano: 2010-06-22 / 19:26
- Komentarzy: 584
Motocyklista zginął w wypadku
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że 34-letni kierowca mercedesa vito, wyjeżdżając z posesji wymusił pierwszeństwo na jadącym od strony Strzelec Opolskich motocykliście. Motor z ogromną siłą uderzył w bok busa i po chwili w drzewo.
Zdaniem świadków, 25-latek jechał z bardzo dużą prędkością, co mogło także przyczynić się do wypadku.
Zobacz także Od dziś więcej miejsc do parkowania w centrum Opola
Mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji, poszkodowanego mężczyzny nie udało się uratować. Ruch w miejscu wypadku odbywa się wahadłowo.
reklama
Wydarzenia pod patronatem portalu
Forum
reklama
Najczęściej czytane
19 września
Zginął młody kierowca. Policja podała wstępne ustalenia
12 września
Cosplay to nie tylko efektowne stroje. Trwa Opolcon czyli Festiwal Fantastyki
22 września
Tragiczny finał poszukiwań 17-latka w Opolu
12 września
"Nie chcę, żeby ktoś mi mówił, kogo mam kochać". Marsz Równości przeszedł ulicami Opola
14 września
Maryla Rodowicz zostaje w Opolu. Wszystko za sprawą muralu WIDEO
19 września
Ponad dwie tony śmieci wyłowione z Kamionki Piast
19 września
Ruszyła budowa obwodnicy Namysłowa za 103 mln zł







W dyskusji: 584
szkoda chłopa
Każda śmierć jest tragedią bliskich, nad którą należy się pochylić.
Czytam wpisy i niektóre aż błagają o kopnięcie w du.ę tych pismaków. Za logikę głównie, bo o błędach i arogancji wobec języka polskiego nie wspominam. Po pierwsze głupota polegająca na żałowaniu "młodego życia". To powinno się prosić o modlitwę dziękczynną za wyeliminowanie z padoła potencjalnego mordercy. Po drugie: "Gdyby nie jechał tak szybko, to konsekwencje byłyby nie tak tragiczne". Walnijcie się w głupawe łby z takim "myśleniem". Gdyby jechał wolniej, to w momencie wyjazdu mercedesa po prostu by go nie było w tym miejscu. Byłby jeszcze daleko od miejsca gdzie w konkretnej chwili,w konkretnym miejscu walnął w samochód. Dalej. Patrzenie w lusterko. Jakim to cudem kierowca wyjeżdżający z posesji, czy bocznej drogi ma w lusterku widzieć motocyklistę?
Na tym portalu widzę kupę różnych biedaków, dla których widać szczytem szczytowania jest kilka tysięcy wpisów na koncie. Bez wagi bez sensu, byle dużo. Takim pierwszym co mi się nasuwa jest jakiś misiek 0014. Niewyżyty osioł, któremu bez przerwy zacina się w klawiaturze wykrzyknik. To doprawdy twórczy mózg, inteligencja jego wpisów aż łamie na kolana.
Tyle na początek, będę bezlitośnie oceniał głupotę i bezsens niektórych piszących. I doprawdy, wyzwiska i przeróżne kalumnie nie wzruszą mnie w najmniejszym stopniu. Bo w to że będą, nie mam żadnych wątpliwości. Ze smoczym uuuuuaaaaaaaaaaaaa...
.... tak napisales opolanin. motocyklista wsiadajac na motor ma tego swiadomosc, a nie jedzie zgodnie z przepisami.i nie usprawiedliwiam tutaj zadnych kierowców aut, my mamy patrzec w lusterka bo motory sa wszedzie, a motocyklisci tez niech patrza na okolo glowy bo auta sa wszedzie.
kondolencję dla bliskich
współczucia :(
--------------------------------------------------------------------------------
Masz jedyną i niepowtarzalną okazję poznać co tak naprawdę przeżywa motocyklista gdy dosiądzie swojego "rumaka"...
Part one
Taaak... teraz rozumiem... Naprawdę są nas tysiące. Ja teą mam RS 125 cm i uwielbiam te przyspieszenia. Mija 8 sekund licznik pokazuje magiczne 80km/h. Mija kolejne 7sekund już jest 120. Ale to mało! Pragnę wiecej!! W tym momencie ze świstem mija mnie czerwone Tico zapakowane rodziną do 3 pokolenia wstecz. Odkręcam manetkę do oporu i kładę się na baku!! Mija 20minut - obrotomierz dochodzi do czerownego pola i czas wrzucić ostatni 4 bieg - już jest 130km/h. Doganiam Tico i wyprzedzam na jedną długość mojej maszyny. Taaaaaak!!! Niemalże ekstaza. Czuję spełnienie. Wygralem kolejną walkę...
