- Autor: Dżacheć
- Wyświetleń: 2392
- Dodano: 2019-11-18 / 09:14
- Komentarzy: 2
Gwardia Opole krok bliżej fazy grupowej Pucharu EHF
Przedsmak tego, co czekało niedzielnego wieczora na kibiców zgromadzonych w Stegu Arenie, mieliśmy już podczas rozegranego kilka dni wcześniej meczu ligowego pomiędzy oboma zespołami. Po niezwykle emocjonującym, zakończonym remisem 34:34 i rzutami karnymi spotkaniu lepsza okazała się wtedy w Puławach Gwardia. Jej bohaterem został bramkarz Mateusz Zembrzycki, wówczas rozpoczynający zawody w roli rezerwowego.
Omawiając pierwszą połowę meczu 3. rundy eliminacji Pucharu EHF, zmieniło się tylko jedno - Zembrzycki rozpoczął starcie w wyjściowym ustawieniu. I ponownie był absolutnie pierwszoplanową postacią na boisku.
Zobacz także Barierka zagrodziła pobocze przy Kamionce Bolko. Zaparkowane auta utrudniają przejazd
Podczas gdy jego koledzy z pola dość często oddawali zbyt mało precyzyjne rzuty, z którym radził sobie golkiper Azotów Wadim Bogdanow, Zembrzycki odpowiadał jeszcze częstszymi i bardziej widowiskowymi obronami.
Mimo to, przede wszystkim za sprawą trafień Mateusza Seroki, wielokrotnie na prowadzenie wychodzili przed przerwą goście. Najwyżej, dokładnie 11:7, wygrywali oni w 25. minucie.
Ale końcówka pierwszej odsłony należała już zdecydowanie do Gwardii. Miejscowi przede wszystkim odzyskali skuteczność w ataku. Po dwa razy do siatki piłkę posłali Jędrzej Zieniewicz i Michał Milewski. Ich trafienia, w połączeniu z dobrą jakością gry obronnej opolan sprawiły, że na półmetku obie ekipy miał na koncie po 12 bramek. Wszystko zaczynało się więc niejako od nowa.
W drugiej odsłonie obraz gry wyglądał bardzo podobnie. Mianowicie, potyczka nadal była niezwykle zacięta, aczkolwiek przebiegała w zupełnie innych okolicznościach niż wcześniejszy bój obu ekipy z PGNiG Superlidze. Tym razem zamiast błyskawicznej wymiany ciosów dominowała szczelna defensywa.
Zobacz także Psy zaatakowały 9-latka i wciągnęły go na posesję. Nadal są u właściciela
Zarówno jednej, jak i drugiej stronie zdobywanie kolejnych goli przychodziło z ogromnym trudem. I Gwardia, i Azoty trafienia musiały wręcz wyszarpywać.
Opolanom najwięcej kłopotów sprawiał obrotowy Dawid Dawydzik, zaś puławską ekipę najczęściej zaskakiwał powracający po kilkumiesięcznej przerwie rozgrywający Wiktor Kawka. Jego wejście na parkiet wyraźnie ożywiło drugą linię gospodarzy i pozwoliło im odrobić dwubramkową stratę. Stało się to w 54. minucie, kiedy na tablicy świetlnej pokazał się remis 22:22.
Tak jak i w pierwszej części gry, tak i tym razem w kluczowych momentach lepiej spisała się Gwardia. Znów błysnął Kawka, sprytem popisał się Siwak i na rewanż do Puław opolski zespół uda się z dwoma golami zaliczki. Rewanżowe starcie odbędzie się w sobotę 23 listopada o godz. 19:00
KPR Gwardia Opole - KS Azoty Puławy 26-24 (12-12)
Gwardia: Zembrzycki, Malcher - Lemaniak, Siwak 1, Zarzycki 1, Klimków 2, Mokrzki 4, Zieniewicz 3, Jankowski 2, Kawka 4, Mauer 6, Milewski 2, Morawski, Działakiewicz 1, Skraburski.
Azoty: Bogdanow, Koszowy - Skwierawski, Łangowski 1, Podsiadło 1, Przybylski, Mchawrab, Szyba 4, Rogulski 4, Grzelak, Moryń 1, Kowalczyk, Kasprzak, Dawydzik 6, Seroka 5, Jarosiewicz 3.
reklama
Forum
reklama
Najczęściej czytane
11 października
Niezwykłe znalezisko naszych Czytelników w lesie pod Opolem
12 października
Śmierć 38-latka w Wołczynie. "Bili pięściami, kopali i używali łańcucha rowerowego" WIDEO
22 października
Wypadek na ulicy Witosa. Dwie osoby trafiły do szpitala
22 października
Nocna akcja na Malince w Opolu. Uderzyła w Forda, odjechała z piskiem i porzuciła włączone auto
27 września
Ponad 21 kilometrów ulicami Opola. Półmaraton przyciągnął biegaczy i kibiców
30 września
Ponad 218 tys. zł dla prezesa spółki. Bedoes reaguje na sprawę Cancer Fighters
18 października
Zmiana czasu pozostaje. Unia Europejska podała harmonogram na kolejne pięć lat

W dyskusji: 2