• Autor: Aga_Ko
    • Wyświetleń: 8297
    • Dodano: 2021-04-25 / 12:38
    • Komentarzy: 13

    Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu

    Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu
    Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu

    (Fot. USK Opole)

    Jest duża odmienność w sposobie pracy w szpitalu tymczasowym w porównaniu z pracą medyków przed Covid-19. Pielęgniarki, ratownicy i opiekunowie pracują w ramach 9-godzinnych zmian, z czego pierwsze 3 godziny w strefie czerwonej, kolejne 3 - w zielonej i następne na powrót w czerwonej. Lekarze spędzają z pacjentami tyle czasu, ile jest potrzebne i nawet po powrocie do strefy zielonej schodzą na wezwania.

    Leczenie w Szpitalu Covidowym odbywa się nie tylko przez podawanie bierne tlenu, tak jak było to wcześniej stosowane w szpitalach. - Mamy też możliwości leczenia wysokoprzepływową tlenoterapią, w której możemy określać temperaturę czy wilgotność mieszanki tlenu, a w której przepływy są bardzo duże, nawet do 80 litrów na minutę. Tego nie jest w stanie zapewnić żadna maska, ani nawet tlen podawany przez wąsy. Stosujemy też nieinwazyjną wentylację, w której pacjent jest przytomny, a korzysta z tlenu o ciśnieniu takim samym jak w respiratorze. W sytuacjach najbardziej dramatycznych, najbardziej zagrażających życiu, stosujemy intubację pacjenta i oddychanie przez respirator - opowiada dr Marek Piskozub, kierownik Tymczasowego Szpitala Covid-19 w Opolu.

    Najczęściej jest tak, że Covid-19 nie jest jedynym problemem pacjentów trafiających do naszego szpitala. Towarzyszą temu schorzenia kardiologiczne, internistyczne czy wymagające interwencji chirurgicznej.

    Zobacz także Kobieta podpalona w mieszkaniu w Opolu. Policja zatrzymała sprawcę

    - Ich leczenie wymaga od nas szerokiej wiedzy. To że mamy lekarzy z różnych ośrodków, różnych specjalności, bo nie ma specjalności covidologii, pozwala nam na zapewnienie wysokospecjalistycznej opieki według najnowszej dostępnej wiedzy medycznej z różnych dziedzin. Mamy tu chirurgów, hematologów, onkologów, urologów, anestezjologów. Paleta jest bardzo szeroka. Pacjenci są przywożeni do naszego szpitala karetkami systemu ratownictwa, z innych szpitali lub bezpośrednio z domów. Jesteśmy na froncie walki z pandemią, która - mam nadzieję - będzie powoli wygasała - mówi.

    - W zawodzie pracuję od 30 lat, w tymczasowym szpitalu covidowym w Opolu - od początku jego działalności. Decyzja o podjęciu tu pracy była bardzo trudna, bo z jednej strony mieliśmy zająć się pacjentami w ciężkim stanie zmagającymi się z nową w medycynie chorobą covidową. Z drugiej strony pojawiała się świadomość o narażeniu własnego zdrowia. Przyszliśmy z różnych placówek, z różnymi doświadczeniami zawodowymi i udało nam się stworzyć super zespół. Największą satysfakcją jest, gdy chorzy pacjenci opuszczają szpital, dziękując za pomoc i pielęgnację. Byłam w zespole, który przyjmował pierwszą pacjentkę w tym szpitalu. Po dwóch miesiącach osobiście podziękowała nam za pracę. Najtrudniejsze w tej pracy jest zastanawianie się, czy nasza wiedza i poświęcenie, czy to wszystko wystarczy, żeby pacjentom pomóc. Czasami odczuwamy bezsilność. Trudnością pracy na tym oddziale jest ciężki stan pacjenta i brak kontaktu z nim z powodu podłączenia do respiratora. Po rozintubowanych widać, jak potrzebują kontaktu, czasami wystarczy spojrzenie, czasami chwycenie za rękę. Największą radością dla nas jest, gdy zaintubowany wcześniej pacjent jest wypisywany do domu - opowiada Dorota Kłysz, pielęgniarka odcinka intensywnej terapii.