Powoli wytracam prędkość. Redukuję biegi i zjeżdżam na pobocze. Zdejmuję kask. Uważając aby nie przypalić mlodzieńczego zarostu zapalam ostatniego papierosa. Z politowaniem spoglądam na przejeżdżające obok auta. Wiem, że to ja jestem najszybszy. Oni też to wiedzą. Widzę to w ich wystraszonych spojrzeniach.
Słońce chyli się ku zachodowi. Zaciągam się po raz ostatni i wyrzucam peta. Zakładam kask i z cichym stuknięciem wrzucam bieg. Czas wracać do domu.... na obiad czeka ogórkowa a później trzeba odrobić pracę domową.
***************************************************************************
Part two
Jadę powoli. Zachodzące słońce rzuca przede mnie cień mnie i mojego motocykla. Jesteśmy spleceni w jedna calość... stanowimy jedność. Czuje jak maszyna wierzga. Tylko czeka aż ruch mojego nadgarstka pozwoli jej wyrwać ku wolności stworzonej przez stado galopujących 13KM. Ale potrafię ją okiełznać. Mimo iż jest to bestia, przy mnie jest potulna jak baranek.
Zatrzymuję się na światłach. Nagle w lusterku powoli zbliża się pojedyńcze światełko. Adrenalina skacze do góry. Zwężają się źrenice i szczeki mocniej zaciskają. Czuje kolejna bitwę. Kolejna krew. No pasie obok zatrzymuje sie mój nowy rywal....
Zza przyciemnionej szybki TIGERA nie widzę jego twarzy ale wiem, że patrzy na mnie. Powoli zwiększam obroty. On robi to samo. Jego stjuningowana yamaha aerox aż rwie sie do wyścigu. Ale ja jestem spokojny i opanowany. JESTEM MOTOCYKLISTĄ...
Przymrużam oczy i szarpie manetką gazu. Z wydechu od R1 zamontowanego pod zadupkiem mojej RSki dochodzi przeraźliwy ryk. Matki z przerażeniem wołają swoje pociechy, przechodnie pochowali się w krzaki. Ulice opustoszały. I wreszcie gaśnie czerwone światło...
Puszczam sprzęgło i maszyna z jazgotem wyrywa do przodu. Idziemy równo - łeb w łeb. Mijają kolejne sekundy wyścigu 10,11,12,13,14,15,16... Pędzę już 70km/h. W tym momencie jego maszyna zaczyna słabnąć. Już wiem, że wygrałem. Pozwalam sobie na lekki uśmiech. Chcę jednak pokazać swoją dominację!! Mimo, że pogubiłem wszystkie naklejki jadę dalej. I wreszcie jest!! Apogeum - Bestia osiągnęła 90km/h w ruchu miejskim. Zwalniam, pozwalam mu się dogonić. W geście triumfu daję na koło. Przednia opona ochoczo odrywa sie od ziemi na wysokość 3 cm!!! Kątem oka widzę idące ulicą dwie gimnazjalistki. Uśmiecham się do siebie ze świadomością, że widziały mój trick.
W myślach mówię sobie, że:
(Teraz dopiero czuję, że żyje!! Jednak zdaję sobie sprawę, że czasem jeden zły ruch, jeden moment nieuwagi może sprawić, że już nikt nie uściśnie mi dłoni. Podejmując tą "grę" trzeba się liczyć z konsekwencjami i być świadomym co może się stać.)
Jestem już w domu. Ogórkowa wystygła... Ale to nieważne. Liczy się tylko to, że jestem motocyklistą…”
znajomy znajomego - motomaniak. Miał poważny wypadek, groził mu paraliż do końca życia. Wykaraskał się, wyprostował, doprowadził do stanu używalności.
Odtąd jak wsiada na motor (a wsiada często) to zapina linkę stalową na szyję i przypina do bike'a. Żeby sobie drugi raz nie narobić takiego kłopotu jak miał za pierwszym razem, tylko "rachu ciachu i do piachu"