Jak informuje Gazeta Wyborcza - handlowcy skarżą się, że nie mogą wydawać reszty. Na wagę złota są zwłaszcza najdrobniejsze monety - jedno- i dwugroszówki. NBP nie chce ich bić więcej, bo to się nie opłaca. Czy supermarkety zaczną zaokrąglać ceny w górę?
Niestety, coraz częściej są zmuszeni darować sklepom groszowe końcówki: - W kasach brakuje jedno-, dwu- i pięciogroszówek - rozkłada ręce kierownik jednego z warszawskich supermarketów.
Zobacz także Tragiczny początek wakacji w Opolu. Z kamionki Piast wyłowiono ciało mężczyzny
Zaopatrywanie sklepów w gotówkę, także tę o najniższych nominałach, to zadanie banków, z którymi sieci handlowe mają podpisane umowy na obsługę finansową. Bankowcy przyznają, że z reguły brakuje drobnego bilonu pod koniec roku, podczas świątecznego szału zakupów. Ale potem sytuacja wraca do normy. - W tym roku, choć mamy już kwiecień, nie widać poprawy - przyznaje Grzegorz Hansen z Banku Millennium.
Banki twierdzą, że NBP z powodów oszczędnościowych co pewien czas wstrzymuje bicie monet o najniższych nominałach nawet na kilka miesięcy. Bo jest to po prostu nieopłacalne. Np. wytłoczenie jednogroszówki kosztuje nawet 5 gr. Potem monety trzeba jeszcze przeliczyć, zmagazynować i przetransportować.
Źródło:
Więcej czytaj w portalu Gazeta.pl
Zobacz także Znamy zwycięzcę. Najpiękniejsza na Ultor Master Truck Show WIDEO

W dyskusji: 2