    - Czasami stan chorych pogarsza się z godziny na godzinę, wymagając od nas natychmiastowej reakcji i pomocy. Staramy się, jak możemy. Mamy odpowiedni sprzęt, kadrę, jesteśmy dobrze zorganizowani, ale bywa, że to wszystko nie wystarcza, żeby wygrać walkę z tą chorobą. Szczególnie w pamięci noszę widok młodej dziewczyny, może dwudziestoletniej, z zespołem Downa. Mimo naszych wysiłków, zmarła w tak młodym wieku. Zdarza mi się czytać komentarze, że w tym szpitalu nic się nie dzieje, że to wszystko sztuczne, że karetka stoi od miesiąca w tym samym miejscu. Gdyby to było możliwe, zaprosiłabym ich do nas, pomogła bym się ubrać, żeby zobaczyła, jak na dole walczy się o ludzkie życie - dodaje Marzena Wisła, pielęgniarka na odcinku ogólnym.

    - Obecnie w szpitalu pracuje około 450 osób, są to pielęgniarki anestezjologiczne i ogólne, lekarze, ratownicy medyczni, radiolodzy, rehabilitanci, opiekunowie, farmaceuci w aptece, służby porządkowe, techniczne i administracyjne. Jeżeli ktoś zobaczy pacjenta chorego na Covid-19, nie pomyli tego z grypą. Charakterystyczne dla tej choroby jest zaskakująco nagłe pogorszenie stanu pacjenta, bywa, że jest przyjmowany do szpitala w dobrej formie, a krótko potem wymaga pomocy na intensywnej terapii. Czas hospitalizacji w szpitalu tymczasowym jest bardzo różny: do kilku dni nawet do trzech tygodni i dłużej. Wszystko zależy od stanu pacjenta, mechanizmów obronnych jego organizmu i przebiegu choroby. Podstawowym lekiem jest tlen. W czasie trzeciej fali pandemii zużywamy go w rekordowych ilościach, nawet 3 ton ciekłego tlenu medycznego na dobę, a zdarzyło się, że ten poziom wzrósł do niemal 4,5 ton. W zasadzie każdy pacjent, który do nas trafia potrzebuje tlenu. Gdyby go nie potrzebował, to mógłby czas choroby przetrwać w domu - mówi Anna Kozłowska, pielęgniarka koordynująca i nadzorująca.

    Zobacz także Burza zostawiła po sobie zniszczenia. Uszkodzonych 18 budynków

    - Na głosy takie, że ta choroba nie istnieje, mam jedną receptę, tyle że nie do zrealizowania - zapraszam do nasz na oddział. Nawet dla nas - lekarzy, pielęgniarek - oglądanie pacjentów przytomnych, ale równocześnie walczących o każdy oddech, jest wstrząsem. Pomagamy im walczyć o życie. Niestety, nie wszystkim udaje się to życie zachować - dodaje kierownik Piskozub.




    reklama

    Więcej zdjęć

    Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu Pracownicy opowiadają, jak wygląda praca w Tymczasowym Szpitalu Covidowym w Opolu

    Forum

    Forum pod artykułem jest w trybie "tylko dla zalogowanych".

    W dyskusji: 13

    2021-04-26 06:34:23 #1611800
    "Oddech składa się z dwóch faz ? wdechu i wydechu. Cykl oddechowy człowieka trwa około pięciu sekund, a jeden oddech ma objętość 0,5 litra. Pojemność płuc przeciętnego człowieka wynosi ok. 4 litrów, zaś u sportowca nawet 7 litrów." - czyli czlowiek w ciagu minuty ma 12 cykli oddechowych i przerabia okolo 6 litrow tlenu. wtlaczajac do 80 l/min tlenu prosze sobie wyobrazic co sie dzieje z plucami. jak bym tego nie liczyl wychodzi na to ze rozrywaja pacjentom pluca
    [ 0 ]
    2021-04-25 23:15:38 #1611796
    Praca z komputerem w skafandrze ochronnym, lepiej tego nie umieli ująć i ci wszyscy obok co wyleźli od pacjentów i tak stoją i dyskutują ile to zarobią na weekendowym dyżurze.
    [ 0 ]
    2021-04-25 17:34:09 #1611766
    Ładna pokazówka. To może dla potwierdzenia ktoś opowie po za kamerami, anonimowo jak to tam wygląda. Albo udostępni zapis z kamer i wszystkie brudy wylezą na jaw od razu bez tych całych ceregieli.
    [ 0 ]